<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002</id><updated>2011-07-29T12:31:24.197-07:00</updated><category term='Berezwecz'/><title type='text'>яещеживу</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>81</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-1693988214384098194</id><published>2011-07-29T12:30:00.000-07:00</published><updated>2011-07-29T12:31:24.240-07:00</updated><title type='text'>Zbrodnicza ewakuacja więzienia w Berezweczu w czerwcu 1941 r.  W 70. rocznicę</title><content type='html'>Dr Sławomir Kalbarczyk (IPN Centrala)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbrodnicza ewakuacja więzienia w Berezweczu w czerwcu 1941 r. &lt;br /&gt;W 70. rocznicę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stalinowska Rosja, która we wrześniu 1939 r. wespół z nazistowską III Rzeszą napadła na Polskę, była nie tylko państwem agresywnym, ale także policyjnym. Jej aparat bezpieczeństwa - od 1934 r. noszący nazwę Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych (NKWD ZSRS) - trzymał sowieckie społeczeństwo w żelaznym uścisku, szerząc terror, którego skala poraża także dzisiaj, kiedy znamy rozmiary zbrodni popełnionych w latach najstraszliwszej z wojen w dziejach ludzkości - II wojny światowej (sama "Wielka Czystka" pochłonęła około 700 tys. ofiar). Nie może więc dziwić, że społeczeństwo polskie z ogromnymi obawami oczekiwało na to, co przyniosą bolszewickie rządy. Potwierdziły się one niemal od razu: kiedy przez ziemie Kresów Wschodnich przetoczył się walec Armii Czerwonej, do akcji przystąpiła sowiecka policja polityczna, przeprowadzając na masową skalę aresztowania "elementu antysowieckiego": oficerów Wojska Polskiego, policjantów, urzędników państwa polskiego, ziemian itd. W przededniu wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej w więzieniach kresowych przebywało około 40 tys. obywateli polskich. Po agresji niemieckiej 22 czerwca 1941 r. NKWD dokonało istnej hekatomby więźniów, mordując ich w więzieniach i w trakcie marszów ewakuacyjnych - według różnych szacunków - od 10 do 20 tysięcy. Te straszne wydarzenia miały miejsce w wielu znanych miejscowościach, takich jak Lwów, Łuck czy Stanisławów, ale też w takich, które dziś są już zapomniane. Jak Berezwecz właśnie. Przypomnijmy je, "by czas nie zaćmił i niepamięć". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Berezwecz koło Głębokiego w województwie wileńskim był jednym z wielu miasteczek na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Niczym specjalnym się nie wyróżniał, poza jednym: mógł się pochwalić wspaniałym, zbudowanym w XVIII wieku kościołem i klasztorem zakonu Ojców Bazylianów - perłą barokowej architektury.&lt;br /&gt;Położone blisko wschodniej granicy miasteczko zostało zajęte przez Armię Czerwoną już pierwszego dnia inwazji sowieckiej na Polskę - 17 września 1939 roku. W październiku tegoż roku władze sowieckie zorganizowały w Berezweczu więzienie, zajmując na ten cel budynki klasztorne. &lt;br /&gt;W strukturach więziennictwa Białoruskiej SRS więzienie otrzymało numer 32 (potem 29); limit miejsc berezweckiej "tiurmy" określono na 530. Naczelnikiem więzienia został sierżant bezpieczeństwa państwowego Michaił Prijomyszew. Więzienie w Berezweczu szybko zaczęło zapełniać się ofiarami terroru NKWD. Osadzano w nim aresztowanych w okolicy "wrogów władzy sowieckiej": oficerów Wojska Polskiego, policjantów, urzędników państwowych, ziemian, "kułaków", "graniczników", członków konspiracji antysowieckiej oraz osoby oskarżone o różne "przestępstwa kontrrewolucyjne". Chociaż wśród uwięzionych byli przedstawiciele różnych narodowości, dominowali, jak się zdaje, Polacy. Los aresztowanych był straszny. Przebywali w zatłoczonych do niemożliwości celach, byli licho żywieni, stosowano wobec nich bestialskie tortury. Epilog prowadzonego w więzieniu śledztwa był rozmaity. Część osadzonych w Berezweczu - 500-800 osób najpewniej skazanych na karę śmierci - rozstrzelano i pogrzebano na polanie w pobliskim lasku. Innych wywieziono do obozów pracy przymusowej w głębi ZSRS. Nie udało się ustalić, ilu więźniów przeszło przez więzienie w Berezweczu do chwili wybuchu wojny z Niemcami. Z danych NKWD można wnosić, że średnio przebywało w nim 800-850 więźniów ("limit" miejsc był więc stale przekroczony niemal o połowę).&lt;br /&gt;Chociaż do czerwca 1941 r. w więzieniu w Berezweczu działy się rzeczy przerażające, najgorsze było jeszcze przed ludźmi, którzy cierpieli tu katusze. Tym najgorszym okazała się ewakuacja więzienia. Oto bowiem 22 czerwca 1941 r. niedawny sojusznik, hitlerowska III Rzesza, rozpoczęła wojnę ze Związkiem Sowieckim. Wojska niemieckie przekroczyły granicę i parły na wschód. W tej sytuacji w Moskwie przystąpiono do tworzenia planu ewakuacji więzień białoruskich. Nie zdawano sobie przy tym najwyraźniej sprawy, że niemieckie natarcie to prawdziwy Blitzkrieg. Według planu, podpisanego przez zastępcę ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRS Wasilija Czernyszowa, więźniów Berezwecza - w liczbie 678 - miano wywieźć do więzień Uzbeckiej SRS dopiero 3 lipca 1941 r., czyli niemal w 2 tygodnie od wybuchu wojny. Plan, nie dość że nierealistyczny, operował błędną, bo zaniżoną liczbą więźniów. W rzeczywistości w Berezweczu w dniu inwazji niemieckiej więźniów było więcej, aniżeli podano w planie ewakuacji. Jeszcze tego samego dnia centralne władze NKWD uświadomiły sobie nierealność planu wywózki więźniów, wobec czego wieczorem 23 czerwca 1941 r. ludowy komisarz spraw wewnętrznych ZSRS Ławrientij Beria polecił ludowemu komisarzowi spraw wewnętrznych Białorusi Aleksandrowi Matwiejewowi niezwłocznie przystąpić do ich ewakuacji. Zarządzenie o ewakuacji zostało nocą z 23 na 24 czerwca telefonicznie przekazane do Berezwecza. Z dokumentów NKWD wynika zresztą, że kierownictwo NKWD BSRS już poprzedniej nocy, nie czekając na rozkaz z góry, wydało rozkaz ewakuacji więzienia.&lt;br /&gt;24 czerwca do rozkazów dotyczących ewakuacji przybył najważniejszy, jawnie ludobójczy rozkaz, podpisany przez Berię (obwodowe zarządy NKWD otrzymały go najprawdopodobniej zaraz po północy). Szef NKWD polecał w nim rozstrzelać wszystkich więźniów skazanych na karę śmierci, oskarżonych bądź już osądzonych za "przestępstwa kontrrewolucyjne" zagrożone wysokimi wyrokami, za "dywersję" oraz "działalność antysowiecką". W świetle rozkazów centrali nakazany tryb ewakuacji przedstawiał się jasno: należało podjąć ją natychmiast, niektóre kategorie więźniów rozstrzelać, resztę przetransportować w głąb kraju. Tak przedstawiała się sytuacja w nocy z 23 na 24 czerwca 1941 roku. &lt;br /&gt;Ilu więźniów było wówczas w Berezweczu? Pierwszą grupę stanowili więźniowie przebywający w więzieniu od dłuższego czasu. Nie wiadomo dokładnie, ilu ich było. Drugą grupę tworzyli "kontrrewolucjoniści" aresztowani w nocy z 19 na 20 czerwca 1941 r. w ramach przeprowadzanej właśnie wielkiej akcji deportacyjnej: "kierownicy i członkowie różnych polskich, białoruskich, ukraińskich i żydowskich organizacji i formacji kontrrewolucyjnych, urzędnicy byłego państwa polskiego, białogwardyjscy oficerowie, którzy uciekli ze Związku Sowieckiego i inny element kontrrewolucyjny". Ludzi tych zabrano wraz z rodzinami z okolicznych miejscowości (Głębokiego, Brasławia, Dzisny, Hermanowicz, Plissy, Postaw, Szarkowszczyzny itd.) i załadowano do transportu deportacyjnego zmierzającego na wschód. Na stacji kolejowej w Głębokiem zostali oni wyładowani i zabrani do więzienia w Berezweczu (transport natomiast pojechał do Barnaułu w Kraju Ałtajskim). Nie ma pewności co do liczby aresztowanych. Świadkowie mówią najczęściej o 500 osobach. Liczba ta wydaje się jednak zbyt wysoka. Z dokumentów NKWD wiadomo bowiem, że w całym obwodzie wilejskim, na terenie którego leżał Berezwecz, aresztowano podczas deportacji "jedynie" 420 osób. Z całą pewnością nie wszystkich umieszczono w Berezweczu - w obwodzie tym były wszak jeszcze 3 inne więzienia, do których kierowano wówczas aresztowanych - w Wilejce, Oszmianie i Mołodecznie. Aresztowani w czasie deportacji znaleźli się w berezweckim więzieniu najprawdopodobniej 21 czerwca 1941 roku.&lt;br /&gt;Tak więc krytycznej nocy z 23 na 24 czerwca 1941 r. w więzieniu znajdowały się dwie grupy więźniów: uwięzieni przed rozpoczęciem akcji deportacyjnej oraz aresztowani w ramach deportacji. Właśnie wtedy, kierując się otrzymanymi rozkazami, władze więzienne postanowiły dokonać egzekucji przewidzianych do rozstrzelania kategorii więźniów. Przebieg zbrodniczej akcji nie jest łatwy do odtworzenia. Wynika to z faktu, że znana obecnie dokumentacja NKWD pokrywa wymordowanie więźniów w Berezweczu iście grobowym milczeniem. Dramatyczne wypadki w więzieniu możemy zatem zrekonstruować niemal wyłącznie na podstawie wyglądu miejsca egzekucji i pochówku w kilka dni później. &lt;br /&gt;Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa przebieg wypadków wyglądał następująco. Przed egzekucją NKWD-ziści wykopali w głębi dziedzińca doły przeznaczone do ukrycia zwłok ofiar zbrodni. Następnie, w celu zagłuszenia odgłosów strzałów, włączono bardzo głośną muzykę. Po tych wstępnych przygotowaniach funkcjonariusze NKWD przystąpili do mordowania więźniów. Zbrodni dokonano w "klasyczny" dla sowieckiej policji politycznej sposób - po skrępowaniu rąk na plecach strzelano z pistoletu w tył głowy. O takiej technice zabijania świadczyły zarówno ślady po wlocie kuli widoczne na głowach ofiar, jak i wygląd pomieszczeń piwnicznych, w których dokonano mordu: grube, zakrzepłe kałuże krwi na podłogach oraz ściany dosłownie "zryte" kulami. Dość zagadkową okoliczność stanowi fakt, iż ofiary zbrodni miały zadzierzgnięte na szyjach pętle z grubego sznura lub drutu. Przypuszcza się, że były one pomocne przy wyciąganiu zwłok z piwnic przez wąskie, piwniczne okienka. Ślady na zwłokach wskazywały, że przed zamordowaniem więźniowie byli bici, maltretowani i okaleczani. Część więźniów, o nieustalonej liczebności, zamurowano żywcem w celach więziennych. Zwłoki pomordowanych transportowano do dołów i tam układano rzędami twarzą do ziemi. Na koniec przykryto je warstwą ziemi - pospiesznie i niestarannie. Ofiarami zbrodni byli wyłącznie lub prawie wyłącznie mężczyźni, mieszkańcy wschodnich powiatów województwa wileńskiego: m.in. brasławskiego, dziśnieńskiego i postawskiego. Łączna liczba zamordowanych nie jest dokładnie znana, jako że nigdy nie przeprowadzono pełnej ekshumacji grobów, poprzestając na ich otwarciu i stosunkowo płytkich sondażach (po ucieczce władz sowieckich, w lipcu 1941 r.). Świadkowie, którzy oglądali doły śmierci, skłonni są szacować liczbę ofiar na 360-800.&lt;br /&gt;O drugiej nad ranem NKWD przystąpiło do ewakuacji pozostałych przy życiu więźniów. Wypędzono ich na podwórzec więzienny, jednak dopiero po 3 godzinach oczekiwania rozpoczęto formowanie kolumny marszowej. Na przedzie ustawiono niedawno aresztowanych, za nimi stanęli więźniowie z dłuższym stażem. Kolumna liczyła, według źródeł NKWD, 830, 855 lub 915 więźniów. Wraz ze skazanymi ewakuował się cały personel więzienia - z rodzinami i dobytkiem. Więźniowie, otoczeni przez eskortujących ich strażników więziennych, żołnierzy wojsk NKWD i milicjantów, ruszyli w kierunku Witebska. &lt;br /&gt;Marsz odbywał się w bardzo ciężkich warunkach, w olbrzymim upale. Udrękę potęgowali eskortujący, nie dając więźniom nie tylko jeść, ale nawet pić. W tych warunkach co słabsi zaczęli zwalniać kroku, a nawet upadać. Dla opóźniających posuwanie się nie było żadnej litości: zabijano ich strzałem, uderzeniem kolby karabinu, przebijano bagnetem. Drogę, którą posuwała się kolumna, usłały ciała pomordowanych. Do zbiorowego mordu doszło w miejscowości Sierocino, gdzie w związku z ucieczką więźnia naczelnik więzienia Prijomyszew oraz 5 innych konwojentów rozstrzelało 27 (lub 32) więźniów. 28 czerwca 1941 r. nastąpił ostatni akt tragedii, jaką była ewakuacja więzienia w Berezweczu. Kiedy kolumna przekroczyła Dźwinę w okolicach kołchozu Taklinowo (niedaleko Ułły; obecnie znajduje się tu miejscowość Nikołajewo), pojawił się niemiecki samolot i zbombardował drewniany most, który chwilę wcześniej opuścili więźniowie. Atak z powietrza wzbudził zrozumiałe przerażenie u ewakuowanych. Kolumna więźniów rozsypała się: ludzie starali się kryć wzdłuż drogi. Naczelnik więzienia tłumaczył potem, iż sądził, że więźniowie uciekają, wobec czego wydał konwojentom rozkaz otwarcia ognia. Od kul z broni maszynowej zginęło, według źródeł NKWD, 715 więźniów (rannych dobito strzałem z pistoletu lub bagnetem). Również i tutaj naczelnik więzienia brał udział w zbrodni. W czasie całego marszu zastrzelił on osobiście z pistoletu 55 osób. Więźniów, którzy ocaleli z masakry i zostali schwytani przez strażników, skierowano do więzienia w Witebsku. Ci, którzy przeżyli, a nie zostali dostrzeżeni przez konwój, powrócili do Berezwecza, gdzie zdali sprawozdanie ze swoich strasznych przeżyć. Godzi się wspomnieć, że absolutna większość zabitych koło Ułły nie miała nawet wyroków (500 osób). Byli to więc, nawet z punktu widzenia sowieckiego prawa, niewinni ludzie.&lt;br /&gt;Z tego, co napisano, wynika, że łączna liczba zamordowanych w czasie ewakuacji więzienia w Berezweczu z pewnością przekroczyła tysiąc osób. A przecież była to tylko część obywateli polskich zamordowanych podczas ewakuacji kresowych więzień przez NKWD latem 1941 roku. Łączna ich liczba przekroczyła 10 tysięcy. O tych nieco zapomnianych ofiarach sowieckiego barbarzyństwa powinniśmy pamiętać zawsze - nie tylko przy okazji okrągłych rocznic.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-1693988214384098194?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/1693988214384098194/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=1693988214384098194' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/1693988214384098194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/1693988214384098194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2011/07/zbrodnicza-ewakuacja-wiezienia-w.html' title='Zbrodnicza ewakuacja więzienia w Berezweczu w czerwcu 1941 r.  W 70. rocznicę'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-7014747542968415091</id><published>2011-06-27T13:50:00.000-07:00</published><updated>2011-06-27T13:55:04.777-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Berezwecz'/><title type='text'>26 чэрвеня – гадавіна расстрэла вязняў беразвецкай турмы</title><content type='html'>http://westki.info/artykuly/11763/26-cervienia-%E2%80%93-hadav%D1%96na-rasstrela-viazniau-bierazvieckaj-turmy&lt;br /&gt;26 чэрвеня – гадавіна расстрэла вязняў беразвецкай турмы&lt;br /&gt;Кастусь Шыталь - [25.06.2011] Браслаў Глыбокае Докшыцы Мёры Паставы Шаркоўшчына Краязнаўства&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Крыж на месцы расстрэлу вязняў у Мікалаёве. Фота Radzima.org&lt;br /&gt;Семдзесят год таму, 26 чэрвеня 1941 года, канваіры НКВД расстралялі недалёка ад мястэчка Ула каля тысячы вязняў беразвецкай турмы. Гэтая дата прымушае ўзгадаць трагічныя і малавядомыя старонкі гісторыі Другой Сусветнай вайны ў нашым рэгіёне.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Другая Сусветная вайна пачалася ў Беларусі не 22 чэрвеня 1941 года, як сцвярджае афіцыйная гістарыяграфія, а двума гадамі раней – 1 верасня 1939 года. 23 жніўня 1939 года СССР і нацысцкая Германія падпісалі “дамову аб ненападзе”, да якой быў прыкладзены сакрэтны пратакол аб падзеле сфераў уплыву ва ўсходняй Еўропе. Першай ахвярай змовы стала ІІ Рэч Паспалітая, у склад якой уваходзіў тады наш рэгіён.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 верасня 1939 года нацысцкія войскі перайшлі заходнюю мяжу польскай дзяржавы, а 17 верасня савецкія танкі увайшлі ў Глыбокае. Камуністычныя спецслужбы пачалі масавыя арышты – настаўнікаў, чыноўнікаў, буйных землеўладальнікаў, былых вайскоўцаў забіралі амаль пагалоўна. Будынкі Беразвецкага манастыра, у якіх за польскім часам стаялі памежнікі, камуністы ператварылі ў турму, куды збіралі арыштаваных з тэрыторыі некалькіх сучасных раёнаў.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Гісторыкам, пасля доўгіх даследванняў, удалося высветліць некалькі сотняў імёнаў беразвецкіх вязняў. Большасць з іх - адукаваныя і заможныя людзі: настаўнікі, урачы, чыноўнікі, гандляры, землеўладальнікі. Савецкія следчыя вінавацілі іх у “антысавецкай агітацыі” і “контррэвалюцыйнай дзейнасці”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Там былі невінаватыя людзі. Паводле спісаў вязняў, якія я рыхтаваў да друку, віна некаторых была ў тым, што чалавек быў мужам настаўніцы або бацькам лесніка. Якія ж гэта былі “вызваліцелі”, калі яны рэпрэсавалі столькі людзей, усю эліту нашага рэгіёна”, - кажа грамадскі актывіст з Глыбокага Зміцер Лупач.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Пасля таго, як 22 чэрвеня нацысты пачалі вайну супраць свайго былога саюзніка, супрацоўнікі НКВД атрымалі заданне “эвакуяваць” вязняў на ўсход. Частку вязняў закатавалі і расстралялі адразу ў Беразвеччы. Тых, хто застаўся, 24 чэрвеня пашыхтавалі ў калону і пагналі на ўсход. Слабейшых расстрэльвалі па дарозе. Шлях гэты пазней назавуць “дарогай смерці”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Журналіст Яўген Самсонаў заняўся даследваннем тэмы і адшукаў шматлікіх відавочцаў перагону вязняў. “Людзі распавядаюць, што спрабавалі перадаць вязням хлеб, але іх білі і праганялі. Тых вязняў, якія кінуліся піць ваду ў раку Шошу, расстралялі і закапалі на месцы. Некаторыя сведкі і па сённяшні дзень баяцца гаварыць пра тыя падзеі”, - кажа Яўген Самсонаў.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26 чэрвеня калона вязняў мінула мястэчка Ула. Канваіры перагналі людзей па мосце праз Дзвіну, а потым загадалі легчы ўсім на зямлю. Пасля гэтага ўсіх сталі расстрэльваць з кулямётаў. Каго не застрэлілі адразу – пасля закалолі штыкамі. Відавочцы ўспамінаюць, што зямля была чырвоная ад крыві. Ахвярамі расправы сталі больш за тысячу нашых землякоў.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Памяць пра расстрэл беразвецкіх вязняў нязручная для афіцыйных уладаў, якія традыцыйна ўшаноўваюць камуністычных злачынцаў. У Глыбокім пра трагедыю нагадвае толькі сціплая шыльда ў касцёле. А каля беразвецкага манастыра, у якім па-ранейшаму знаходзіцца турма, стаіць помніку заснавальніку рэпрэсіўнай сістэмы Феліксу Дзяржынскаму.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Сябры культурна-асветніцкага цэнтра імя Язэпа Драздовіча падрыхтавалі да гадавіны трагедыі адмысловы выпуск газэткі “Бацькаўшчына”, у якой прыводзяць імёны некалькі сотняў чалавек, якія прайшлі праз беразвецкую турму, а таксама ўспаміны відавочцаў расправы. Газэтка ёсць у нас на сайце – можна праглядзець або спампаваць.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-7014747542968415091?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/7014747542968415091/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=7014747542968415091' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/7014747542968415091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/7014747542968415091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2011/06/26.html' title='26 чэрвеня – гадавіна расстрэла вязняў беразвецкай турмы'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-841652414404266607</id><published>2011-06-27T13:12:00.000-07:00</published><updated>2011-06-27T13:56:51.268-07:00</updated><title type='text'>Грамадскія актывісты ўшанавалі памяць расстраляных вязняў з Беразвечча  Алесь Сьнег</title><content type='html'>Грамадскія актывісты ўшанавалі памяць расстраляных вязняў з Беразвечча&lt;br /&gt;Алесь Сьнег - [27.06.2011] Глыбокае грамадства&lt;br /&gt;http://westki.info/artykuly/11768/hramadsk%D1%96ia-aktyv%D1%96sty-usanaval%D1%96-pamiac-rasstralianych-viazniau-z-bierazviecca&lt;br /&gt;Каля вёскі Мікалаева Шумілінскага раёна адбылася акцыя памяці вязняў Беразвецкай турмы, расстраляных 26 чэрвеня 1941 года. Акцыя была прымеркаваная да 70-й гадавіны трагедыі, на яе сабраліся дзясяткі людзей з Мінска, Віцебска, Глыбокага, Паставаў, Оршы.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Пенсіянерка з Бешанковіч Валянціна Гракун запісала ў суседніх вёсках успаміны пра масавае забойства. Фота "Нашай Нівы"&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-841652414404266607?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/841652414404266607/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=841652414404266607' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/841652414404266607'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/841652414404266607'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2011/06/blog-post.html' title='&lt;strong&gt;Грамадскія актывісты ўшанавалі памяць расстраляных вязняў з Беразвечча &lt;/strong&gt; Алесь Сьнег'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-487305155496508666</id><published>2010-10-18T13:01:00.000-07:00</published><updated>2010-10-18T13:02:00.527-07:00</updated><title type='text'>"Чиновники были как конфеты в разноцветных обертках"</title><content type='html'>"Чиновники были как конфеты в разноцветных обертках"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Про Польшу, поляков и имперскую бюрократию&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Молодых россиян избивают в Варшаве, в Москве сотрудник польского посольства попадает в больницу с сотрясением мозга после нападения хулиганов. Печать и политики обеих стран упражняются в малополиткорректном остроумии. Наши отношения с Польшей, мягко говоря, не слишком блестящие. Во многом и из-за того, что мы всегда жили бок о бок, часто воевали, иногда покоряли друг друга. Восставали друг против друга. В Смутное время поляки сидели в Кремле, а затем Царство Польское стало составной частью Российской империи. Поэтому исследования о нашей совместной истории всегда интересны. Доктор Катя Владимиров – выпускница Московского историко-архивного института, а ныне профессор истории университета Кеннесо (штат Джорджия, США), автор изданной в США книги "Мир провинциальной бюрократии: Русская Польша в конце XIX – начале XX века". Но помимо российско-польского контекста это исследование дает и прекрасное представление об имперской бюрократии вообще, тем более что нынешняя российская бюрократическая система, оказывается, в значительной степени роднится с той – дореволюционной. С доктором Катей ВЛАДИМИРОВ беседовала Ольга ЭДЕЛЬМАН. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Польша была одной из частей Российской империи. Как в самом общем виде в империи было устроено управление окраинами? Принципы жизни окраин, их отношения с центром?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Как мы знаем, Россия делилась на губернии, уезды, более мелкие единицы. В губернии был губернатор, у губернатора – помощник, канцелярия, в каждом уезде был свой начальник с канцелярией; потом финансовые организации, врач, архитектор, землемеры, инженеры – все эти люди и составляли управление губернии. В частности, в бывшем Царстве Польском, вошедшем в состав Российской империи, было десять губерний. Период, который я изучаю, – с 1870-х годов примерно до 1905 года, то есть я взяла промежуток после польских восстаний и до начала первой русской революции специально – чтобы посмотреть, как управлялись эти земли в сравнительно мирный период. В Польше в отличие от русских губерний не было никаких земств и земских учреждений, не было самоуправления, и поэтому было гораздо больше бюрократии. Потому что там, где земства были, они несколько разгрузили государственный аппарат. А губернии Царства Польского, которые стали называть Привисленским краем, управлялись губернаторами, и в принципе управление ими ничем не отличалось от управления другими губерниями империи, скажем Эриванской, Тифлисской, Тверской, Архангельской.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Если обсуждать тезис, что Россия была колониальной державой (Ленин это утверждал), на уровне управления Польшей это просматривается?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Ну, есть традиционный взгляд на Российскую империю, который долгое время существовал как в нашей историографии, так и в зарубежной (английской, американской), он превалирует в польской историографии и в работах американских историков Польши. Он состоит в том, что Российская империя управляла следующим образом: сначала слали военных, которые устанавливали власть, после чего приезжали чиновники из России, занимавшие все управленческие места. Всем руководили из Петербурга, была типичная колонизаторская система, местным выходцам не давали дышать, и все должности были заняты пришлыми. Я статистически изучаю этих чиновников, выявляю, кто они были. В результате оказывается, что это традиционное представление о колонизации совершенно неправильное: большинство чиновников в Царстве Польском были поляками, и не приехавшими из Москвы или Петербурга, а местными. Которые продвигались по службе, росли, перемещались из чина в чин. Поляки охотно шли на службу. В некоторых губерниях и уездах до 78--80% чиновников были местными уроженцами, поступившими на службу к государству. Они использовали эту систему, чтобы по ней продвигаться, получать власть, деньги, чины, титулы, даже бесплатные путевки на курорты, которые тоже существовали в конце XIX века. Так что картина, очевидно, совершенно другая, гораздо более сложная, когда администрация привлекает местную элиту, заинтересовывает ее, мотивирует; это система, когда государство использует элиту, а элита использует государство для того, чтобы не просто выжить, а жить гораздо лучше, чем другие сегменты местного населения.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– А процентная доля чиновников поляков и неполяков как-то зависела от места в иерархии?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Безусловно. Конечно, губернатор и его канцелярия были если не из русских, то уж точно из немцев. Это были те немецкие фамилии, которые переехали в Россию при Петре, при Екатерине и очень хорошо служили Российской империи, они к тому времени были уже, по существу, не немцами, а русскими. Это была номенклатура, которая могла служить сегодня в польских губерниях, завтра, например, переместиться куда-нибудь в Архангельскую губернию или в Карскую область, или в Семипалатинск, куда ни пошлет служба. Верхушка губернского чиновничества была в основном номенклатурная, а все остальное чиновничество практически состояло из поляков. Если взять уездную администрацию, то она практически целиком местная. Это не значит, что они были из этой же самой губернии, они могли быть из соседнего города или местечка, получали образование, скажем, в Варшавском университете или же просто в гимназии и шли на службу, поднимались по этой лестнице. Когда я привожу такую статистику, она поражает людей, особенно поляков, настроенных националистически: они считают, что это слишком высокая цифра, или предполагают, что если цифра верна, то люди шли на службу из страха или потому, что у них не было другого выбора. Ну, в качестве аргумента, поддерживающего мою точку зрения – что они делали это добровольно и с удовольствием, – я показываю фотографии надгробных памятников на старых кладбищах в Москве, Варшаве, других городах. Вы всегда можете пойти и найти надгробия, где на латыни и на польском написаны имя человека и все его звания – статский советник, титулярный советник, перечислены полученные им награды за участие в войнах, за беспорочную службу. Из чего очевидно, что эти люди не просто служили, но также гордились этими чинами и наградами. Часто натыкаешься на поляков, носивших достаточно высокие аристократические титулы, они тоже с большим удовольствием присоединяли к своей аристократической фамилии еще и титул Российской империи. Это такая в общем-то довольно простая схема. Не типично российская, Россия тут не имеет никакого приоритета, мы можем взять, скажем, испанскую администрацию в Мексике, которая очень успешно привлекала местную элиту, или, предположим, французов, привлекавших элиту Алжира, и т.д. Я уверена, что если мы начнем с этой точки зрения рассматривать Римскую империю и ее колонии, то найдем то же самое. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Ну да, иначе всем римлянам пришлось бы стать чиновниками и уехать черт знает куда.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Конечно! Это никак не должно удивлять, это понятные вещи. Местные люди знают свои порядки, обычаи, язык, они лучше общаются с населением, оно им больше доверяет, они знают торговлю, условия. Ведь во многих местах (в Польше в том числе) условия очень сложные: население многонациональное, многорелигиозное, нужно быть очень аккуратными, осторожными, чтобы не возникали конфликты. Картина Российской империи очень многообразная, и поражает на самом деле, как людям удавалось жить в мире.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Вот эта местная элита поступает на русскую службу. У них есть какая-то схема карьеры? Карьерный идеал, к которому надо стремиться?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Да. Все зависит от того, о какой группе мы говорим. Скажем, для уездного мелкого чиновника типичная карьера: он заканчивает гимназию или школу, и должна для него открыться позиция, вакансия. Самое драматичное в российской системе – что было очень много желающих поступить на государственную службу, а позиций совершенно не было. Люди до такой степени жаждали позиций, что даже Достоевский пишет в дневнике: я плакал, так я хотел стать чиновником 14-го класса. А что такое 14-й класс? С нашей точки зрения, это просто какая-то канцелярская крыса, которая переписывает бумажки и не имеет никакого положения. Тем не менее государственная служба для многих была очень привлекательна, потому что это жалованье, не подверженное инфляциям, стабильное, вы не зависите от того, собрали ли вы урожай или продали ли свой товар; потом, есть пенсия, полагаются привилегии детям, положение в обществе. Потом, вам выдают мундир! Мы все помним Акакия Акакиевича, для которого центром мироздания была его шинель, но мы мало представляем себе этот мир. Каждый чиновник носил шинель и мундир, и мундир был не один: был праздничный, парадный, а был для обычного ношения; и фуражки с кокардами, различные нагрудные знаки, нашивки, эполеты, пуговицы. Он очень сильно выделялся: представьте себе появление человека в мундире среди очень бедного сельского населения, каким было население польских губерний, – все в лаптях, а он в мундире, красивый, со шпагой, кокардой…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– В сапогах…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Да, в сапогах! Чиновник отличался! И каждое ведомство имело свой цвет. Жандармы, например, были в голубом, а дипломатическая служба – в вишнево-малиновых тонах. И жены их должны были носить эти цвета во время официальных приемов. Вот представьте себе, что такое общество собирается, скажем, у губернатора на бал, и все одеты в различного цвета одежду. Как какие-нибудь конфеты в разноцветных обертках, или мармелад есть такой, цветной. А вокруг – бедность, дорог нет, пыль… Так вот, возвращаясь к карьере. Уездный чиновник ищет себе позицию – а ее нет. И все его родственники следят за газетами, не умер ли какой чиновник и не открылась ли вакансия. Такие страсти были вокруг этого! И вот чиновник получает место, служит и ждет, когда откроется место выше. И так движется по вертикали. Примерно в 1880-х годах, начав с 14-го класса, в лучшем случае можно было добраться где-то до 10-го или 9-го, это был потолок. Если у вас образование получше, удалось закончить университет и выучиться, скажем, на врача или архитектора, то вы уже можете получить 8-й класс, который дает, во-первых, дворянство (если его не было от рождения), и дальше можно потихонечку дорасти где-то до 4-го класса. Губернатор был 4-го класса. Ну 1-й, 2-й, 3-й – это как бы недостижимо. А местный человек был заинтересован не просто в должности, но и в том, чтобы затем переместиться в более интересное конкретно для него место. Во-первых, такое, чтобы туда можно было за собой привести и разместить своих сыновей. И можно увидеть, что в одной губернии отец – начальник канцелярии, а сын занимается железнодорожными перевозками, а зять – телеграфом, и жена служит телеграфисткой, и еще какой-нибудь родственник в канцелярии губернатора. И когда начинаешь все это смотреть, то выясняется, что не только поляки служат, но они еще семьями служат. И 50% из них по семейной линии завязаны друг на друга. Из всех служащих в 1870--1905 годах 50% связаны родством по мужской линии, это при том, что женскую линию я не могла установить, потому что фамилии разные. То есть все без конца втыкали своих родственников на все позиции. А вот аристократы, выходцы из знаменитых родов (в Польше они назывались магнатами) хотели получить еще более высокие привилегии. Они автоматически получали более высокие чины, переезжали в Москву, Петербург, их карьерные планы были, конечно, другими, скорее горизонтальными, чем вертикальными. Их скорее интересовали какие-то территориальные перемещения или часто финансовые, потому что многие открывали собственный бизнес (не на свое имя, конечно, а оформленный на более мелких людей), курировали банковское дело и т.п. Таким образом, возможности продвижения были для всех, и когда человек попадал в систему, он уже смотрел, куда он хочет и может продвигаться. Продвижение было, безусловно, вверх, вертикально, а также горизонтально – в маленьком уезде не очень хочется служить, хочется поближе к центру губернии, а то и к Варшаве или Петербургу.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Допустим гипотетическую ситуацию, что та же самая группа чиновников служит не внутри Российской империи, а в отдельной, независимой Польше. Что при этом теряют и что выигрывают разные группы чиновничества?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Мы помним, что Польша была разделена между тремя государствами – Россией, Австрией и Германией. Каждая часть развивалась отдельно, поэтому у нас есть примеры, можно посмотреть в других системах, насколько успешны были поляки-бюрократы. И в других частях мы наблюдаем, скажем, большее продвижение поляков по военной части, чем по бюрократической. Это связано с тем, что служба в германских армиях давала гораздо большие привилегии, чем бюрократическое поприще. Русская часть Польши до 1863 года, до восстания, имела особый статус, она практически существовала на самоуправлении и имела больше привилегий, чем остальные части империи. И с точки зрения империи поляки не оправдали ожиданий: несмотря на привилегии, устроили восстание, после чего пришлось применять репрессии, казнить, ссылать в Сибирь. Но меня интересовало: какое количество бюрократов, служивших до польского восстания, осталось? Так вот, на бюрократии это никак не отразилось. Революционеров действительно ссылали и казнили, а чиновники как служили, так и продолжали служить дальше. Бюрократия служит не интересам нации, а сама себе. Я думаю, что если бы Польша не была разделена, то там были бы точно такие же бюрократы, занимавшиеся своими чинами и титулами, своими собственными интересами.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Но внутри этой бюрократической элиты были, видимо, группы, которым было бы выгодно, чтобы Польша была независимым государством, и группы, склонные, наоборот, использовать пребывание в рамках империи?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Я думаю, что вообще когда вы (в данном случае Польша) – составная часть какой-то большей общности (в данном случае империи), то у вас гораздо больше возможностей. Потому что социальная мобильность связана с наличием возможностей. Ведь переезжать из уезда в уезд – это одно, а стать, скажем, таким специалистом по Царству Польскому, чтобы вас перевели в Петербург, – это совсем уже другое качество и статус. Существование в империи дает гораздо больше возможностей, чем существование в маленьком национальном государстве – для бюрократии, я не беру другие группы. Чиновнику принадлежность к империи дает больше денег и больше возможностей. Единственное, что их не устраивало – это то, что продвижение к статусу было медленным. Им хотелось немножко эту систему расшатать, чтобы те, которые наверху, вовремя уходили и давали возможность молодым продвигать себя наверх. Империя дает больше возможностей для этого. В частности, войны, которые она вела, были просто подарком для бюрократии; для карьеры чиновника любое потрясение в государстве исключительно выгодно (войны, революции, восстания), потому что старики уходят: они не справляются, их убивают, их переводят на другие посты, и молодые быстро, скачком перемещаются. Войны, восстания, революции выгодны для бюрократии и для военных, это две категории общества, которые значительно, несравнимо выигрывают по сравнению с другими группами. Для них это подарок судьбы. Они перемещаются, растут невероятно.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Но это не значит, что за польскими восстаниями стояла бюрократия?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Нет, за польскими восстаниями не стояла бюрократия, это просто им подфартило. Хотя что касается недовольства молодых бюрократов, скажем, перед революцией 1905 года, то я уверена, что масса поляков была недовольна системой. Но не потому, что она была несправедлива к полякам, а потому, что она была несправедлива по части возможностей для молодых по продвижению наверх. Конечно, им хотелось эту систему раскачать.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– А какую часть национальной элиты составляла эта служивая бюрократия? И кто кроме нее составлял национальную элиту?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Практически – интеллигенция, и все, больше никого не было. Если мы возьмем польское общество, то это магнаты, которых очень немного, всего несколько семей, затем польская шляхта, дворянство, которое составляло довольно большой процент общества, далее интеллигенция, кстати говоря, большая ее часть тоже была на службе, например, исключительно выгодно поляку врачу или архитектору, инженеру, землемеру пойти на службу к губернатору. Став, скажем, лечащим врачом губернатора, он оказывался в положении невероятно выгодном по отношению к врачу, ведущему даже частную практику, – он становился светским человеком, получал довольно большое жалованье, а потом губернатор получал новое назначение и перевозил с собой этого врача. Как мы сейчас говорим, губернатор возит с собой свою команду. Оказался в этой команде – и ты уже удачливый человек. А большинство тогдашнего польского общества составляли крестьяне, элита – это крупицы образованных людей, в частности бюрократов.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Таким образом, большая часть элиты связана с имперской службой.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Обязательно!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– А кто тогда бунтовал? Процент революционеров среди поляков огромен, огромен также процент поляков в русском революционном движении; это "бунташная" нация, постоянная головная боль имперского правительства.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Начнем с того, что, конечно, бунтуют студенты. Студенты всегда самая революционная часть общества, любого, во всяком случае до недавнего времени. Сейчас – не буду утверждать. Но возьмите даже недавние события 1960-х годов во Франции, Америке, даже в СССР – студенты всюду собирались на сходки, читали стихи, сочиняли прокламации. Такая же ситуация была и в польском обществе. Студенческие сходки, студенческие сообщества, университеты всегда были рассадниками революции. Это понятно: молодые люди всегда более активны, более заинтересованы в переменах, пытаются бороться за права своего народа, всех угнетенных, наконец, за собственные права против угнетающих их администрации, государства и так далее.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– То есть студены еще не думают о выстраивании своей карьеры, потому и бунтуют?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Студенты совершенно не думают о выстраивании карьеры, а когда они выходят из университетов… Тогда происходит интереснейшая вещь. Я читала массу документов из жандармских дел за 1904, 1905, 1906 год: у нас очень много детей чиновников среди революционеров. Вот это интересная модель! Потому что, скажем так, мест на всех не хватает, не каждый папенька может своего сына устроить в это чиновничество. Так? А значит, не каждый может стать удачливым врачом, архитектором или переместиться куда-либо. И не каждый одобряет образ жизни, который ведут его родители, не каждому нравится "служить и прислуживаться", особенно если ты – молодой бунтарь, начиненный идеями. Это понятные совершенно вещи. В некотором смысле, как верно подметил Тургенев, революционное движение – это отрицание отцов, их ценностей. А чиновничество – очень специфический склад жизни, очень жесткая структура, в ней очень серьезные правила, по которым надо очень долго играть, пока не достигнешь момента, когда уже тебе будут кланяться. И среди революционеров было колоссальное количество детей, внуков чиновников, это те образованные молодые люди, которые предпочли другой стиль, другие возможности – при изменяющемся уже обществе. Потому что к 1906 году произошли значительные изменения. Индустриализация, развитие городов, появление возможностей, которых не было, скажем, в 1850-х годах, даже в 1890-х.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Из того, что вы говорили, вытекает, что Польша в составе Российской империи была провинцией, не как Прибалтика в СССР, которая была "советской Европой".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Варшава была красивым, большим, интересным городом. То, что сейчас от нее осталось, – лишь часть, она же была разрушена в войну. Это был город, центр, там были поезда, губернские сливки, кафе, пирожные, немецкие и русские офицеры в белых перчатках, красивые дамы в экипажах, опера, балет. Варшава была значительным городом, хотя и не таким, как Петербург или Вена. Было еще несколько центров развития индустрии, как Лодзь, с мануфактурами, железными дорогами. А огромное количество уездов были не просто провинцией, а глухой провинцией. Мы же говорим еще и о той части губерний Польши, которые были литовскими и позже отошли к Литве. Там – крестьянские хутора, не было дорог, индустрия не развита. Огромные территории Польши тогда были совершенно неразвиты. Это совершенно точно не была Прибалтика советского времени.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Можно ли судить о том, как на развитии этих земель сказывалось участие в империи? Они отставали из-за того, что были в империи, или, наоборот, империя давала шансы для развития?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Они отставали в первую очередь потому, что были разделены. Конечно, государство, разделенное на части… Надо сказать, что Польша – удивительный случай государства и нации, сохранивших себя, более ста лет не являясь государством с единой территорией. А в 1918 году, как только появилась возможность объединиться, мгновенно из этих разделенных кусков возникла нация. Польша в этом смысле уникальна. И с какой стороны ни посмотри, она страдала оттого, что была разделена. Но если отвлечься от этого, то, конечно, Польша очень сильно выиграла оттого, что была в Российской империи, в первую очередь потому, что в конце XIX века происходила быстрая индустриализация России, с большими западными инвестициями, и плоды этой индустриализации Польша, безусловно, получила. Если бы она не участвовала в активной торговле, железных дорогах, перемещении грузов... Колоссальное количество грузов шло через ее территорию по железным дорогам из Германии в Россию и обратно, Польша получала большую прибыль. Огромное количество банков в Варшаве, немецких и русских, и т.д. Не только чиновная элита, но и все польское общество выигрывало оттого, что входило в состав империи. Поэтому говорить, что это только негативная вещь, неправильно. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Беседовала Ольга ЭДЕЛЬМАН, &lt;br /&gt;«Время новостей»&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-487305155496508666?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/487305155496508666/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=487305155496508666' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/487305155496508666'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/487305155496508666'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2010/10/blog-post.html' title='&quot;Чиновники были как конфеты в разноцветных обертках&quot;'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-1119491252156669214</id><published>2010-04-24T06:36:00.000-07:00</published><updated>2010-04-24T06:44:13.323-07:00</updated><title type='text'>Апошні шлях вязняў Глыбоцкай турмы - Сяржук Серабро</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/S9L1nevkR8I/AAAAAAAAABs/dj7KT_O2_nE/s1600/mikalajeva-magila-20090627-06.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/S9L1nevkR8I/AAAAAAAAABs/dj7KT_O2_nE/s320/mikalajeva-magila-20090627-06.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463699356570109890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/S9L1h2p4hmI/AAAAAAAAABk/DX5wtqSOx4I/s1600/mikalajeva-magila-20090627-05.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/S9L1h2p4hmI/AAAAAAAAABk/DX5wtqSOx4I/s320/mikalajeva-magila-20090627-05.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463699259909506658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/S9L1cU2126I/AAAAAAAAABc/bvFhCkRxDzA/s1600/mikalajeva-magila-20090627-04.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/S9L1cU2126I/AAAAAAAAABc/bvFhCkRxDzA/s320/mikalajeva-magila-20090627-04.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463699164937706402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/S9L1Wy7MhvI/AAAAAAAAABU/Nwsa_uWPIeU/s1600/mikalajeva-magila-20090627-03.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/S9L1Wy7MhvI/AAAAAAAAABU/Nwsa_uWPIeU/s320/mikalajeva-magila-20090627-03.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463699069929817842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/S9L1QPJzJkI/AAAAAAAAABM/nNysuY3IB8k/s1600/mikalajeva-litowka-20090627-02.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/S9L1QPJzJkI/AAAAAAAAABM/nNysuY3IB8k/s320/mikalajeva-litowka-20090627-02.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463698957248177730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/S9L1IS30YhI/AAAAAAAAABE/Q2e_4R-SaMA/s1600/mikalajeva-magila-20090627-01.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/S9L1IS30YhI/AAAAAAAAABE/Q2e_4R-SaMA/s320/mikalajeva-magila-20090627-01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463698820807549458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Апошні шлях вязняў Глыбоцкай турмы&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posted By Сяржук Серабро On Чэрвень 28, 2009 @ 17:20 In Грамадства | 2 Comments&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26 чэрвеня 1941 году ў вёсцы Мікалаева непадалёк ад Улы канвойнымі войскамі НКВД была расстраляная калона вязняў Глыбоцкай турмы НКВД №28 (размяшчалася ў Беразвеччы), якая складалася з некалькіх сотняў арыштаваных жыхароў Глыбоцкага раёна. “Народным навінам Віцебска” ўдалося пабываць на месцы расстрэлу і пахавання ахвяраў палітычных рэпрэсій.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Лёс калоны вядомы дзякуючы [2] дакладной запісцы ваеннага пракурора Віцебскага гарнізона ваенюрыста 3-га ранга Глінкі: “… начальник тюрьмы Глубокского района Вилейской области, ныне начальник Витебской тюрьмы, сержант госбезопасности, член ВКП(б), который 24 июня вывел из Глубокской тюрьмы в Витебск 916 осужденных и следственно-заключенных. По дороге этот начальник тюрьмы ПРИЕМЫШЕВ в разное время в два приема перестрелял 55 человек, а в местечке около Уллы, во время налета самолета [противника] он дал распоряжение конвою, которого было 67 человек, перестрелять остальных … По его [Приемышева] заявлению &lt;…&gt; было перестреляно 714 заключенных. Нами по личным делам установлено, что среди этих заключенных более 500 человек являлись подследственными, и несмотря на это, без всяких оснований они все же были незаконно перестреляны”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;У гэтым жа дакуменце паведамляецца, што многія з вязняў былі асуджаныя па [4] Указе ад 26 чэрвеня 1940 года, які уводзіў 8-гадзінны працоўны дзень, 7-дзённы працоўны тыдзень і забараняў самавольна пакідаць працу. Згодна наступнага указа ад 17 ліпеня 1940 года, за самавольны пераход на іншую працу чалавека маглі арыштаваць на тэрмін ад 2 да 4 месяцаў, а за прагулы пакараць 6-месячнымі прымусовымі працамі па месцу працы з утрыманнем 25% заробку.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Як бачым, асноўная маса расстраляных была або ўвогуле не асуджанымі, або асуджанымі за дробязныя парушэнні працоўнай дысцыліны на тэрміны зняволення ў некалькі месяцаў. Аднак, нягледзячы на гэта, яны былі цынічна пазбаўленыя жыцця толькі з-за таго, што канвой спалохаўся нямецкага самалёта.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Сяржант дзяржбяспекі Прыёмышаў быў арыштаваны пракурорам Глінкам, аднак па загадзе сакратара ЦК КП(б) БССР Цімафея Панамарэнкі, які палічыў яго дзеянні правільнымі, вызвалены ў дзень заняцця немцамі Віцебска. На гэтым сляды ката Глыбоцкай турмы губляюцца.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Карэспандэнту “[7] ННВ” удалося паразмаўляць з адзіным жывым сведкам растрэлу, ураджэнцам вёскі Мікалаева Станіславам Паўлавічам Літоўка, якому на момант апісваемых падзей было 14 гадоў. З яго словаў, 26 чэрвеня 1941 года ён і яшчэ некалькі падлеткаў з Мікалаева працавалі на савецкім аэрадроме пад Улай. На аэрадром зрабіла налёт нямецкая авіяцыя, пад час якога моладзь разбеглася.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Падчас вяртання ў вёску яны сталі сведкамі, як праз мост пераходзіла калона цывільных людзей, якую канваявалі салдаты НКВД з прымкнутымі да вінтовак штыкамі. Падлеткам дазволілі пераправіцца праз Дзвіну толькі пасля праходу вязняў. Зняволеныя прайшлі перакрыжаванне і ўвайшлі ў адну з вуліц Мікалаева. Тут канвой загадаў ім легчы на зямлю. Жыхарам вёскі загадалі не выходзіць з хатаў, каля дзвярэй паставілі вартавых. Аднак нашаму субяседніку і некалькім яго сябрам удалося выбрацца на вуліцу і яны бачылі экзекуцыю.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Па ляжачых людзях канвой адкрыў агонь з кулямётаў, усталяваных на калёсах, і асабістай зброі. Параненых і тых, хто спрабаваў уцячы, забівалі штыкамі. Некаторым усё ж удалося вырвацца з ачаплення, а іншым — затаіцца сярод трупаў. Пасля экзекуцыі канвойныя хутка з’ехалі і выжыўшыя ноччу разышліся па лясах.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;На наступны дзень прыехала новая каманда НКВД для арганізацыі пахавання забітых. Бацьку Станіслава Паўлавіча — Паўлу Літоўка — які быў мясцовым старшынём калгаса, загадалі выкапаць за вёскай 10 ямаў, куды на калёсах перавезлі целы.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Пад час нямецкай акупацыі была праведзеная эксгумацыя пахаванняў, пасля якой трупы быле перазахаваныя ў адной брацкай магіле. У працах былі задзейнічаныя мясцовыя жыхары, якія расказвалі, што целы былі ўжо моцна расклаўшыяся, і немцы для нейкіх даследванняў забіралі толькі галовы.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;За савецкім часам месца пахавання занепадала, хаця старыя людзі загадвалі дзецям падсыпаць яго пяском. У 1982 годзе магіла ўяўляла сабой яміну глыбінёй ад калена. У 1990 годзе актывісты з віцебскага руху “Мартыралог Беларусі” ўсталявалі на гэтым жалобным месцы крыж, які асвяціў ксёндз. Пры гэтым прысутнічалі жыхары Нікалаева і вакольных вёсак. Пазней, стараннямі мясцовага пробашча і парафіянаў, быў пабудаваны жалезабетонны мемарыял з металічным крыжам. Зараз пахаваннем апякуецца малодшая сястра Станіслава Літоўкі Фаіна Паўлаўна і іх аднавяскоўцы. У гэтым жалобным месцы спыняюцца і служаць імшу пілігрымкі, якія ідуць у Будслаў.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;У лесе каля Мікалаева ляжаць не ўсе ахвяры Глыбоцкай турмы, згодна некаторым сведчанням, якія прыводзяцца ў [10] кнізе Юзафа Мацкевіча “Катынь” пасля таго, як Беразвечча, дзе знаходзілася турма НКВД №28 занялі немцы, там было знодзена каля 4000 забітых вязняў.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Наладзілі экспедыцыю ў Мікалаева сябры БХД Уладзімір Сіманковіч і Віталь Созінаў. Таксама прысутнічалі старшыня секцыі “Мемарыял” Беларускага дабраахвотнага грамадства аховы помнікаў гісторыі і культуры Вячаслаў Сіўчык і актывісты дэмакратычнага руху Глыбоччыны.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Article printed from Народныя навіны Віцебска: http://news.vitebsk.cc&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;URL to article: http://news.vitebsk.cc/2009/06/28/aposhni-shlyah-vyaznyaw-glyibotskay-turmyi/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;URLs in this post:&lt;br /&gt;[1] Image: http://news.vitebsk.cc/wp-content/uploads/2009/06/mikalajeva-magila-20090627-01.jpg&lt;br /&gt;[2] дакладной запісцы: http://www.vitebsk.net/error.php?page=hist&amp;sod=004_04_20051010&lt;br /&gt;[3] Image: http://news.vitebsk.cc/wp-content/uploads/2009/06/mikalajeva-magila-20090627-03.jpg&lt;br /&gt;[4] Указе ад 26 чэрвеня 1940 года: http://ru.wikisource.org/wiki/%D0%A3%D0%BA%D0%B0%D0%B7_%D0%9F%D1%80%D0%B5%D0%B7%D0%B8%D0%B4%D0%B8%D1&lt;br /&gt;%83%D0%BC%D0%B0_%D0%92%D0%A1_%D0%A1%D0%A1%D0%A1%D0%A0_%D0%BE%D1%82_26.06.40_%D0%BE_%D0%BF%D0%B5%D1%8&lt;br /&gt;0%D0%B5%D1%85%D0%BE%D0%B4%D0%B5_%D0%BD%D0%B0_%D0%B2%D0%BE%D1%81%D1%8C%D0%BC%D0%B8%D1%87%D0%B0%D1%81%&lt;br /&gt;D0%BE%D0%B2%D0%BE%D0%B9_%D1%80%D0%B0%D0%B1%D0%BE%D1%87%D0%B8%D0%B9_%D0%B4%D0%B5%D0%BD%D1%8C,_%D0%BD%&lt;br /&gt;D0%B0_%D1%81%D0%B5%D0%BC%D0%B8%D0%B4%D0%BD%D0%B5%D0%B2%D0%BD%D1%83%D1%8E_%D1%80%D0%B0%D0%B1%D0%BE%D1&lt;br /&gt;%87%D1%83%D1%8E_%D0%BD%D0%B5%D0%B4%D0%B5%D0%BB%D1%8E&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[5] Image: http://news.vitebsk.cc/wp-content/uploads/2009/06/mikalajeva-magila-20090627-04.jpg&lt;br /&gt;[6] Image: http://news.vitebsk.cc/wp-content/uploads/2009/06/mikalajeva-litowka-20090627-02.jpg&lt;br /&gt;[7] ННВ: http://news.vitebsk.cc/&lt;br /&gt;[8] Image: http://news.vitebsk.cc/wp-content/uploads/2009/06/mikalajeva-magila-20090627-05.jpg&lt;br /&gt;[9] Image: http://news.vitebsk.cc/wp-content/uploads/2009/06/mikalajeva-magila-20090627-06.jpg&lt;br /&gt;[10] кнізе Юзафа Мацкевіча “Катынь”: http://www.krotov.info/libr_min/m/mackiew5.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-1119491252156669214?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/1119491252156669214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/1119491252156669214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2010/04/blog-post.html' title='Апошні шлях вязняў Глыбоцкай турмы - Сяржук Серабро'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/S9L1nevkR8I/AAAAAAAAABs/dj7KT_O2_nE/s72-c/mikalajeva-magila-20090627-06.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-324564980700532378</id><published>2009-09-21T00:31:00.000-07:00</published><updated>2009-09-21T00:34:21.288-07:00</updated><title type='text'>„Liczył się tylko honor” Obrona Grodno we wrześniu 1939 r. w reż. E. Szpakowskiego.</title><content type='html'>Białystok - Ogólnopolskie obchody 70. rocznicy agresji sowieckiej na Polskę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu 17 września 2009 r. w Białymstoku odbędą się obchody 70. rocznicy agresji sowieckiej na Polskę. W godz. 10.00–17.00 w centrum miasta harcerze będą kolportować reprint gazety „Kurjer Wileński” z 18 września 1939 r., zawierający informacje o wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski. O godz. 18.00 mszę św. w intencji ofiar drugiej wojny światowej odprawi w Archikatedrze Białostockiej Jego Ekscelencja ks. abp prof. Edward Ozorowski, Metropolita Białostocki. Następnie na Rynku Kościuszki przy pomniku Marszałka Józefa Piłsudskiego zostanie otwarta wystawa pt. „Sowiecka agresja 17 września 1939 r. na ziemiach Polski północno-wschodniej”, przygotowana przez Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej IPN w Białymstoku. Wystawie towarzyszyć będzie multimedialny katalog oraz płyta DVD, zawierająca relacje świadków wspominających okupację sowiecką. Po uroczystym otwarciu wystawy zebrani przejdą do kina „Ton”, gdzie odbędzie się uroczysta premiera filmu dokumentalnego „Liczył się tylko honor” o obronie Grodna we wrześniu 1939 r. w reż. E. Szpakowskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W skład Komitetu Honorowego Obchodów 70. rocznicy sowieckiej agresji na Polskę weszli: Prezes IPN dr hab. Janusz Kurtyka, Wojewoda Podlaski Maciej Żywno, Marszałek Województwa Podlaskiego Jarosław Dworzański, Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-324564980700532378?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/324564980700532378/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=324564980700532378' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/324564980700532378'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/324564980700532378'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2009/09/liczy-sie-tylko-honor-obrona-grodno-we.html' title='„Liczył się tylko honor” Obrona Grodno we wrześniu 1939 r. w reż. E. Szpakowskiego.'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-5558371145101305574</id><published>2009-09-20T13:23:00.000-07:00</published><updated>2009-09-20T13:35:34.138-07:00</updated><title type='text'>Grodno. Jedna kula - jeden Polak Roman Daszczyński </title><content type='html'>http://wyborcza.pl/1,101901,7057238,Grodno__Jedna_kula___jeden_Polak.html?as=4&amp;ias=5&amp;startsz=x&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Grodno. Jedna kula - jeden Polak&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;em&gt;Do obrony staje 800 żołnierzy, cywile i mnóstwo młodzieży. Razem dwa, góra dwa i pół tysiąca. Przed walką jeden z dowódców powiedział im wprost: "Sytuacja jest beznadziejna, wojna przegrana - kto nie chce walczyć, ma prawo odejść"&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chłopiec ciska butelkę w radziecki czołg, który dopiero co przejechał przez most nad Niemnem. Ma niecałe 13 lat i nie radzi sobie z zapaleniem knota. Butelka z benzyną roztrzaskuje się o pancerz. Z maszyny wyskakuje czarny tankista. Jest wściekły, spuszcza chłopakowi lanie. Sowieci przywiązują go rozkrzyżowanego pod lufą czołgu. Ruszają dalej - zdobywać Grodno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest 21 września 1939 r. Ulica prowadzi pod górę. Po prawej są koszary, z których strzelają Polacy. Dowodzi nimi listonosz spod Wilna, który tak imponuje swoim pocztowym mundurem, że młodzież widzi w nim doświadczonego dowódcę. Podbiega jeden z obrońców: "Panie komendancie, do czołgu przywiązany sztubak, co robić?!".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ognia! - rozkazuje pocztylion, choć wie, że kule z karabinu nie mogą przebić czołgowego pancerza. Część strzelców jest w wieku 15-17 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czołg mija linię obrony, wtacza się wolno w miasto, silnik potwornie ryczy, gąsienice zgrzytają po bruku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nauczycielka Grażyna Lipińska, lat 37, jest przełożoną sanitariuszek. Dostrzega chłopca. Wybiega przed czołg, więc maszyna hamuje. Krew z ran dziecka ścieka strużkami po żelazie. Do Lipińskiej podbiega koleżanka, zaczynają odwiązywać rannego. Z czołgu wyskakuje czarny tankista. Krzyczy ochrypłym głosem jakieś oskarżenia, wygraża rewolwerem, ale nie strzela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobiety rozpoznają chłopca. Jedyne dziecko Zofii Jasińskiej, samotnej matki, służącej w jednym z zamożnych domów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tadzik jest już na noszach, za chwilę - w szpitalu. Pięć ran od kul karabinowych. Wbiega zaalarmowana matka. Chłopiec kona na jej rękach. Zofia Jasińska patrzy w gasnące oczy, szepcze: - Tadzik, ciesz się! Polska armia wraca! Śpiewają... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawie wszyscy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak kilka godzin po śmierci Tadzika całe 60-tysięczne miasto jest już pod radziecką kontrolą. Na ulicach zniszczone czołgi, swąd spalonych ciał. Bolszewicy byli pewni, że wezmą Grodno kolumną pancerną z marszu - jak inne miejscowości polskich Kresów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uciekł prezydent miasta Witold Cieński i starosta powiatowy Tadeusz Walicki. Wprawdzie Grodno było siedzibą dużego garnizonu, ale główne siły na początku września przetransportowano na zachód kraju do walki z Niemcami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet gen. Józef Olszyna-Wilczyński uciekł samochodem z żoną i adiutantem, choć wiedział, że jest potrzebny, bo bolszewicy wejdą lada moment. - Wrócimy do was bohaterskich jak jałmużnicy, żebrząc waszej chwały - mówi przed odjazdem do zaprzyjaźnionej Grażyny Lipińskiej zawstydzonym, drżącym z przejęcia głosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojechał na Białystok, dwie godziny później był martwy. W drodze złapali ich Sowieci - zastrzelili generała i adiutanta. Panią generałową puścili wolno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Grodnie do walki staje 800 żołnierzy, cywilni mieszkańcy i rezerwiści z innych regionów Polski, którzy nie zdążyli dotrzeć do macierzystych jednostek. Mnóstwo młodzieży - głównie harcerze. Razem dwa, góra dwa i pół tysiąca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego gimnazjalistki i harcerki jako sanitariuszki. Z braku opatrunków będą darły prześcieradła na pasy i robiły z nich bandaże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed walką jeden z dowódców, mjr Benedykt Serafin, powiedział wprost: "Sytuacja jest beznadziejna, wojna przegrana - kto nie chce walczyć, ma prawo odejść".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostali prawie wszyscy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mają dwa działka przeciwlotnicze, karabiny maszynowe, granaty i butelki z benzyną - niezwykle skuteczne. Dopiero po pierwszym dniu walk, w nocy z 20 na 21 września, do miasta przybywa gen. Wacław Przeździecki z dwoma pułkami kawalerii. Obejmuje dowództwo obrony. Ułani walczą na przedpolach Grodna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rosjanie mają miażdżącą przewagę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oficjalne dane o sowieckich stratach: 53 poległych, 161 rannych, pięć czołgów zniszczonych, 14 uszkodzonych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zwycięstwie Rosjanie mszczą się na obrońcach. Przeszukują domy, aresztują ukrywających się. Po nocach na przedmieściach słychać strzały. Jedna kula - jeden Polak. Kilka miejsc egzekucji: Psia Górka, "krzyżówka", Pohulanka, lasek "Sekret". Ktoś zauważa grupę chłopców, nie więcej niż 15-letnich - idą gęsiego, związani za ręce, pod bagnetami. Nie wiadomo, ilu obrońców zginęło. Na Psiej Górce podobno trzystu, do dziś nikt nie zadbał o godny pochówek, leżą pod postawionymi na dziko garażami nowych mieszkańców Grodna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzej chłopcy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15-letni Bohdan Horbaczewski, syn adwokata, wie, że Sowieci mogą go poszukiwać, ucieka do domu babci. Zrzuca harcerski mundur, wkłada krótkie spodenki, sandały i gładko zaczesuje włosy, by mieć dziecięcy wygląd. Boi się, że ktoś doniesie o jego roli w pierwszym dniu obrony. Dwieście osób widziało, jak przez wiele godzin rozlewał benzynę do butelek z garażowej beczki. Na podwórku domu jego rodziców stał tłum ludzi, którzy schronili się przed radzieckimi czołgami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Horbaczewski ocenia, że do walki z tankistami nalał prawie 400 butelek. Ręce mu mdlały od tej roboty. Kto go widział? Polacy, Żydzi, Białorusini, chyba też jacyś Litwini. Najbardziej niepokoi go, że wśród gapiów stał nastoletni syn byłego carskiego oficera Bielajewa, co by nie mówić - Rosjanin. Kto wie, czy taki nie pójdzie wyściskać się z Sowietami?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ojciec Horbaczewskiego jest gdzieś na wojnie, matka pomaga rannym w walkach o Grodno. Ratuje przed rozwścieczonymi Polakami tankistę ze spalonego radzieckiego czołgu i odwozi go do szpitala. Po kilku dniach przyjeżdża po nią samochód NKWD. Sowieci przez półtorej godziny wożą ją po mieście, chcą, by pokazywała domy, gdzie mieszkają rodziny oficerów. Ona mówi, że nie wie, i błaga: zawieźcie mnie do szpitala, chcę zobaczyć, co z tankistą. Puszczają ją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Horbaczewscy przetrwają w Grodnie do końca wojny. Otrą się o wywózkę do Kazachstanu. Będą już w bydlęcym wagonie, gdy wybuchnie wojna niemiecko-radziecka. Hitlerowcy zbombardują ich pociąg za Baranowiczami, cała rodzina wróci do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ośmioletni Jerzy Krzysztoń jest w niewielkim domu rodziców przy ul. Piaskowej, trochę na uboczu. Widzi przez okno, jak w sadzie polscy żołnierze sieką z karabinu maszynowego do nisko lecących samolotów. Jeden z nich zrzuca ulotki wzywające do zaniechania oporu. Żołnierze używają tych ulotek do zapalania papierosów. Ojciec Krzysztonia jest adwokatem, byłym prokuratorem - wkrótce aresztują go Sowieci i przepadnie bez wieści. Za siedem miesięcy dwóch synów z matką pociąg wywiezie na stepy Kazachstanu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwunastoletni Wiktor Woroszylski, syn zasymilowanego żydowskiego lekarza, jest w domu rodziców przy ul. Rydza-Śmigłego. To prawie przy jednym z głównych placów miasta. Stoi z bliskimi na chodniku przed domem, a środkiem ulicy maszeruje kolumna radzieckiego wojska. Matka Woroszylskiego dziwi się:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Bolszewicy - tacy mali?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za niecałe dwa lata miasto zajmą Niemcy. Woroszylscy znajdą się w miejscowym getcie, po kilkunastu miesiącach uciekną na aryjską stronę. Ocaleją jako nieliczni z 25 tysięcy grodzieńskich Żydów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mała stolica&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tadzik Jasiński, ukrzyżowany na czołgu, to prawdziwa postać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Naturalnie - 85-letni Bohdan Horbaczewski mówi bez wahania. - Ja osobiście go nie znałem, ale byli świadkowie. Dziś staje się symbolem obrony Grodna. Niedawno jego imieniem nazwano bulwar we Wrocławiu i ulicę w Gdańsku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zachowało się jakieś zdjęcie chłopca?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie, nie ma też fotografii jego matki. Grażyna Lipińska już po wojnie, gdy wróciła z łagrów, próbowała odnaleźć Zofię Jasińską, bez skutku. Nie znalazła też mogiły Tadzia na grodzieńskim cmentarzu, choć sama uczestniczyła w jego pogrzebie. Przez lata dużo się pozmieniało. Teraz na cmentarnej kaplicy jest tylko tablica upamiętniająca chłopca. Jasińscy i tak mieli więcej szczęścia niż inni, wojna bezpowrotnie zatarła ślady po tysiącach ludzi, a o nich się przynajmniej pamięta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dlaczego Grodno podjęło beznadziejną walkę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Młodzi nie wyobrażali sobie, by mogło być inaczej. Żyliśmy dumą, że to królewskie miasto, trzecia stolica Polski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Prowincjonalne Grodno stolicą? W jakim sensie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Z Wilna do Krakowa jechało się przez Grodno. A że miejsce urokliwe, lubił tu bywać Jagiełło. Także Kazimierz Jagiellończyk w Grodnie zgodził się przyjąć polską koronę i umarł w 1492 r. Nieco wcześniej na grodzieńskim zamku rozstał się ze światem jego syn - św. Kazimierz, patron Litwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Królewskie koneksje miało więcej polskich miast.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ale to my mieliśmy Batorego, przez całe lata. Rozkochał się w Grodnie, rozbudował Stary Zamek, jeździł na polowania, planował podboje Moskwy. I umarł w Grodnie niespodziewanie w 1586 r. Rosyjski historyk Karamzin komentował później: "Był to jeden z najznakomitszych monarchów świata, jeden z najniebezpieczniejszych wrogów Rosji, którego śmierć więcej nas ucieszyła, niż państwu, w którym panował, smutku przyniosła".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Do Grodna zwoływano niektóre sejmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tak, bo Litwa piekliła się, że co to za Rzeczpospolita Obojga Narodów, skoro sejmy są tylko w Koronie. Uzgodnili z grubsza biorąc, że co trzeci będzie na Litwie, w Grodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- I Grodno stało się symbolicznym miejscem upadku Rzeczypospolitej. Sejm z 1793, na którym szlachta, sterroryzowana przez rosyjskie wojska, zatwierdziła drugi rozbiór Polski. Dwa lata później zapłakany Stanisław August Poniatowski w Grodnie podpisał swoją abdykację - w dniu imienin carycy Katarzyny II.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- I mieszkał w Grodnie, w pięknym pałacu obok zamku Batorego, jeszcze do 1797 r., by w końcu wyjechać do Petersburga i zostać tam dworakiem cara. Ale też w Grodnie próbował wcześniej po swojemu ratować Polskę. Podskarbi i przyjaciel Stanisława Augusta - Antoni Tyzenhauz - założył tutaj 50 manufaktur. Grodno zaczynało prosperować jako ośrodek przemysłowy. A potem Rosjanie zrobili tu senne miasto gubernialne. Grodnianie znali historię. Na młode polskie głowy działały też wszystkie sanacyjne legendy: wojna polsko-bolszewicka z bitwą nadniemeńską, powstania narodowe, geniusz Piłsudskiego, lwowskie Orlęta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez Miłkowszczyzny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przełomie XIX i XX w. Grodno nabrało znaczenia dzięki Elizie Orzeszkowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Orzeszkowa jest ziemianką z Grodzieńszczyzny. Pomaga powstańcom styczniowym, w majątku jej męża Piotra Orzeszka przez dwa tygodnie ukrywa się Romuald Traugutt - przyszła pisarka we własnej karecie przemyca go do granicy z Królestwem. Zostaje zadenuncjowana przez służbę, na rodzinę spadają carskie represje: konfiskata majątku, zesłanie Piotra na Syberię. Żona nie jedzie za mężem, małżeństwo rozpada się. Orzeszkowa nie radzi sobie z gospodarowaniem na odziedziczonej po rodzicach Miłkowszczyźnie pod Grodnem. Majątek sprzedaje rosyjskiemu pułkownikowi, bo Polacy nie mogą kupować ziemi w zachodnich guberniach Cesarstwa Rosyjskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1869 r. Orzeszkowa osiada w Grodnie trzy lata po debiucie pisarskim (opowiadanie "Obrazek z lat głodowych") i rzadko wyjeżdża z miasta. Jej twórczość mówi o losach mieszkańców Grodzieńszczyzny. Wieś Bohatyrowicze z "Nad Niemnem" rzeczywiście istnieje, jak i tamtejsza mogiła powstańców z pokaźnym krzyżem. Korczyńscy to miejscowi ziemianie - Kamińscy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powieść "Zygmunt Ławicz i jego koledzy" napisana jest na kanwie prawdziwych losów młodego urzędnika izby skarbowej w Grodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proza Orzeszkowej daje program społeczny i polityczny: mądry opór przeciwko rusyfikacji, codzienna solidna praca, walka z wszechobecną biedą, kształcenie młodzieży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Benedykt Korczyński z "Nad Niemnem" nie sprzedaje rodowego majątku - choć musi płacić dolegliwą kontrybucję za powstanie styczniowe i mógłby lepiej ułożyć sobie życie w Rosji. Pisarka mówi jasno: gdy wróg nie daje wyboru, trzeba walczyć do końca, o godność. Pokonany może być moralnym zwycięzcą. W późnym opowiadaniu "Gloria victis" szlachcianki rwą swoje koszule na bandaże dla powstańców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Orzeszkowa otwiera legalne wydawnictwo i księgarnię, a także - w swoim domu - nielegalny zakład dla panien, by wychowywać w duchu patriotycznym. Myśli nie tylko o Polakach. Od początku lat 60. jest przyjaciółką Żydów. Wie, że nie da się zbudować lepszego świata bez braterskiego traktowania mniejszości. Tworzy kasę ubogich - Grodzieńskie Towarzystwo Ubezpieczeń. Orzeszkowa działa z takim rozmachem, że władze carskie nakładają na nią areszt domowy. Do Grodna przyjeżdżają zachodni dziennikarze, intelektualiści z Warszawy. Wielu z nich daje odczyty dla miejscowej elity.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisarka uważa, że wciąż dzieje się za mało. Jeszcze w 1901 r. stwierdza w jednym z listów: "Nasze bowiem Grodzienko to trup".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Zdaje się nawet, że każda wyższość moralna czy umysłowa budzi tu niechęć i postrach" - dodaje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Orzeszkowa umiera w maju 1910 r. w domu przy pięknej starej alei. Mieszkańcy wyściełają słomą bruk ulicy, by stukot koni i wozów nie zakłócał ostatnich dni pisarki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielbłądy na stepie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;40-letni Jerzy Krzysztoń - już w Warszawie - pisze autobiograficzną powieść "Wielbłąd na stepie". Wysiedleni z Grodna przez Sowietów Polacy, głównie kobiety z dziećmi, wiodą życie gdzieś w Kazachstanie. Gdy jest ciężko, ratują się wspomnieniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zosia: - To nie było miasto - to był sam wdzięk. (...) Śniło mi się Grodno. I takie śliczne, takie niezwykłe, jak malowane. Bruk migocze po deszczu, a kamieniczki nachylają się w kałużach i widzę dużo starych kasztanów... I te sklepiki grodzieńskie, pamiętasz? Można było kupić torebkę fistaszków, żydków, jak się mówiło. Albo chałwę i rodzynki... Mój ty Boże, co się tam dzieje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stach: - Myślisz, że Niemcy nie robią tam tego samego, co na Białorusi i Ukrainie? Nawet nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić. Tu jest, można powiedzieć, sielskie życie. A tam? Kiedyś się dowiemy, nie daj Boże. Nie starczy popiołu do posypania głów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czerwone i czarne&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim do Grodna wjadą sowieckie czołgi - do mężczyzn w polskich mundurach zaczną strzelać członkowie komunistycznych bojówek. Żydowskich i białoruskich. Tak się dzieje 17, 18 i 19 września na wieść o przekroczeniu przez bolszewików granicy RP.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Grodnie kule padają od strony żydowskich kamienic - z balkonów, poddaszy, okienek. To komuniści - przekonani, że nadszedł czas rewolucji. Ilu ich może być? Kilkunastu, kilkudziesięciu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pewnie nie więcej... Jak na 30 tysięcy grodzieńskich Żydów całkiem niedużo, ale i tak wystarczyło do podsycenia nienawiści - potwierdza Bohdan Horbaczewski. - Ja sam omal nie oberwałem, ktoś strzelał do mnie, gdy w harcerskim mundurku, z opaską gońca obrony przeciwlotniczej, biegłem przez żydowską dzielnicę na obiad do babci. Mój ojciec przed wojną jako adwokat bronił w procesach politycznych. Mam teczkę, być może jedyną tego typu w Polsce, ze sprawy dziesięciu komunistów oskarżonych w 1926 r. o działalność antypaństwową w Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. To byli ludzie na różne sposoby odrzuceni przez tamtą Polskę, zazwyczaj biedota. Naiwnie wierzyli, że Związek Radziecki da wolność i godne życie. Polska nie miała dla nich nic poza kratami i policyjną pałką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20 września 1939 r. wśród polskich mieszkańców Grodna rozchodzi się wieść, że w jednym ze spalonych radzieckich czołgów jechał Żyd o nazwisku Aleksandrowicz - jako przewodnik. Dwa lata wcześniej miał uciec do ZSRR, by uniknąć kary za zabójstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Podobno na zabawie poszło o dziewczynę, dźgnął nożem marynarza z Gdyni - opowiada Horbaczewski. - Gdyby Polak zrobił to Polakowi, nie byłoby wielkiego hałasu. Ale tak, po pogrzebie na grodzieńskim cmentarzu, żałobnicy przeszli głównymi ulicami miasta i powybijali szyby w żydowskich sklepach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zajęciu Grodna przez Rosjan niektórzy Żydzi pomagają w wyłapywaniu polskich obrońców miasta. Wielu wstępuje do NKWD, uczestniczą w przygotowaniu wywózek na Sybir. Gdy pod koniec 1942 r. Niemcy rozpoczną eksterminację Żydów, niewielu Polaków z Grodna będzie stać na współczucie i pomoc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komunizujący Białorusini zbrojnie zajmują kilka podgrodzieńskich wsi. Tu i ówdzie budują ukwiecone bramy powitalne dla sowieckiego wojska. Ponad 70 proc. Białorusinów w II Rzeczypospolitej to analfabeci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19 września dowództwo Grodna wysyła wojsko do odległego o 30 km Skidla, Polacy odbijają wieś z rąk komunistycznej "władzy", uwalniają uwięzionych urzędników i zamożnych rolników. Pod koniec września Białorusini mordują wokół Grodna przeszło 20 Polaków, tzw. osadników wojskowych. Sprawcami zbrodni często są mężczyźni, którzy pracowali u ofiar jako parobkowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkrótce Białorusini sami stają się celem sowieckich represji. Po zajęciu Grodzieńszczyzny przez Niemców zaczyna się polowanie na zabójców polskich osadników wojskowych. Zajmują się tym m.in. Polacy pracujący w "granatowej policji" - od ich kul ginie kilka osób. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostaje encyklopedia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Październik 1941, Grodno. Żyd zaprzyjaźniony z rodziną Horbaczewskich, pan Łapin, zaprasza Bohdana do siebie. Przed wojną był bogaczem, właścicielem znanej w Polsce wytwórni kart do gry. Teraz - nędzarz. Interes zamknęli mu Rosjanie, potem Niemcy wyrzucili z domu. Mieszka kątem u znajomych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zabierają mnie do getta, chcę ci dać coś na pamiątkę - mówi Łapin. Wręcza Bohdanowi walizkę z 30-tomową Jewrejską Encykłopedią, wydanie petersburskie z lat 80. XIX stulecia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie gniewaj się, że brakuje piętnastego tomu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiosna 1945, Grodno. Bohdan Horbaczewski pracuje w miejskim radiowęźle. Sowieci z podbitych ziem III Rzeszy zwożą do miasta odbiorniki radiowe - ciężarówkami. Niemiecka elektronika podczas transportu traktowana jest brutalnie, na jednym z grodzieńskich placów zwala się ją na wielką pryzmę. Rosjanie przychodzą, wybierają co ładniejsze sztuki, ale większość odbiorników jest uszkodzona. Trafiają do radiowęzła, a tam do Horbaczewskiego, który potrafi je naprawiać. Młody Rosjanin przynosi jeden aparat radiowy, potem drugi, i trzeci...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Te, uważaj, to jest naczelnik NKWD - przestrzega szef radiowęzła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Horbaczewski bez kompleksów zaczepia swojego klienta: - Przy aresztowaniu mojego ojca zrobiliście rewizję w naszym domu i zabraliście rodzinne fotografie, po co wam one? Proszę, oddaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia enkawudzista przychodzi z paczką zdjęć: - No masz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ale, ale... Wzięliście jeszcze Jewrejską Encykłopedię. To prezent...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Enkawudzista pamięta o prośbie: - Słuchaj, ona jest za duża, żebym ją tak wyniósł - mówi przy następnym spotkaniu. - Przyjdź do mnie do biura jutro o dwudziestej drugiej, razem coś wykombinujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Horbaczewski nie może w nocy zasnąć, boi się podstępu. Następnego dnia nie idzie na spotkanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lato 2007, pociąg relacji Toruń - Warszawa. Bohdan Horbaczewski w przedziale poznaje Estonkę, mieszkankę Grodna, która jest docentem na tamtejszym Uniwersytecie Janka Kupały. Opowiada jej po rosyjsku perypetie swojego życia, wspomina o Łapinie i Jewrejskiej Encykłopedii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dokładnie z takiej samej korzystam w czytelni - mówi zdumiona Estonka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Są wszystkie tomy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie, brakuje piętnastego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żołnierz na moście&lt;br /&gt;Z Białegostoku trzeba jechać niecałe 100 km w kierunku północno-wschodnim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porównywać tamto Grodno z tym dzisiejszym, białoruskim - odciętym od Polski linią Curzona - nie ma sensu. Jest inne, mieszka tam przeszło 300 tys. osób, w większości Białorusinów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohdan Horbaczewski powojenne lata przeżył w Toruniu. Zatrudniony był w pracowni konserwatora zabytków. Ma wielkie archiwum dotyczące Grodna, zapisał je niedawno w darze bibliotece Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Jego syn niespecjalnie jest zainteresowany kresową przeszłością rodziny. Bohdan Horbaczewski wciąż odwiedza Grodno, mimo swoich 85 lat. Ma tam wielu przyjaciół: Białorusinów, Polaków i Rosjan. Mówi, że ich miasto jest po prostu inne, ale wciąż są tam stare kąty, które mu coś przypominają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jerzy Krzysztoń zmagał się przez wiele lat z chorobą psychiczną. Jego najbardziej znaną powieść "Obłęd" przepełnia gorycz i rozczarowanie światem. Był autorem wielu cenionych reportaży i słuchowisk. Odebrał sobie życie w maju 1982 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiktor Woroszylski, pisarz, poeta, zmarł po długiej walce z chorobą w Warszawie we wrześniu 1996 r. Zaraz po wojnie był zagorzałym komunistą. Pod koniec lat 60. przeszedł do politycznej opozycji, był człowiekiem "Solidarności". Gdy Rosjanie uciekali z Grodna przed Niemcami, młody Woroszylski znalazł na podwórzu porzuconą stertę rosyjskiej literatury, został jej znakomitym tłumaczem na język polski. O Grodnie mówił rzadko. Pod koniec życia odnalazł wiarę w Boga. W przedśmiertnym tomiku "Ostatni raz" zamieścił wiersz: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeżeli nawet - &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zgłaszam do Niego pretensji &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On jest w porządku &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle razy nie skorzystał z okazji żeby mi to zrobić &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miał do dyspozycji &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przeciągi, zarazki, bomby &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zaryglowane wagony na wschód i zachód &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miał żołnierza na moście &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nad Niemnem zbielałym &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Korzystałem m.in. z: Czesław K. Grzelak, "Kresy w czerwieni 1939", wyd Rytm, 2008; Jan Siemiński, "Grodno walczące", wyd. Towarzystwo Literackie im A. Mickiewicza, 1992; Grażyna Lipińska, "Jeśli zapomnę o nich...", wyd. Editions Spotkania, 1990; Anna Bikont, Joanna Szczęsna, "Lawina i kamienie", wyd. Prószyński i S-ka, 2006&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-5558371145101305574?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/5558371145101305574/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=5558371145101305574' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/5558371145101305574'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/5558371145101305574'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2009/09/grodno-jedna-kula-jeden-polak-roman.html' title='Grodno. Jedna kula - jeden Polak &lt;em&gt;Roman Daszczyński &lt;/em&gt;'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-1925379407327184180</id><published>2009-09-19T08:03:00.000-07:00</published><updated>2009-09-19T08:11:59.288-07:00</updated><title type='text'>Посольству Польши передано обращение общественности в связи с 70-летием агрессии СССР против польского государства</title><content type='html'>Минск, 18 сентября. 17 сентября посольству Польши в Беларуси передано обращение общественности в связи с 70-летием агрессии СССР против польского государства. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Его подписали бывший узник колымских лагерей ГУЛАГа Владимир Романовский, бывший диссидент и политзаключенный мордовских лагерей ГУЛАГа Сергей Ханженков, координатор проекта "Покаяние" оргкомитета по созданию партии "Белорусская христианская демократия" Валерия Черноморцева. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;В обращении на имя посла Польши, в частности, отмечается, что 17 сентября "исполнилась траурная годовщина предательского удара Красной Армии в спину Польской армии, которая оборонялась от фашистского нашествия". От имени общественных и политических инициатив, историков и краеведов, занимающихся увековечением памяти жертв сталинских репрессий, авторы обращения высказывают сочувствие польскому народу в связи с разделом польского государства между нацистской Германией и коммунистическим СССР по печально известному пакту Молотова — Риббентропа от 23 августа 1939 года. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Мы обращаем внимание, что именно преступный сговор этих тоталитарных режимов привел к насильственному лишению народа Польской Республики его государственности, к развязыванию Второй мировой войны и неисчислимым людским жертвам", — говорится в обращении. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Его авторы разделяют боль страданий и гибель миллионов поляков, белорусов, евреев, людей других национальностей — народов Восточной Европы, которые стали жертвами двух нечеловеческих режимов — сталинского и нацистского. "Мы чтим память офицеров Польской армии, расстрелянных в Катыни и других местах, в том числе и на территории нынешней Республики Беларусь. Наш совместный долг — увековечить память жертв тоталитарных режимов ради потомков. Призываем польский народ оказывать белорусскому обществу всяческое содействие в преодолении наследия тоталитаризма", — отмечается в обращении.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Марат Горевой, БелаПАН. &lt;br /&gt;18.09.2009 11:26 Общество, Беларусь — Евросоюз&lt;br /&gt;http://belapan.com/archive/2009/09/18/eu_329827/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-1925379407327184180?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/1925379407327184180/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=1925379407327184180' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/1925379407327184180'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/1925379407327184180'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2009/09/70.html' title='Посольству Польши передано обращение общественности в связи с 70-летием агрессии СССР против польского государства'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-3962094100234460409</id><published>2009-08-31T10:29:00.000-07:00</published><updated>2009-08-31T10:31:39.911-07:00</updated><title type='text'>IPN odpowiada na rosyjskie próby fałszowania historii</title><content type='html'>http://www.rp.pl/artykul/2,356545_IPN_odpowiada_na_rosyjskie_proby_falszowania_historii.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Forsowanie twierdzeń ewidentnie nieprawdziwych i kłamliwych w imię bieżących interesów politycznych nie służy prawdzie historycznej i dialogowi, nie służy ani Rosji, ani Polsce - pisze prezes IPN Janusz Kurtyka w odpowiedzi na podważanie przez Rosję historycznych faktów dotyczących II wojny światowej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Rzeczpospolita" dotarła do specjalnego oświadczenia prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pełna treść oświadczenia prezesa IPN Janusza Kurtyki:&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnich dniach mamy do czynienia z podjętą przez media i niektóre instytucje w Rosji bezprecedensową próbą podważenia wyników badań naukowych, opartych o rzetelną podstawę źródłową. Szczególny niepokój wzbudza fakt, iż w kampanii tej biorą udział przedstawiciele instytucji państwowych, na czele ze Służbą Wywiadu Zagranicznego Rosji i członkami prezydenckiej Komisji dla Przeciwdziałania Próbom Fałszowania Historii na Szkodę Interesów Rosji. Forsowanie twierdzeń ewidentnie nieprawdziwych i kłamliwych w imię bieżących interesów politycznych nie służy prawdzie historycznej i dialogowi, nie służy ani Rosji, ani Polsce – krajom i narodom których relacje historyczne są szczególnie nasycone emocjami. Wobec takich działań Instytut Pamięci Narodowej nie może przejść obojętnie, bowiem podstawową jego misją jest troska o zachowanie pamięci o dziedzictwie XX-wiecznej historii Polski, w tym o najtragiczniejszym w naszych dziejach okresie II wojny światowej, kosztach cywilizacyjnych okupacji niemieckiej i sowieckiej, walce o wolność oraz o skutkach dyktatury komunistycznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Dla celów propagandowych wciąż przywoływana jest wyjaśniona w pełni kilka lat temu sprawa losu jeńców sowieckich, zmarłych w obozach jenieckich w Polsce w latach 1919-1921. Niestety, sprawa ta podnoszona jest za każdym razem, gdy pojawia się problem sowieckiej odpowiedzialności za Zbrodnię Katyńską. Dzieje się tak od 1989 r., gdy Michaił Gorbaczow nakazał „Akademii Nauk ZSRR, Prokuraturze ZSRR, Ministerstwu Obrony ZSRR, Komitetowi Bezpieczeństwa Państwowego ZSRR, by wspólnie z innymi instytucjami i organizacjami przeprowadziły do 1 kwietnia 1991 r. prace badawcze celem ujawnienia materiałów archiwalnych, dotyczących wydarzeń i faktów z historii sowiecko-polskich stosunków, w wyniku których poniosła straty Strona Sowiecka”. Postępowanie takie należy uznać za niedopuszczalną próbę zrównywania świadomej, drobiazgowo zaplanowanej zbrodni popełnionej na rozkaz najwyższych władz Związku Sowieckiego z tragicznym losem jeńców, zmarłych z różnych przyczyn, przede wszystkim epidemii tyfusu i złych warunków bytowych. Epidemia ta ciężko doświadczyła wówczas także Polaków. Pojawiające się nieustannie propagandowo zawyżone szacunki liczby zmarłych jeńców sowieckich nie mają nic wspólnego z opartymi na źródłach ustaleniami naukowych. Wyniki badań naukowych wskazują, iż liczba ta nie przekraczała 17 tysięcy. Problematyka ta została wszechstronnie wyjaśniona w znanych w Polsce i Rosji monografiach Z. Karpusa. Polska dokumentacja dotycząca tej sprawy jest w pełni dostępna dla badaczy rosyjskich, czego niestety nie można powiedzieć o dokumentacji Zbrodni Katyńskiej, w tym zwłaszcza o ustaleniach rosyjskiego śledztwa w tej sprawie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Podobny charakter noszą próby świadomej dezinformacji związanej z podpisaną 26 I 1934 r. między Polską a Niemcami Deklaracją o niestosowaniu przemocy. Deklaracja ta była dyplomatycznym uzupełnieniem zawartego dwa lata wcześniej polsko-sowieckiego Układu o nieagresji, w 1934 r. przedłużonego do 1945 r. Obydwa dokumenty były wyrazem podstawowej zasady polskiej polityki zagranicznej w owym czasie, opierającej się na zasadzie zachowania równego dystansu do Niemiec i Związku Sowieckiego, w tym nie uczestniczenia w sojuszach skierowanych przeciwko drugiemu z sąsiadów. Pojawiające się ostatnio stwierdzenia, jakoby Deklaracji towarzyszył tajny protokół są kłamstwem. Kłamstwo to odwołuje się do spreparowanego dokumentu podrzuconego francuskiej prasie w 1935 r. przez wywiad sowiecki. Przypomnieć w tym miejscu należy, iż Polska kilkakrotnie odrzuciła propozycję wstąpienia do paktu antykominternowskiego oraz zawarcia antysowieckiego sojuszu, co proponowały Niemcy. Polska została zaatakowana przez Niemcy we wrześniu 1939 r. dlatego, że wcześniej odmówiła wspólnego z Niemcami marszu na Moskwę. W tym kontekście obecne oskarżenia rosyjskie brzmią szczególnie groteskowo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. W ostatnich dniach usiłuje się również usprawiedliwić zawarcie paktu Ribbentrop-Mołotow (który raczej należałoby nazywać paktem Hitler-Stalin). Pojawiają się argumenty, iż dzięki temu porozumieniu Związek Sowiecki zyskał czas na przygotowanie do wojny, lub wręcz zapobiegł okupacji niektórych terenów przez Niemcy. Tezy te mają charakter ahistoryczny. Z udostępnionej w ostatnich latach dokumentacji sowieckiej wyraźnie wynika, iż zawierając ten układ (i wypełniając jego postanowienia do ostatnich godzin przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej), Stalin liczył na realizację własnych planów strategicznych. Tezy te, w rozmowach dyplomatycznych wygłaszane już po ataku Niemiec na ZSRR 22 czerwca 1941 r., po raz pierwszy w druku pojawiły się w wydanej w 1948 r. propagandowej publikacji „O fałszerzach historii”. Fragment dotyczący paktu Ribbentrop-Mołotow został naniesiony na maszynopisie odręcznie przez Stalina, podobnie jak zarzut zawarcia przez Polskę antysowieckiego sojuszu z Niemcami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Służba Wywiadu Zagranicznego Rosji oskarża polskiego ministra spraw zagranicznych (w latach 1932-1939) Józefa Becka o rzekomą współpracę agenturalną z Niemcami. Jest to niedopuszczalne pomówienie autora historycznego przemówienia w polskim Sejmie z 5 V 1939 r. Przypominam, iż w odpowiedzi na żądania Niemiec, godzące w suwerenność państwa polskiego minister Beck odpowiedział: „My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor!”. Józef Beck jako minister spraw zagranicznych koordynował szereg działań polskiej dyplomacji, których efektem w 1939 r. były brytyjskie gwarancje dla Polski i uzyskanie pewności, iż Francja wypełni zobowiązania sojusznicze, a w konsekwencji wypowiedzenie Niemcom wojny przez Francję i Wielką Brytanię 3 września 1939 r. Tym samym runął plan Hitlera uczynienia wojny z Polską konfliktem lokalnym i izolowanym (był to jeden najistotniejszych motywów traktatu Ribbentrop-Mołotow). Józef Beck po klęsce został internowany w Rumunii, skąd planował przedostać się dalej na Zachód. Naciski niemieckie na władze rumuńskie spowodowały, iż stało się to niemożliwe aż do końca wojny. Minister Józef Beck w swoich działaniach kierował się wyłącznie polską racją stanu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. W rosyjskich archiwach do dnia dzisiejszego znajdują się dziesiątki zespołów archiwalnych najważniejszych instytucji państwa polskiego, organizacji społecznych i politycznych, w tym m.in. Sztabu Głównego Wojska Polskiego (w tym zwłaszcza jego Oddziału II), Ministerstwa Spraw Wojskowych, Korpusu Ochrony Pogranicza i Straży Granicznej, Policji Państwowej, Biura Inspekcji przy Generalnym Inspektoracie Sił Zbrojnych, Komisarza Generalnego RP w Gdańsku, Instytutu im. Józefa Piłsudskiego, Polskiej Organizacji Wojskowej, Legionów Polskich, Związku Strzeleckiego, Naczelnego Komitetu Narodowego, Rady Regencyjnej i Tymczasowej Rady Stanu. Zostały one zagrabione w czasie wojny przez Armię Czerwoną. Są to akta fundamentalne w badaniach nad dziejami II Rzeczpospolitej i walk Polaków o niepodległość. Przypadająca w tym roku 70. rocznica wybuchu II wojny światowej stanowi doskonałą okazję do rozwiązania tej sprawy i podniesienia kwestii zwrotu zagrabionych archiwów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadzieję wzbudza fakt, iż opisane powyżej działania nie cieszą się pełną akceptacją całego społeczeństwa rosyjskiego, a wielu rosyjskich historyków gotowych jest do otwartej debaty nad trudnymi elementami naszej wspólnej historii. Instytut Pamięci Narodowej, jako największa polska placówka naukowa zajmująca się najnowszą historią wyraża pełną gotowość do udziału w takiej dyskusji. Musi ona jednak być oparta o nieskrępowany dostęp do zachowanych archiwów, oraz opierać się na prawdzie i poszanowaniu faktów historycznych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dr hab. Janusz Kurtyka Prezes Instytutu Pamięci Narodowej&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-3962094100234460409?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/3962094100234460409/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=3962094100234460409' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/3962094100234460409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/3962094100234460409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2009/08/ipn-odpowiada-na-rosyjskie-proby.html' title='IPN odpowiada na rosyjskie próby fałszowania historii'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-4781432837627319054</id><published>2008-06-26T23:44:00.000-07:00</published><updated>2008-06-26T23:45:47.586-07:00</updated><title type='text'>Berezwecz 1941</title><content type='html'>Nikołajewo: Polscy dyplomaci oddali hołd ofiarom stalinizmu &lt;br /&gt;IAR, 2008-06-27 &lt;br /&gt;W Nikołajewie na Białorusi polscy dyplomaci oddali hołd ofiarom stalinizmu. To na tych terenach więziono tysiące naszych rodaków oraz obywateli innych narodowości, przygotowując ich do wywiezienia w głąb Rosji. W 67 rocznicę mordu Polacy mieszkający na Białorusi uczcili ich pamięć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W więzieniu NKWD w Berezweczu, mieszczącym się w dawnym klasztorze bazylianów w dniach poprzedzających wywózkę na Syberię zamordowano kilkuset aresztowanych. Pozostałych więźniów, głównie narodowości polskiej wymordowano w okolicach wsi Taklinowo, obecnie zwanym: Nikołajewo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wniosek rodzin ofiar, staraniem Rady Pamięci Ofiar Walki i Męczeństwa, stanął w tym miejscu pomnik. Monument wyobraża betonowy mur z zakratowanymi oknami i wysokim krzyżem. Na pamiątkowej tablicy umieszczono napis „Berezwecz 1941”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Według różnych źródeł w zbiorowej mogile pochowano ponad 2 tysiące ciał. Dziś w tym miejscu Konsul Generalny w Mińsku, Krzysztof Świderek złożył wieniec a w uroczystej Mszy świętej ku czci pomordowanych wzięło udział kilkuset naszych rodaków mieszkających na Białorusi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.bialorus.pl/index.php?Rozdzial=Wiadomosci&amp;&amp;wiecej=14984&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-4781432837627319054?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/4781432837627319054/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=4781432837627319054' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/4781432837627319054'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/4781432837627319054'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2008/06/berezwecz-1941.html' title='Berezwecz 1941'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-8952919052997269489</id><published>2008-04-22T02:11:00.000-07:00</published><updated>2008-04-22T02:12:11.834-07:00</updated><title type='text'>Перверзії польсько-української любові з Німеччиною та Росією у тлі</title><content type='html'>http://www.zgroup.com.ua/article.php?articleid=366&lt;br /&gt;Перверзії польсько-української любові з Німеччиною та Росією у тлі &lt;br /&gt;Антін Борковський 03.04.08 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Прем’єр-міністр України Юлія Тимошенко і голова Ради міністрів Республіка Польща Дональд Туск врешті підписали урядову угоду про правила місцевого прикордонного руху. За підсумками цієї зустрічі підписано й угоду про співробітництво при організації фінального турніру чемпіонату Європи з футболу Євро-2012, а також декларацію про утворення польсько-українського Європейського університету і спільний протокол про наміри щодо взаємодії задля вдосконалення системи інституційного забезпечення євроінтеграції України. Дональд Туск вперше приїхав в Україну. Й перше-ліпше питання: а, власне, чому вперше, і чому лишень зараз, адже уряди Польщі та України функціонують давненько? &lt;br /&gt;Бермудський квадрат – Україна-Польща й Німеччина-Кремль&lt;br /&gt;Ліберал Дональд Туск порушив неписану конвенцію стратегічного партнерства між Україною та Польщею, згідно з якою один із перших візитів польських чільників відбувався до Києва і навпаки. Пані Тимошенко також не знайшла змоги відвідати Варшаву заради спілкування з польськими провідниками. Але Тускова відповідальність суттєво більша, адже йому судилося стати прем’єр-міністром держави, яка перебуває у гармонійній геополітичній ситуації і є членом НАТО та об’єднаної Європи.&lt;br /&gt;Туск змушений проводити гнучку політику нової Польщі в новому світі. І, зрозуміло, намагається не дратувати Кремль, адже нещодавно саме "після реверансів" Туска Москва скасувала ембарго на постачання польської рослинної та м’ясної продукції. Водночас Туск і психологічно, і у сенсі поглиблення інтеграції Польщі до євроструктур, фундаментально зав’язаний на Берлін, хоча питомим інтересом Польщі залишається посилення євроатлантичного впливу в Європі. І тут польські національні інтереси безпосередньо збігаються з інтересами Великобританії, США, Латвії, Литви та Естонії, що й було продемонстровано цими країнами у питанні приєднання України до МАР. Польські інтереси переважно збігаються і з інтересами самої України, нехай часто артикульованими київським урядом віртуально чи симулятивно. &lt;br /&gt;Німеччина досі проявляє нехолонучу зацікавленість до співпраці з авторитарним Кремлем, попри брак у Росії чесних виборів, геноцид чеченців, концентраційні табори, замовні вбивства журналістів і політиків й газовий шантаж Європи. Така собі "всеперемагаюча любов".&lt;br /&gt;Канцлер Німеччини Анґела Меркель не змогла подолати комплексу Шредера, намагаючись за будь-яку ціну зберегти співпрацю з путінським режимом, "посилену" енергетичним зашморгом. Тож "українське питання", внаслідок непродуманої й непереконливої політики Києва, залишається на маргінесі німецьких інтересів, попри всі дипломатичні реверанси і запевнення у дружбі. Враховуючи ж чіткість і ясність формулювань режиму прем’єр-міністра РФ Путіна, офіційному Берліну навіть не треба вишуковувати геополітичних шпаргалок. Тим більше, що "ціна питання" має абсолютну ціну для Кремля, для Берліна ж – Україна лишається однією, до того ж не найбільш протоптаною, стежиною на Схід. А в Кремлі партнери – надійні та перевірені. Водночас досі путінський Кремль не готовий визнати, що євроатлантична інтеграція України не загроза, а великий шанс для Росії, щоб витягнути її з болота євразійщини. Саме успішна Україна могла би стати рятівним містком в Європу для розгубленої між дуґінізмом і садомазохізмом Росії. Замість цього триває прагнення Кремля якщо не розшматувати, то потягнути Україну за собою на дно цивілізаційної криниці. &lt;br /&gt;Тож не дивно, що Україна може стати розмінною монетою у переговорах в Бухаресті, навіть без зайвих консультацій чи декларативного російсько-німецького братання. &lt;br /&gt;Тому Туск не надто рвався нести демократичну естафету Пілсудського на схід. &lt;br /&gt;Візит Туска відкладався якнайдовше, і лише на кілька днів випередив візит Президента США – основного польського союзника. Далі переносити візит було би просто "неґречно". До того ж у Бухаресті готувався самміт НАТО, який остаточно розставить крапки в українському євроатлантичному пориві. Й питання українського МАР у НАТО матиме не меншу вагу, ніж "косівське" та "афганське" питання. &lt;br /&gt;Польсько-український гамбіт&lt;br /&gt;На чверть року "примерзла" співпраця між урядами Туска й Тимошенко, а лідери ніяк не могли зустрітися. Це безпосередньо відбилося на темпах порозуміння між лідерами, й основний тягар провини, ясна річ, лежить на мудрішому з них. Непоправною бідою стає, коли особисті амбіції беруть гору над здоровим політичним глуздом і політичною стратегією. Неважливо, хто "перший" приїде, хто натякне по дипломатичних каналах, що є "привід" аби випити з чаші дружби. Тож нема жодних виправдань ані українській, ані польській стороні, які тягнули гуму візитів. &lt;br /&gt;Останні 17 років у стосунках між Україною та Польщею якраз переважали здоровий глузд, політична совість та політична зрілість. Якщо ж важливі речі кидають на поталу лише заради розіграшу внутрішніх комбінацій, можна сказати, що наближаються скрутні часи. Насамперед для проєвропейської України. &lt;br /&gt;Питання візитів назріло давно, крім підготовки до вікопомного чемпіонату відбулося входження Польщі до Шенгенської зони. І про це було відомо всім експертним середовищам. Але візова проблема залежить від диригентів держави, а не обурених посполитих пікетників. Замість польського генконсульства у Львові вартувало пікетувати у Києві представництво Єврокомісїі та український МЗС. Адже відповідальність за візовий хаос лежить і на нашому боці. &lt;br /&gt;Але нинішньому Києву іноді просто бракує бачення перспективи. І річ не лише у відсутності експертного середовища, але й у відсутності попиту на нього з боку уряду. Зацікавленість на урядовому рівні в експертах і фахівцях з польсько-української проблематики, безперечно підняла би рівень внутрішньоукраїнської дискусії на значно вищий рівень. Водночас очевидно, що зараз українці, зневірені після Помаранчевої Революції, переймаються нагальними проблемами, а не "відкладеними візитами". Кілька років тому "примороженість" співпраці в нефрустрованому суспільстві України мала б значно більший резонанс. Але загал обурює відсутність віз, а не відсутність візиту, який міг би це питання розв’язати. &lt;br /&gt;Маніпулятивні технології&lt;br /&gt;Українські інтелектуальне й експертне середовище несуть особливу відповідальність у нинішній ситуації. Й один із аспектів – "київські державні експерти", які іноді маніпулюють "сліпою" статистикою, задурюючи українських урядовців. До того ж, "маніпулятори" часто-густо не мають нічого спільного ані з баченням українських національних інтересів, ані української стратегії. Це, на жаль, перефарбовані посткомуністи з таким відчутним смородом КҐБ, що ненависть до Польщі у них у крові ще з часів придушення "Солідарності". Це колишні комуністичні вівчарки у погонах, в яких досі тече слина при подзвоні кремлівських курантів. &lt;br /&gt;Окремим аспектом є активна діяльність в Україні штатних провокаторів російських спецслужб. Україна задля уникнення "естонського синдрому" чи "провокацій на Говерлі" мала б активніше працювати з цим контингентом. &lt;br /&gt;Водночас внаслідок "неоковирностей" і недостатньо ефективної української політики, у Польщі активізується антиукраїнське середовище експертів. Загалом у Польщі генерально присутні два напрямки. Один "табір" – тих, хто сповідує стратегію, започатковану понад піввіку тому редактором паризького журналу "Kultura" Єжи Ґедройцем, який на початку 50-х рр. уголос заявив, що "Львів повинен бути українським, а Вільнюс – литовським", натомість поляки повинні шукати співпраці із сусідами, аби обидві держави були вільними і незалежними, врешті визволившись від московського впливу. Цю традицію дедалі активніше ставить під сумнів група націонал-консервативних експертів, виразником точки зору яких є праонук великого романіста пан Сенкевич. Це середовище торочить, що концепція Ґедройця застаріла, треба бути прагматиками, й, порівнявши світову вагу України з німецькою та російською, просто махнути на нас рукою. Польщі, мовляв, треба розставляти пріоритети співпраці, виходячи із власних партикулярних інтересів (економічних, геополітичних, військових), "полишивши Україну у спокої". Мовляв, Україна досі не визначилася, чого вона прагне і куди йде. &lt;br /&gt;Зараз у Польщі і проукраїнський Президент, і проукраїнський прем’єр-міністр. Але невідомо, як зміниться політична ситуація за кілька років, особливо якщо Україна не поквапиться зі вступом у НАТО. &lt;br /&gt;Україна має поспішати, й від гнучкості саме у польському питанні залежатиме дуже багато. Необхідно тямити, що Польща не буде нескінченно бавитися в "адвоката України". Тим більше, що з українського боку доводиться іноді чути: "Нам не потрібно жодних адвокатів". Але саме польська активність на міжнародній арені була вирішальною у багатьох проблемах. &lt;br /&gt;Якщо ж нам "не треба адвокатів", давайте слухати українських націонал-ідіотів і "ставити на місце поляків", запроваджувати для них візи, не вступати в НАТО, посилювати візовий режим з ЄУ та виводити миротворців із "гарячих точок". Але подібний дешевий популізм має свою ціну. Адже тоді лишиться лишень один інтеграційний керунок – на Бішкек, Москву, Астану та Караганду.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-8952919052997269489?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/8952919052997269489/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=8952919052997269489' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/8952919052997269489'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/8952919052997269489'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2008/04/blog-post_22.html' title='Перверзії польсько-української любові з Німеччиною та Росією у тлі'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-7915499575792311823</id><published>2008-04-22T02:01:00.000-07:00</published><updated>2008-04-22T02:03:58.044-07:00</updated><title type='text'>Bereza, polski obóz koncentracyjny</title><content type='html'>http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5134208.html&lt;br /&gt;Bereza, polski obóz koncentracyjny&lt;br /&gt;prof. Andrzej Garlicki*2008-04-19&lt;br /&gt;Więźniowie czyścili ustępy małą szmatką, a w praktyce gołymi rękami. Przed posiłkiem nie pozwalano umyć rąk ubrudzonych kałem. Gdy jeden z więźniów zwrócił się z taką prośbą, usłyszał: "Ty kurwo inteligencka, możesz obiad z gównem jeść". Obóz w Berezie Kartuskiej opisuje znany historyk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15 czerwca 1934 r. działacz Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów zabija w Warszawie ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieczysław Lepecki [adiutant Piłsudskiego] wspomina, że Piłsudski był wstrząśnięty zamachem. Gdy przyjechał ze szpitala gen. Składkowski z wiadomością o zgonie ministra, nie przyjął go.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjął natomiast premiera Leona Kozłowskiego, który, jak zapisał Lepecki, na konferencji przedstawił "pewien projekt i uzyskawszy nań zgodę, zaczął go od dnia następnego realizować". Kiedy późnym wieczorem Lepecki wszedł do pokoju Piłsudskiego, usłyszał: "Ja nic nie mam przeciw tej waszej czerezwyczajce, ja się na tę waszą czerezwyczajkę na rok zgodziłem".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wzór Dachau &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czerezwyczajka, na którą Piłsudski się zgodził, to utworzenie miejsc "odosobnienia nieprzeznaczonych dla osób skazanych lub aresztowanych z powodu przestępstw". Kierowane tam miały być osoby, "których działalność lub postępowanie daje podstawę do przypuszczenia, że grozi z ich strony naruszenie bezpieczeństwa, spokoju lub porządku publicznego". Wystarczało więc tylko przypuszczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koncepcja utworzenia "miejsc odosobnienia", czyli - używając niemieckiej nomenklatury - obozów koncentracyjnych, musiała być od pewnego czasu przygotowywana w jakichś kręgach obozu sanacyjnego. Żadnych jednak szczegółów nie znamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład obozów w hitlerowskich Niemczech (Oranienburg i Dachau powstały już w marcu 1933 r.) był kuszący. Należy pamiętać, że wówczas celem tych obozów nie była eksterminacja. Chodziło o złamanie więźniów i zniechęcenie ich raz na zawsze do jakiegokolwiek oporu - a potem mogli wyjść na wolność. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa dni po zabójstwie Pierackiego ukazało się "Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 17 czerwca 1934 r. w sprawie osób zagrażających bezpieczeństwu, spokojowi i porządkowi publicznemu". Art. 1. określał, kto może być kierowany do miejsc odosobnienia. Art. 2. zacytujemy w całości: "1. Zarządzenie co do przytrzymania i skierowania osoby przytrzymanej do miejsca odosobnienia wydają władze administracji ogólnej. 2. Postanowienie o przymusowym odosobnieniu wydaje sędzia śledczy na wniosek władzy, która zarządziła przytrzymanie; uzasadniony wniosek tej władzy jest wystarczającą podstawą do wydania postanowienia. 3. Odpis postanowienia będzie doręczony osobie przytrzymanej w ciągu 48 godzin od chwili jej przytrzymania".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Art. 4. określał czas odosobnienia na trzy miesiące z możliwością przedłużenia na dalsze trzy miesiące. Dopuszczał też zatrudnianie wyznaczoną pracą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozporządzenie stwarzało możliwość utworzenia wielu miejsc odosobnienia. Utworzono jedno, w Berezie Kartuskiej w województwie poleskim. Wojewodą był pułkownik Wacław Kostek-Biernacki, komendant twierdzy brzeskiej z czasów uwięzienia działaczy opozycji [w 1930 r.]. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Berezie nie wolno było używać określenia "więzień". Było się aresztowanym, pozbawionym części praw, które mieli więźniowie. Normalnie w stosunku do aresztowanych prowadzi się śledztwa. W stosunku do osadzanych w Berezie nie prowadzono żadnych śledztw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bereza Kartuska miała jeden cel - złamać psychicznie osadzonych tak, aby już nigdy nie sprzeciwiali się władzom państwowym. Zakładano, że wystarczą na to trzy miesiące, ale wobec opornych można było przedłużać pobyt. Fizyczne znęcanie się poprzez bicie stosowano w Brześciu w nielicznych przypadkach - w Berezie Kartuskiej stało się ono codziennością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszymi osadzonym byli działacze ONR. W nocy 6/7 lipca przywieziono do Berezy Zygmunta Dziarmagę, Władysława Chackiewicza, Jana Jodzewicza, Edwarda Kemnitza, Bolesława Piaseckiego, Mieczysława Prószyńskiego, Henryka Rossmana, Włodzimierza Sznarbachowskiego i Bolesława Świderskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tortura gimnastyki &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raport przygotowany dla komisji Winiarskiego przedstawia różne elementy życia osadzonych w Berezie [prof. Bohdan Winiarski od maja 1940 r. kierował biurem utworzonej przez rząd na uchodźstwie "komisji powołanej w związku z wynikami kampanii wojennej 1939 r."; komisja zajmowała się przypadkami łamania praw człowieka przez rządy sanacji].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przybywający po wstępnych formalnościach, w czasie których obrzucano ich wyzwiskami, kierowani byli na trzy dni do izby przejściowej będącej swoistą kwarantanną. W raporcie czytamy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Izba ta była pusta, bez jakiegokolwiek umeblowania, okna były zabite do połowy dyktą, górne zaś były otwarte, podłoga betonowa. Temperatura wskutek nieopalania w zimie była stale poniżej zera. Przez cały dzień więźniowie musieli stać zwróceni twarzami do ściany. Na noc kładli się na gołą podłogę, bez nakrycia. Co pół godziny policjant alarmował śpiących więźniów, kazał im wstawać, ustawiać się pod ścianą w szeregu, odliczać, biegać, skakać, padać, siadać itp., po czym znowu więźniowie kładli się do snu po to, by w następnej półgodzinie powtórzyła się ta sama udręka. Jakiekolwiek uchybienie w postawie, które dowolnie oceniał policjant, powodowało natychmiastowe bicie pałką. Zresztą w izbie tej bito więźniów stale bez jakiegokolwiek powodu oraz masakrowano ich do krwi".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z licznych relacji osób więzionych wynika, że najbardziej uciążliwa była tzw. gimnastyka oraz prace fizyczne. Gimnastykę prowadzili policjanci lub "instruktorzy" rekrutujący się z więźniów kryminalnych. Chcąc się zasłużyć, byli często okrutniejsi niż policjanci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stefan Łochtin, działacz Stronnictwa Narodowego przebywający w Berezie od lutego do marca 1938 r., zeznał przed komisją Winiarskiego, że gimnastyka była jednym z największych udręczeń zarówno ze względu na długotrwałość (siedem godzin dla tych, których nie kierowano do pracy i brak przerw), jak i prowadzenie jej „systemem karnych ćwiczeń wojskowych, stosując ciągle komendy »padnij «, »czołgaj się «, urządzając całe godziny biegów itd. Widać było, że celem tych ćwiczeń było osiągnięcie największego zmęczenia więźnia. Dla przykładu podaję, że jeden z komendantów, młody policjant Idzikowski, specjalnie dokuczał aresztowanym ciągłym ćwiczeniem przysiadów na cztery tempa (przy jednoczesnym trzymaniu rąk w bok). Trwało to bardzo długo (do 200 przysiadów w jednej turze). Lubił również zatrzymywać całą grupę w pozycji »półprzysiad z wyrzutem rąk w bok «, po czym przez kilkanaście minut chodził wzdłuż kolumny ćwiczebnej i sprawdzał postawę każdego... Do gatunku równie męczących ćwiczeń należał marsz »kaczym chodem « (w półprzysiadzie, ręce wyrzucone w górę). Pewnego dnia tenże sam Idzikowski prowadził kolumnę ćwiczebną ( »kaczym chodem - równy krok - równanie i krycie w czwórkach «) dwa razy dookoła bloku koszarowego, na ogólnej przestrzeni ok. 500 m.&lt;br /&gt;Spośród »ćwiczących « wybierano specjalną grupę, tzw. ironicznie »podchorążówkę «. Kierowano do niej opornych (tj. tych, których policjanci uznali za opornych) i nowo przybyłych. Grupa ta ćwiczyła albo na sali służącej w lecie za pracownię betoniarską (każde poruszenie tam podnosiło z podłogi tumany betonowego kurzu leżącego grubą warstwą do 5 cm i powodowało duże trudności w oddychaniu) lub za rogiem bloku mieszkalnego, w miejscu, gdzie z ustępów wypływała uryna ludzka, rozlewając się w wielkie kałuże. W dniach odwilży ćwiczono tu z dużym upodobaniem ćwiczenia czołgania się. Ponieważ większość aresztowanych nosiła własne ubrania, ulegały one całkowitemu zniszczeniu, ohydnie śmierdziały, powodując wzrost uczucia obrzydliwości. W betoniarni ćwiczono zaś przeważnie »padnij «, a następnie biegi w tumanach pyłu. Policjanci kierowali tym ćwiczeniem, wydając komendy zza okna z podwórza”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Toaleta na komendę &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do prac należało czyszczenie ustępów dokonywane małą szmatką, a więc w praktyce gołymi rękami. Przed posiłkiem nie pozwalano umyć rąk ubrudzonych kałem. Gdy jeden z więźniów zwrócił się z taką prośbą, usłyszał: "Ty kurwo inteligencka, możesz obiad z gównem jeść".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za najbardziej uciążliwą pracę uznawano pompowanie wody, które odbywało się przy użyciu kieratu. Orczyki były tak przymocowane, że więźniowie musieli pracować w głębokim pochyleniu. Kazano wykonywać również prace całkowicie bezsensowne jak kopanie i zasypywanie rowów, przenoszenie ciężkich kamieni z miejsca na miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więźniowie musieli poruszać się biegiem. Nie wolno im było ze sobą rozmawiać. Policjanci zwracali się do nich per „skurwysynu”, „kurwa mać”, „świńskie ścierwo”. Nie wolno było podobnie jak w Brześciu palić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nocy przeprowadzano rewizje. Jak zeznał Stefan Niezgoda, policjant skierowany do służby w Berezie: "Przed zarządzeniem rewizji wszyscy więźniowie musieli się rozebrać do naga i przejść przez korytarz biegiem do jednej z sal. Przejście to było dla uwięzionych katuszą, gdyż gonili oni wśród kurzu, a stojący na korytarzu policjanci bili ich pałkami".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stanisław Cat-Mackiewicz, zesłany do Berezy wiosną 1939 r., stwierdził przed komisją Winiarskiego, że torturą było nawet wypróżnianie się: „wolno było tę czynność fizjologiczną załatwić tylko raz na dobę, rano - 20 ludzi stawało w pokoju z betonową podłogą i na komendę »raz, dwa, trzy, trzy i pół, cztery « każdy z nich miał obowiązek rozpiąć się, załatwić się i zapiąć się, co było oczywiście czasem niewystarczającym absolutnie, tym bardziej, że... całość komendy nie mogła wynosić więcej czasu niż półtora sekundy najwyżej. Wobec czego ludzie stale chodzili z niewypróżnionymi żołądkami, co zwłaszcza było dolegliwe przy owej gimnastyce polegającej na kilkugodzinnym kaczym chodzie”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest miejsce dla pana w Berezie &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obóz w Berezie podlegał wojewodzie Kostkowi-Biernackiemu. Każda jego inspekcja powodowała zaostrzenie regulaminu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pobudka była o 4 rano, pół godziny później śniadanie (niesłodzona kawa zbożowa lub żur i 400 gramów czarnego chleba na cały dzień). O 6.30 rozpoczynały się zajęcia (praca lub gimnastyka), które trwały do 11. Obiad był w południe i składał się z gorącego płynu bez tłuszczu nazywanego zupą i porcji kartofli. Do kolacji kontynuowano zajęcia. Kolacja była o 17 i składała się z niesłodzonej kawy zbożowej lub żuru. Przygotowania do snu zarządzano o 18.30.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Racje żywnościowe były niewystarczające. Więźniowie Berezy pozostawali głodni, a nie zezwalano na paczki od rodzin. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Liczebność osadzonych w Berezie wahała się od 100 do ponad 600. Numery, które otrzymywali przybyli w 1939 r., zbliżały się do 3000. W 1936 r. było 369 osadzonych, w tym 342 komunistów. Za cały okres istnienia Berezy można się doliczyć 71 narodowców. Nie mamy danych dotyczących Ukraińców. Żydów wysyłano do Berezy przede wszystkim za nadużycia finansowe, niepłacenie podatków. W ostatnim okresie wysyłano tam też Niemców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Berezy trafiali ci, których z braku dowodów winy nie można było postawić przed sądem. Groźba wysłania do Berezy była też formą wymuszania zachowań korzystnych dla władz. Cat-Mackiewicz wspominał, że kilkakrotnie grożono mu Berezą - m.in. za artykuły w polemizujące z ideą Funduszu Obrony Narodowej. Mackiewicz uważał, że zbieranie od obywateli datków na uzbrojenie armii ośmiesza państwo. Wówczas wezwał go wojewoda i oświadczył: "Pan premier Składkowski polecił mnie kłaniać się panu redaktorowi i oświadczyć, że jeżeli pan nie przestanie czepiać się wojska i FON, to jest miejsce dla pana w Berezie Kartuskiej".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jerzy Giedroyc wspominał, że gdy w redagowanym przez niego "Buncie Młodych" ukazał się artykuł Aleksandra Bocheńskiego "Kirow a Pieracki", premier Zyndram-Kościałkowski postanowił wysłać go do Berezy. Giedroycia uratował minister Juliusz Poniatowski, u którego pracował i który oświadczył, że poda się do dymisji, jeśli premier zrealizuje swój zamiar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Brześciu strażnikami byli żandarmi wojskowi i oficerowie WP. Wywołało to złe wrażenie w wojsku. W Berezie byli już tylko policjanci. Protestował przeciwko temu, bezskutecznie, komendant główny policji gen. Kordian Zamorski. Uważał, że służba w Berezie deprawuje młodych policjantów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystarczało, że istniała &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 lipca 1934 r. odbyła się konferencja, w której wzięli udział Leon Kozłowski, Józef Beck, Walery Sławek, Aleksander Prystor i Kazimierz Świtalski. Bez żadnej przesady można określić ich jako najbardziej wpływowych ludzi w otoczeniu Piłsudskiego. Świtalski zanotował:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Stałem na stanowisku, że zjawisko zabójstwa Pierackiego jest zjawiskiem nienowym, gdyż to samo mieliśmy przy zabójstwie Hołówki [Tedeusz Hołówko, wiceprezes Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, został zastrzelony w 1931 r. przez działaczy OUN] i przy zamachu na Komendanta we Lwowie robionym przez Fedaka [w 1921 r.] i nie widzę, by w nastrojach opozycyjnych społeczeństwa polskiego mogła się zjawić chęć jakiejś czynniejszej akcji przeciw rządowi. Wobec tego istnienie obozów izolacyjnych nie jest rzeczą niezbędną, a wpakowanie do nich kilkudziesięciu zapamiętałych endeków najprawdopodobniej nie potrafi ich w ciągu 5-6 miesięcy złamać, a tylko bardziej ich może pod względem charakteru wzmocnić. Dla Ukraińców podejrzanych o należenie do Ukraińskiej Organizacji Wojskowej obozy absolutnie się już nie nadają, gdyż one tylko dadzą sposobność tym ludziom do zorganizowania się tajnego. Pozostaje więc tylko jeden środek użycia obozów polegający na tym, że przy jakiejś bardzo ostrej demonstracji antyrządowej, w której sprawcy bezpośredni byliby trudni do wyśledzenia, należy środowisko, z którego wyszła demonstracja, wsadzić do obozu izolacyjnego. Używać jednak tego środka w ogóle należy bardzo ostrożnie. Na ogół wziąwszy, z moją opinią zgadzano się".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co nie przeszkodziło, że obóz w Berezie Kartuskiej istniał do końca II RP. Okazał się bowiem wygodnym narzędziem sprawowania władzy. Przyznał to, już na emigracji, premier Składkowski, stwierdzając: "Bereza była niepopularnym i przykrym, lecz pożytecznym narzędziem ochrony całości i spoistości państwa w wypadkach, gdy władze sądowe nie mogły wkraczać dla braku możności ujawniania dowodów winy ze względu na tajne popieranie winowajcy przez Niemców lub Sowiety. Unikaliśmy w ten sposób mnóstwa procesów politycznych, które nie pomagały, a raczej szkodziłyby Polsce".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Motyw użyteczności Berezy w zwalczaniu obcych agentur pojawia się dopiero po klęsce wrześniowej. W wywodzie Składkowskiego odczytać wszakże można podstawową przyczynę utrzymania Berezy. Pozwalała ona, bez wikłania się w procedury sądowe, pacyfikować przeciwników politycznych. Z tym, że niekoniecznie trzeba ich było wysyłać do Berezy. Wystarczało, że istniała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Andrzej Garlicki - ur. 1935, historyk, profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Współpracownik tygodnika "Polityka". Autor kilkunastu książek, m.in. monografii "Józef Piłsudski" (1988) oraz "Karuzela. Rzecz o Okrągłym Stole" (2003)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*** Fragment książki Andrzeja Garlickiego "Piękne lata trzydzieste", która ukazuje się właśnie nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-7915499575792311823?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/7915499575792311823/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=7915499575792311823' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/7915499575792311823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/7915499575792311823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2008/04/bereza-polski-obz-koncentracyjny.html' title='Bereza, polski obóz koncentracyjny'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-8718641655793085440</id><published>2008-04-11T00:51:00.000-07:00</published><updated>2008-04-11T00:57:26.575-07:00</updated><title type='text'>23 июня 1941 года</title><content type='html'>СМЕРТЬ ЯНКИ КУПАЛЫ &lt;br /&gt;мнения исследователей темы&lt;br /&gt;http://www.secret-r.net/publish.php?p=96&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Артем ДЕНИКИН&lt;br /&gt;«Аналитическая газета «Секретные исследования»&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;УХОД ПОЭТА&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Янка Купала – это один из духовных символов Беларуси. Белорусская литература в своём становлении очень многим ему обязана. Как и все классики, Янка Купала является вечно актуальным, он всегда будет входить в ряд выдающихся людей Беларуси. Он относится к той плеяде деятелей национальной культуры, которая вначале двадцатого века, когда белорусский язык был в очень тяжёлых условиях и стоял вопрос о выживании белорусской нации как народа, сделала очень много, чтобы белорусы почувствовали себя полноценным народом. До сих пор у всех вызывает интерес странная гибель поэта в гостинице «Москва» в 1942 году. По официальной версии, Янка Купала случайно упал в лестничный пролет и разбился, пролетев более десяти метров. Однако высота перил и то, что поэт не просто скатился по лестнице, а упал в шахту между пролетами, по мнению минских ученых, говорит о возможном убийстве. Так считает Елена Бурбовская, замдиректора минского Музея имени Янки Купалы. По ее словам, писатель при необычных обстоятельствах был вызван из номера, где находился с большой компанией, а непосредственных свидетелей его смерти разыскать так и не удалось. Когда постояльцы гостиницы выбежали из своих номеров на раздавшийся на лестнице шум, вверх по ступеням убегала неизвестная женщина, а на площадке между этажами лежала туфля писателя… Хранители минского Музея имени Янки Купалы уверены, что в архивах ФСБ есть секретные документы, которые могут пролить свет на это, возможно, заказное убийство. Вот мнение директора музея Я.Купалы Сергея Вечера, которое он изложил белорусским журналистам в интервью 10 июля 2006 года:&lt;br /&gt;«История интересна своими загадками. Если бы всё было разложено по полочкам – было бы даже скучно. В истории очень часто случается так, что невозможно установить достоверность того или иного события. Что касается смерти Янки Купалы, никаких документов и свидетельств на этот счёт не осталось, есть только заключение, что он упал и прочее, прочее, прочее…. В архивах НКВД и КГБ пока ничего не найдено, хотя запросы туда были. Если и была команда «убрать», то это могло документально и не оформляться. Скорее всего, это надолго останется загадкой. Хотя с точки зрения логики, на мой взгляд, он умер не своей смертью. У нас есть информация о расписании тех дней, когда он был в Москве. Не было у него такого настроения, чтобы желать покончить с собой. На следующий день ему надо было выступать по радио на территорию Беларуси с воззванием к своим землякам (шла война), также на следующий день ему надо было получать гонорар за свою книгу… Есть версия, что он был выпившим и случайно выпал, она мне также кажется неправдоподобной и даже глупой. Врачи в это время запрещали ему употреблять алкоголь по состоянию здоровья. Кстати, когда разбирали гостиницу «Москва», наша работница забрала и привезла в Минский музей те самые перила, через которые упал Янка Купала. Также у нас в музее имеются и ступеньки этой злополучной гостиницы. На следующий год мы собираемся создать экспозицию. Можно будет оценить вероятность, возможно ли было через такие перила перевалиться самому. Тем не менее, факт остаётся фактом. Янка Купала до конца своей жизни, даже несмотря на то, что у него есть немало стихотворений, которые восхваляют советскую власть, находился во внутренней эмиграции. Даже своим присутствием он показывал, что белорусский народ и белорусская литература жива. До конца власть советов так и не смогла сделать из него писателя подходящего им образца, поэтому его присутствие было им не угодно, а мотив в то время можно было подобрать любой».&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;РАССЛЕДОВАНИЕ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Белорусский журналист Виктор Мартинович в статье «Дело №1269. Оно не засекречено, но его запрещено исследовать» пишет:&lt;br /&gt;«Осенью 1938-го года руководство Союза советских писателей ожидало своего ареста со дня на день. Создатели мифа о благополучной социалистической Беларуси, сами они прекрасно понимали, в каком государстве живут. По словам Веры Даниловны Мицкевич, внучки Якуба Коласа, в 1938-м году ее дед спал, не раздеваясь. Рядом с кроватью он ставил чемоданчик со сменой белья, провиантом и бритвенными принадлежностями. У «главных персонажей» нашей истории - Янки Купалы и Якуба Коласа уже был опыт общения с органами НКВД и ОГПУ. В 1930-м году они были арестованы за участие в мифическом «Союзе освобождения Беларуси», якобы возглавляемом академиком Вацлавом Ластовским. Всего по этому делу было арестовано 108 человек. Тогда для столпов белорусской литературы все обошлось более-менее благополучно. На допросе в октябре 1930 года Янку Купалу обвинили в идейном руководстве «Союзом». В ответ на это, 20 октября он попытался покончить с собой. Перед неудавшимся самоубийством Купала направил письмо главе ЦИК БССР Александру Червякову. «Товарищ председатель! - говорилось в письме, - Еще раз, перед смертью, заявляю о том, что я ни в какой контрреволюционной организации не был и не собираюсь быть». Неизвестно, что спасло писателей, - то ли интерес общественности, привлеченной неожиданной попыткой суицида, то ли более чем принципиальная позиция обоих писателей на допросах. Обвинение, грозившее высшей мерой наказания, сняли. Намерения госбезопасности в 1938-м году были значительно более серьезными. «Охота» на писателей началась с уничтожения их ближайшего окружения. Осенней ночью 1938-го года без всяких объяснений был арестован брат жены Якуба Коласа Александр Каменский, «дядя Саша» - для семьи писателя. Больше ни Колас, ни кто бы то ни было другой, этого человека не видел. Впоследствии, уже после получения Ленинской премии, писатель попытался выяснить, где находится «дядя Саша» и в чем его обвиняют. Однако, все, кто мог быть причастен к этому делу, хранили гробовое молчание. В 1990-м году «дело Каменского» попыталась найти внучка писателя, Вера Мицкевич. В многочисленных инстанциях, куда она обратилась, ей объясняли, что дело то ли утеряно, то ли уничтожено. Родственники подозревают, что одно из тех 30-ти свидетельских показаний на Коласа, о которых писал Пономаренко [первый секретарь белорусской компартии в своем доносе на наших писателей] Сталину, было «выбито» из «дяди Саши». О настроениях, царивших в среде белорусских писателей в это время, можно судить из слов Якуба Коласа, приведенных в неизданной до сих пор книге «Любить и помнить. Вспоминает сын Я. Коласа». Авторство книги принадлежит умершему в 1996-м году Даниле Мицкевичу. «Отец как-то в семье сказал: что же делать? Может быть мне в знак протеста отказаться от пенсии?... А что это даст, никто про это широко не узнает, это будет расценено как контрреволюционный выбрык, будет поклеп». В напряженном ожидании ареста прошло два месяца. А в январе 1939-го года случилось чудо. Я. Коласа и Я. Купалу представили к первым орденам Ленина. Дело писателей, почти уже завершенное, внезапно закрыли, как когда-то было и с делом врачей. Есть несколько версий о том, что же побудило Сталина и Пономаренко «помиловать» Коласа и Купалу. По версии доктора исторических наук Ростислава Платонова, на этом настоял Сталин. По другой версии, которой, в частности, придерживается внучатая племянница Купалы Жанна Казимировна Допкюнас, сам Пономаренко побоялся уничтожения столпов белорусской культуры. Дело в том, что на посту первого секретаря он пребывал всего несколько месяцев и репрессии против писателей могли вызвать резко негативное отношение к нему. Так или иначе, по словам Веры Мицкевич, Якуб Колас не поверил в то, что «вожди» помиловали его и даже после награждения продолжал спать в одежде...» Выскажу еще одно предположение, почему Сталин приказал закрыть дело белорусских писателей. В конце 1938 – начале 1939 гг. Сталин уже разрабатывал план завладеть Западной Беларусью и Западной Украиной путем ввязывания Германии в войну с Польшей. План был окончательно оформлен к лету, а в августе реализовался в виде подписания советско-германского пакта и секретного протокола о разделе Восточной Европы. На фоне ожидаемого захвата Западной Беларуси уничтожение белорусских писателей показывало бы СССР в глазах западных белорусов в неприглядном виде. Скорее всего, именно поэтому Сталин приказал не просто повременить с казнью писателей, но и наградил их орденами – это был акт пропаганды, адресованный прежде всего для населения Западной Беларуси. Замечу также, что версия о «руке Москвы» (то есть ГПУ-НКВД) до сих пор активно обсуждается российскими историками, пишущими о смерти Есенина. Эта версия и в смерти Есенина, и в смерти Купалы, и в смерти других писателей и деятелей культуры СССР потому и является ведущей, что режим Сталина вел активную войну против интеллигенции. Это только в период гласности стали известны обстоятельства убийства органами НКВД Мейерхольда – это убийство в СССР пытались выдать за «смерть от несчастного случая». Особенность ситуации в том и состоит, что малоизвестных деятелей культуры можно было просто репрессировать. Виктор Мартинович пишет в своей статье: «К 1938-му году уже были репрессированы: Платон Головач, Максим Горецкий, Язеп Пушча, Цишка Гартный, Владислав Голубок, Алесь Гурло, Алесь Звонак. 17 сентября 1936-го года первый секретарь ЦК КП(б)Б Николай Гикало сообщал главе НКВД СССР Ежову, что в результате выявления классово враждебных элементов от работы освобождено огромное количество работников печати, что создало исключительную в них потребность. В БССР не хватало около 70 руководящих работников печати. Даже в Главлите (главное цензурное ведомство) из 12 ответственных работников осталось только 2. Но несмотря на такой «широкий» подход к делу ликвидации классово чуждых писателей и публицистов, ничего подобного тому, что могло произойти в 1938-м году, наша литература не знала. Репрессировать планировалось ни много, ни мало все руководство Союза писателей, успевшего просуществовать всего четыре года». Белорусский писатель Леонид Матусевич в статье «Сталинизм в Беларуси» (№8, 2006 нашей газеты) писал, что «В 1930 органами ОГПУ была "раскрыта национально-демократическая, контрреволюционная антисоветская организация", которая получила название "Союз освобождения Белоруссии" (СОБ). По делу СОБ было арестовано 108 человек, среди них академики Белорусской Академии наук (БАН) В.Ластовский, Я.Лесик, С.Некрашевич, нарком земледелия БССР Д.Прищепов, нарком народного образования БССР А.Балицкий, писатели М.Гарецкий, В.Дубовка, Е.Пуща и другие. (Всего в Беларуси в 20-50 гг. было арестовано 238 литераторов. Только около 20 из них вернулись из лагерей. Неоднократно подвергались аресту Г.Березкин, С.Граховский, А.Александрович, С.Шушкевич и другие.) (П.Г. Чигринов "Очерки истории Беларуси", Минск, "Вышэйшая школа", 2004, стр. 403). ...Руководящая верхушка не доверяла партийным комитетам и организациям. Время от времени в партии проводились так называемые чистки. Во время партийной чистки 1933 г. численность КП(б)Б сократилась с 65040 до 37909 человек. В результате массовых чисток и террора КП(б)Б потеряла к 1938 году 40% своего состава. В первом квартале 1933 г. в БССР к высшей мере наказания и к 10 годам тюремного заключения были приговорены более 5,5 тысяч человек. Только "тройки" НКВД БССР в 1935 году осудили 8074 человек, а в 1936 - 12371. «Агенты вражеских разведок», «отрабатывающие западные деньги», были везде, от колхозов до ЦК КП(б)Б. Сталин не щадил и своих палачей - работников ОГПУ-НКВД. В 1939 году был осужден к высшей мере наказания ряд ответственных работников Наркомата внутренних дел БССР, в том числе пять председателей ОГПУ-НКВД Белоруссии, которые занимали этот пост в БССР в разное время: Б.Берман, Л.Заковский, И.Леплевский, А.Наседкин, Р.Рапопорт, некоторые их заместители. В июне 1937 года состоялся 16-ый съезд КП(б)Б. Доведенный на этом съезде до отчаяния надуманными, безжалостными нападками Председатель Центрального Исполнительного Комитета БССР с 1920 года А.Червяков застрелился в своем кабинете. 29 июня 1937 состоялся III Пленум ЦК КП(б)Б, который сыграл в истории Беларуси роль своеобразного детонатора. В республике начались повальные репрессии. С середины 1937 года и до июля 1938 года было арестовано 2570 "врагов народа" разных мастей. Из них: 40 наркомов и их заместителей, 179 руководящих работников советского и хозяйственного аппарата, 1 академик, 25 ученых, 49 преподавателей ВУЗов БССР, 23 работника ЦК КП(б)Б, 16 работников Совнаркома, в том числе был арестован в Москве и председатель СНК БССР Н.Голодед, который во время следствия покончил с собой, выбросился из окна здания НКВД БССР». Вся эта вакханалия арестов и массовых самоубийств, конечно, создавала определенный «мотив Эпохи». И нельзя отделять Я. Купалу от этой вакханалии, тем более что ранее, 20 октября 1930 года, он тоже попытался покончить с собой, когда был арестован по липовому делу «Союза освобождения Беларуси», под предлогом которого Москва истребляла белорусское национальное самосознание. Массовые самоубийства известных белорусских людей тогда объяснялись вовсе не «личными причинами», а политическими. Однако обстоятельства гибели Янки Купалы в московской гостинице бесспорно показывают, что это не было самоубийством: у поэта не было для этого ни личных мотивов – абсолютно никаких, ни политических – аналогичных мотивам Голодеда или Червякова. Полагаю, что такие люди, как Колас, Купала, Мейерхольд были такими знаковыми фигурами для национальной культуры, что их арест означал бы открыто удушение всего национального в белорусском, еврейском и пр. самосознании окраин СССР. Поэтому их ликвидация должна была осуществляться иначе: НКВД убивает Мейерхольда, но его, якобы погибшего от несчастного случая, хоронят с огромными почестями. Что точно так произошло и в случае с Я. Купалой. О причастности НКВД к убийству Мейерхольда нам стало известно из рассекреченных документов. Но о причастности НКВД к смерти Я. Купалы пока нет сведений, ибо ФСБ России пока не передала Беларуси даже само дело о его смерти, хотя запрос с нашей стороны был подан в ФСБ еще несколько лет назад, как сообщает директор музея Я.Купалы.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;МНЕНИЯ КРИМИНАЛИСТОВ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;А теперь давайте вместе подумаем, взглянем логически на обстоятельства смерти поэта.&lt;br /&gt;Официальная версия СССР (которая и поныне массово распространяется в Беларуси) говорит, что Янка Купала покончил свою жизнь самоубийством, сбросившись в пролет гостиницы «Москва». Однако любой криминалист эту назойливо навязываемую (что уже подозрительно) «версию» опровергнет на хотя бы трех основаниях:&lt;br /&gt;1. Янка Купала в веселом и бодром настроении сказал своим товарищам в номере, что «надо кое с кем переговорить», и что «он через минуту вернется». Так самоубийцы себя не ведут. Причем, на следующий день ему надо было выступать по радио на территорию Беларуси с воззванием к оккупированным белорусам, и на следующий день ему надо было получать гонорар за свою книгу. Кто этот «кое-кто», с кем хотел за дверями поговорить Купала – загадка по сей день. Очевидно, это и есть его убийца.&lt;br /&gt;2. Самоубийцы оставляют записки, в которых раскрывают смысл своего акта. Как это сделал, например, Сергей Есенин (хотя его предсмертная записка и оспаривается рядом российских историков). Для поэта самоубийство является поэтическим актом, и без посмертной записки в стихах не кончал счеты с жизнью НИ ОДИН ПОЭТ. В случае с Янкой Купалой не только никаких таких посмертных записок не было, но он даже своим друзьям в номере не намекнул, что «будет кончать с жизнью». В том числе тут не может быть и политического самоубийства – перечисленные выше обстоятельства этому противоречат. Существенно, что когда 20 октября 1930 года Купала якобы хотел покончить собой, он перед этим выслал письмо главе ЦИК БССР Александру Червякову, в котором доказывал: «Еще раз, перед смертью, заявляю о том, что я ни в какой контрреволюционной организации не был и не собираюсь быть». А в данном случае никакого подобного письма не было, как не было и политической угрозы со стороны властей, которую бы ощущал писатель.&lt;br /&gt;3. Наконец, самое главное. На площадке лежала туфля писателя. Дико предположить, что Янка Купала, задумав самоубийство, вдруг снял одну туфлю и положил ее на площадку, и в одной туфле решил собой покончить. Так самоубийцы не поступают. Если бы он был самоубийцей, то как раз с обеими туфлями на ногах аккуратно преодолел бы перила и падал вниз. Эта туфля на площадке говорит о борьбе Янки Купалы с кем-то («кое-кем»), ибо слететь с ноги она может только при активном сопротивлении. Сопротивлении с кем? Елена Бурбовская, замдиректора минского Музея имени Янки Купалы, говорит: «Когда постояльцы гостиницы выбежали из своих номеров на раздавшийся на лестнице шум, вверх по ступеням убегала неизвестная женщина, а на площадке между этажами лежала туфля писателя». Вряд ли женщина могла скинуть в лестничный проем сильного и здорового мужчину. Скорее всего, она была просто свидетелем случившегося и в шоке от увиденного убегала, а тут кто-то другой «помог», мощными ударами оглоушив поэта и перекинув его за парапет. Обстоятельства смерти Янки Купалы я обсудил с двумя весьма опытными белорусскими криминалистами, которые попросили не упоминать их имен в этой статье. Непредвзято они высказали общее мнение: если бы такую смерть расследовали наши органы правопорядка сегодня, то версия о самоубийстве или несчастном случае была бы сразу следствием отброшена, так как туфля Янки Купалы на лестничной площадке прямо указывает на борьбу с кем-то – и противостоянию попытке сбросить его в проем. В самоубийствах и несчастных случаях обувь жертвы не остается на месте, откуда жертва летит вниз. Тем более речь идет об одной туфле, а вторая осталась на упавшем и плотно сидела на его ноге. То есть, чтобы ее сорвать – были какие-то сильные внешние усилия. Какие? Сорвать плотно сидящую туфлю на ноге (вторая осталась на упавшем) мог только удар пяткой по парапету. От этого удара пяткой туфля и слетела, по своей траектории оказавшись на площадке между этажами, это элементарная физика. Что означает – человек ПАДАЛ В ПРОЛЕТ СПИНОЙ. А не лицом. Так самоубийцы не падают, поэтому самоубийство АБСОЛЮТНО ИСКЛЮЧАЕТСЯ. Это с точки зрения криминалистики – факт. Эксперты высказали такое мнение (выражаемое ими профессионально для аналогичных сегодняшних случаев): самоубийством это быть НИКАК НЕ МОГЛО, на 20% это несчастный случай, на 80% - убийство, и такой случай ими бы расследовался сегодня как именно убийство – как предварительная версия следствия. Недостаток подробностей не позволяет судить более точно. А все подробности – до сих пор хранятся в тайне в России, где ФСБ до сих пор не желает рассекретить это дело, даже после многочисленных наших запросов. Тайна смерти поэта по-прежнему скрывается, и если бы в ней не было «ничего крамольного» - то зачем ее тогда скрывать? Видимо, что-то «крамольное» все-таки было. В любом случае самоубийство поэта нужно вычеркнуть из возможных версий трагедии. Янка Купала упал в лестничный пролет гостиницы «Москва» не по своей воле и падал спиной вниз. То есть, его скинули. Хотя бы это мы знаем сегодня точно.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ЕЩЕ ОДНА ВЕРСИЯ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Народ часто склонен подозревать власти в убийстве поэта, и даже вполне «бытовая» гибель Пушкина иными трактуется как «заговор царизма» (в том числе эта версия была популярна у идеологов СССР). Но в данном случае все-таки «бытовая» версия (что, мол, Купалу столкнул в пролет некий личный враг) кажется крайне маловероятной, так как в Москве в 1942 году у такой знаковой фигуры, как Купала, было на порядок больше шансов стать жертвой именно такой «ликвидации» со стороны тиранического режима. Позже, после войны, органы НКВД-МГБ (отдел Павла Судоплатова) уничтожали глав Униатской РПЦ Киева в Западной Украине «интеллигентно»: делали инъекцию яда кураре и констатировали «инфаркт». Об этом много пишет в своих мемуарах Судоплатов. Но в 1942 году было не до таких «вычурностей». Проще было просто скинуть в пролет. Интересные сведения, касающиеся смерти Купалы, были опубликованы в 1992 году в украинской газете «Час». Житель Киева А.С. Васильченко, сын украинского журналиста С.А. Васильченко, писал в газете: «В первые дни войны органы НКВД расстреляли в тюрьмах УССР и БССР всех заключенных, арестованных в Западной Украине и Западной Беларуси из-за их «неблагонадежности». Это и офицеры запаса, служившие в польской армии, и работники правоохранительных органов, и предприниматели, и священники. Но больше всего среди них было представителей интеллигенции, в том числе там были историки и писатели. Всего убито – несколько десятков тысяч, среди них и сын писателя Франко Петр Франко, ученый с мировым именем. Сейчас это стало общеизвестно, об этом пишет ваша газета, но тогда это было огромной тайной. Слухи об этой трагедии дошли до эвакуированной в Москву украинской интеллигенции только в 1942 году. Мой отец, тогда тоже живший в Москве, рассказывал мне в 80-е, что эту тему на своих встречах дома обсуждали тайком представители украинской и белорусской интеллигенции, некоторые сильно возмущались, предлагали что-то предпринять, кому-то писать. Все это быстро стало известно Органам, и последовали аресты, а входивший в этот кружок общения белорусский поэт Янка Купала погиб, выпав в пролет гостиницы «Москва». Связаны эти события между собой или нет – отец не знал, но обсуждение этой темы среди нашей эвакуированной интеллигенции мигом прекратилось». Совпадение – или нет? Трагедия 23 июня 1941 года (о которой стало широко известно только после рассекречивания документов в 1991 году, о чем писала газета «Час» и в ответ в газету пришло письмо от А.С. Васильченко) – тщательно скрывалась в СССР. Малоизвестна и сегодня. Подробности недавно рассказал российский публицист Леонид Млечин в свой передаче «Особая папка» на канале ТВЦ: органами НКВД 23 июня 1941 года были расстреляны 120 тысяч жителей Западной Беларуси и Западной Украины – неугодных «классовых элементов», находившихся в момент начала войны в тюрьмах НКВД. Причем, это в основной массе – не что-то «политическое» (ибо судьбу таковых уже решили), а просто «неугодные идеологические элементы» в лице арестованных при оккупации Западной Беларуси униатских православных священников, рядовых депутатов парламента и органов самоуправления, учителей, писателей и художников, местных буржуа, всяких владельцев собственности, дворян и прочих, кто самим своим существованием «не вписывался» в устанавливаемый тут режим. Являлся носителем «чуждой западной идеологии», и таким носителем была в первую очередь национальная интеллигенция. До агрессии Гитлера НКВД так и не решило, что с ними делать, а с началом войны пришел приказ из Москвы всех расстрелять. В советский период эти 120 тысяч мгновенно исчезнувших жителей Западной Беларуси и Западной Украины считались «жертвами немецкой оккупации» и «пропавшими без вести». Хотя они пропали в самые первые дни войны – до немецкой оккупации. «Куда они могли исчезнуть?» - задает вопрос белорусский историк И.Н. Кузнецов в книге «Неразгаданные тайны» (Минск, «Красико-принт», 2000). Он изучал этот вопрос на примере Вилейки, которая в те годы была областным центром. Одной из главных «достопримечательностей» города являлась внутренняя тюрьма НКВД с нормативной емкостью 210 заключенных (для размещения «врагов народа» из Западной Беларуси на территории области было создано 7 тюрем). Однако, согласно акту проверки от 14 мая 1940 года в вилейской тюрьме содержалось 910 (!) заключенных, из которых за НКВД числилось 854. Историк пишет, что если учесть, что из числа арестованных, дела которых рассматривали несудебные органы, к высшей мере наказания в тогдашней БССР приговаривалось не менее 45 процентов, то можно предположить, что в Вилейке с сентября 1939 года по июнь 1941 года к расстрелу было приговорено не менее тысячи человек. 23 июня 1941 года в этой тюрьме за один день было расстреляно еще около тысячи человек, а всего по Вилейской области – около 7 тысяч. По БССР – около 50 тысяч. Судьба «пропавших без вести» белорусов ясна из рассекреченного после 1991 года протокола заседания Бюро ЦК КП(б)Б от 22 июня 1941 года по выполнению приказа из Москвы: «Слушали: о заключенных, содержащихся в тюрьмах западных областей, приговоренных к ВМН. Постановили: поручить тт. Цанаве и Матвееву передать директиву об исполнении приговоров в отношении осужденных к ВМН, содержащихся в тюрьмах западных областей БССР». На самом деле, как единодушно пишут все историки, согласно этой директиве расстреливались не только приговоренные к высшей мере наказания, а ВООБЩЕ ВСЕ, задержанные по политическим статьям, предусматривающим ВМН. То есть – все «политические» арестованные, «нежелательные классовые элементы». О том, как это реализовывалось, рассказывают известные российские историки Ю.Т. Темиров и А.С. Донец в книге «Война» (М., «ЭКСМО», 2005). Они приводят описание расправы над заключенными Луцкой тюрьмы 23 июня 1941 года, сделанное одним из немногих оставшихся в живых узников: «Как только их (политических заключенных) увели на западный двор, там застучали пулеметы, раздались душераздирающие вопли, заглушаемые разрывами гранат. Под ногами задрожала земля. Оцепенев, мы наблюдали кошмарную картину: человеческие тела, куски одежды взрывной волной подбрасывало выше трехэтажного здания тюрьмы. «Боже, расстреливают, рвут гранатами! Варвары! Люди, спасайтесь, кто может!» - кричали в толпе. Ад продолжался около четверти часа». Ю.Т. Темиров и А.С. Донец: «После экзекуции чекисты хладнокровно добивали раненных, даже тех, кто был легко ранен. Осужденным за бытовые преступления, которых минула чаша сия, было приказано сносить тела расстрелянных в воронки от авиационных бомб. Затем трупы засыпали негашеной известью и присыпали землей. По архивным данным, 23 июня 1941 года в Луцкой тюрьме было зверски убито около 3 тысяч ни в чем не повинных советских граждан. Такая же картина наблюдалась и в других городах Украины и Белоруссии. Страшную своей бесчеловечной скрупулезностью статистику обнаруживаем в отчете начальника тюремного управления НКВД УССР «Об эвакуации тюрем западных областей УССР»: «С целью разгрузки тюрем… в тюрьмах Львова было расстреляно 2464 заключенных, освобождено 808 заключенных, в основном обвиненных в бытовых преступлениях. Все расстрелянные были закопаны в ямах, вырытых в подвалах тюрем, а в городе Золочеве – в саду… В двух тюрьмах Дрогобычской области, в городах Самбор и Стрый расстрелян 1101 заключенный… В Перемышльской тюрьме расстреляно 207 заключенных, в тюрьмах Станиславской области расстреляна 1 тыс. заключенных, города Луцка – 2 тыс., в Ковеле – 194, в Дубне – 260, с Черткова эвакуировано 954 заключенных, по дороге убито 123 заключенных…»» И так далее. Всего по Украине убито в тюрьмах и следственных изоляторах НКВД 23 июня 1941 года – около 70 тысяч человек. В Беларуси – около 50 тысяч. Убиты на второй день войны СССР, не немцами. Убит сам цвет нации, лучшие представители народа – его душа и совесть, не «вписывающиеся» в формат московской хунты. Фактически это было уничтожение у нас Гражданского Общества в полном объеме – путем ликвидации всех людей, делегированных народом для этой функции. В Восточной Беларуси Гражданское Общество было уже давно уничтожено, в Западной Беларуси – его Москва расстреляла 23 июня 1941 года, держа в тюрьмах НКВД с сентября 1939 всех, кто, по мнению Москвы, это Гражданское Общество захваченной Западной Беларуси олицетворял. Российские историки пишут: «Среди погибших от рук сталинских палачей было много представителей интеллигенции. В их числе оказались бывший председатель Народного собрания Западной Украины, принимавшего в 1939 году решение о воссоединении с УССР, академик К.Студинский, сын Ивана Франко профессор Петр Франко». Это символично – председатель Народного собрания Западной Украины, ратовавший за вхождение в состав СССР, был этим самым СССР расстрелян через полтора года… Связано ли обсуждение этой запретной темы в кружках белорусско-украинской эвакуированной интеллигенции в Москве – с гибелью Янки Купалы? Ведь все номера гостиниц «Россия» и «Москва», куда селили депутатов ВС СССР и представителей «советской интеллигенции», прослушивались НКВД. Не испугался ли Кремль, что в своем запланированном на следующий день обращении по радио на территорию Беларуси с воззванием к своим землякам в «прямом эфире» писатель может «взбрыкнуть» и сказать лишнее? Ведь отменить это широко анонсированное обращение было уже невозможно – его ждал весь белорусский народ. Не «подстраховалась» ли власть, вот таким путем решая все проблемы?&lt;br /&gt;Увы, ответа нет до сих пор, есть только вопросы…   &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;   О нас  &lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;(с) ООО ЛДСпресс, 2001&lt;br /&gt;"Аналитическая газета&lt;br /&gt;"Секретные исследования""&lt;br /&gt;Торговая марка и имя&lt;br /&gt;"Секретные исследования"&lt;br /&gt;являются исключительной&lt;br /&gt;собственностью &lt;br /&gt;ООО "ЛДСпресс"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-8718641655793085440?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/8718641655793085440/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=8718641655793085440' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/8718641655793085440'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/8718641655793085440'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2008/04/23-1941.html' title='23 июня 1941 года'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-8677907079765244728</id><published>2008-04-10T23:47:00.000-07:00</published><updated>2008-04-11T00:42:13.786-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Ластовский (Вацлав) до 1925 года кричал – СОВЕТЫ ОККУПАНТЫ, но в 1925 году кинул политику и занялся своим делом! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Купала (Янка) – выступил в 1918 году за БНР, но уже в 1921 году начал писать поэму – хвальбу СТАЛИНУ!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Цвикевич до 1923 года признавал только БНР, СОВЕТЫ БЫЛИ для него безумием и ужасом! НО В 1924 году назвал БНР – мечты на осколках империи!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-8677907079765244728?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/8677907079765244728/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=8677907079765244728' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/8677907079765244728'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/8677907079765244728'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2008/04/1925-1925-1918-1921-1923-1924.html' title=''/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-7581158437899572297</id><published>2008-04-10T23:35:00.000-07:00</published><updated>2008-04-10T23:42:57.143-07:00</updated><title type='text'>БНР: РЕАЛЬНОСТЬ ИЛИ МИФ?</title><content type='html'>БНР: РЕАЛЬНОСТЬ ИЛИ МИФ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Автор: Владимир ЕГОРЫЧЕВ, кандидат исторических наук&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ПРОЛОГ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Без должной культуры исторического мышления человек легко может заблудиться в "лесу истории", а этим, к сожалению, иногда пользуются и не очень добросовестные люди.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;В газете "Народная воля" 25 января 2003 года опубликован т.н. "Зварот Нацыянальнага арганізацыйнага камітэта па святкаванні 85-х угодкаў Беларускай Народнай Рэспублікі". В тексте "Зварота" утверждается, что "урад БНР разгарнуў актыўную знешнюю палітыку і дамогся фармальнага і фактычнага прызнання БНР шэрагам краін. Але ў канцы 1918 г. тэрыторыя Беларусі была занята войскамі Савецкай Расіі, і на нашай зямлі была устаноўлена савецкая ўлада. І ўсё ж бальшавікі вымушаны былі лічыцца з імкненнем беларусаў да ўтварэння самастойнай дзяржавы. Таму, у процівагу БНР, яны абвясцілі БССР з фіктыўным суверэнітэтам. Кіраванне БССР праводзілася дырэктывамі з Масквы, адбывалася бязлітаснае вынішчэнне асноў нацыянальна-культурнага, гаспадарчага і фізічнага існавання беларусаў".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Что же на самом деле скрывается за подобной интерпретацией известных событий и фактов?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Во-первых, хотелось бы узнать, в чем заключалась "актыўная знешняя палітыка" правительства, "дамогшагася" "фармальнага і фактычнага прызнання БНР шэрагам краін"? Специально для вас, спадары, процитируем правдивое признание отца-прародителя БНР, председателя Народного секретариата Язэпа Воронко, сделанное в 1919 году: "Нечеловеческие усилия белорусских деятелей... поставить Белоруссию хотя бы в среду малых государств и добиться признания Белорусской Народной Республики ни к чему не привели".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Так было признание или его не было?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Во-вторых, для несведущих подбрасывается идея экспансионистского характера советской власти на Беларуси (читай: противоречащей интересам населения края). И ни слова об истинных причинах провала БНР! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Рассматриваемый "документ" изобилует произвольно препарируемым историческим материалом в угоду конъюнктурным интересам определенных политических сил. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ЧТО ЖЕ СЛУЧИЛОСЬ НА САМОМ ДЕЛЕ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Обратимся к действительным фактам истории.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;С падением самодержавия в феврале 1917 года, а затем в годы гражданской войны с распадом Российской Империи на первое место в общественно-политической жизни Беларуси выдвинулся вопрос практического создания белорусской национальной государственности. Он привел к жесткому идейному противостоянию в контексте политической борьбы. Она проходила в обстановке острейших социальных столкновений и потрясений, разобраться в которых непросто и сейчас. Во всяком случае, несомненно одно: БНР и БССР были звеньями единого процесса национального самоопределения белорусского народа.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Сегодня все мы являемся свидетелями третьего этапа в становлении независимого белорусского государства. Республика Беларусь признана более чем ста странами мира и на правах равноправного члена входит в мировое сообщество. Нежелание быть "пешкой" в чужой игре не снимает вопрос о союзниках, экономической и политической ориентации независимого государства. Сегодня определенные политические силы, забыв уроки истории, пытаются сделать из БНР своеобразное знамя для разжигания антироссийских настроений.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;85 лет назад вопрос стал буквально так: либо пойти по пути становления суверенного, не зависимого от других республик государства, либо -- по пути создания белорусского государства в составе федерации равноправных национальных республик. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Как в момент возникновения БНР, так и по сегодняшний день отношение к этому событию разделяет общественные движения, партии и ученых-историков на два лагеря: представителей национально-демократического и социалистического течения. Часть белорусской эмиграции, Белорусский народный фронт (БНФ) в наши дни считают БНР высшим этапом белорусского национально-освободительного движения. Историк, профессор Довнар-Запольский, в 1918 году писал: "Жребий брошен. Великий акт в жизни народа совершился: Белоруссия объявлена своим временным правительством самостоятельной республикой. У каждого белоруса при этом известии трепетно забьется сердце".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Представители социалистического и коммунистического течения Белорусской СДРП(б), Компартии Белоруссии и советской власти, историки БССР характеризовали БНР как антисоветское и антинародное явление. Вильгельм Кнорин, государственный и партийный деятель, историк: "В эти дни национально-белорусская государственность достигла апогея своего развития... Противопоставляя самостоятельную социалистическую республику Белоруссию буржуазной народной республике во главе с Радой, мы уничтожали всякую возможность использовать против нас лозунг самоопределения народов. Будучи принципиальными сторонниками мнения, что отделение Белоруссии нецелесообразно и не нужно, но ввиду того, что националисты говорили противное, мы на опыте заставляли массы познать, что нам нужно тесное единение всех советских стран для общей борьбы против мировой контрреволюции".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Илларион Игнатенко, академик АН РБ в монографии "Октябрьская революция и самоопределение Белоруссии" (1992 год) свою позицию изложил так: "власть БНР оказалась фикцией. Реальная власть находилась в руках командования германской армии".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Истоки БНР кроются в революционных потрясениях 1917 года. После свержения в феврале 1917-го Николая II в Белоруссии получили свободу все политические партии и организации, в том числе БСГ. Уже в марте 1917 года на съезде в Минске был создан Белорусский национальный комитет (БНК). В августе 1917-го вместо БНК образована Центральная рада (ЦБР), которая в конце октября 1917 года преобразовалась в Великую белорусскую раду (ВБР). В это же время создается Белорусский областной комитет (БОК) при Всероссийском Совете крестьянских депутатов в Петрограде.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;В октябре 1917 года большевики, свергнув власть буржуазии, образовали Совет Народных Комиссаров во главе с Лениным и провозгласили право наций на самоопределение. Воспользовавшись этим правом, ЦБР и БОК созвали в декабре 1917 года Всебелорусский съезд для решения вопроса о "краевой власти". Основными докладчиками были Евсей Канчер и Язэп Воронко. Последний выступал за немедленное объявление БНР, независимое и лишь союзное с Россией государство. Канчер -- за такую республику, которая будет находиться в составе России. После напряженной борьбы в ночь с 17 на 18 декабря 1917 года постановили утвердить "демократический строй в пределах белорусской земли для спасения родного края и ограждения его от развала и отторжения от Российской Демократической Федеративной Республики. Немедленно образовать из своего состава орган краевой власти в лице Всебелорусского Совета рабочих, солдатских и крестьянских депутатов, который временно становится во главе управления краем...".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Этот временный орган получал право вступать в деловые отношения с центром, но не с властью в Минске. На деле это означало, что уже созданные к этому времени Исполком Советов Западной области и фронта (Облисполкомзап) и СНК Западной области и фронта должны быть распущены, прекратить свое существование и передать все функции управления Совету I Всебелорусского съезда. В ответ на это в зале появились начальник Минского гарнизона Николай Кривошеин, комиссар внутренних дел СНК Западной области и фронта Людвиг Резауский и сопровождавшие их солдаты. От имени Совнаркома Западной области и фронта они объявили съезд распущенным, а президиум и Совет старейшин -- арестованными.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18 декабря 1917 года на тайном заседании некоторых участников съезда было принято постановление, которым Совет старейшин съезда преобразовался в Совет съезда, т.е. орган власти. Это решение нельзя назвать законным, т.к. его мог принимать только съезд, а не группа делегатов. 19 февраля 1918 года, после срыва мирных переговоров в Бресте, началось новое наступление германских войск. В Минске легализовал свою деятельность исполком Совета съезда. 21 февраля он обнародовал Уставную грамоту, в которой "объявил себя временной властью Белоруссии, приступившей к управлению краем и к скорейшему созыву Всебелорусского учредительного собрания". Практически эту власть, говорилось далее в Уставной грамоте, "будет осуществлять Народный секретариат Белоруссии, который с сего числа вступил в исполнение своих обязанностей". Народный секретариат, т.е. правительство, возглавил Язэп Воронко.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Курс исполкома Совета съезда, а по существу Великой белорусской рады (БОК в работе Совета съезда не участвовал), на отход от постановления съезда стал осуществляться все более последовательно. Исполком в срочном порядке пополнил Совет съезда представителями земских и городских самоуправлений. Затем Совет съезда переименовывается в Раду съезда. От имени исполкома Рады съезда 9 марта 1918 года издается 2-я Уставная грамота, провозгласившая Белоруссию Народной Республикой. 19 марта упраздняется Рада съезда. Вместо нее создается Рада Белорусской Народной Республики. А взамен исполкома Рады съезда учреждается президиум Рады БНР в составе председателя Ивана Середы, заместителя председателя Язэпа Воронко и Томаша Гриба.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;В ночь с 24 на 25 марта была принята 3-я Уставная грамота. В ней говорилось: "Год назад народы Белоруссии вместе с народами России сбросили ярмо российского царизма... Сейчас мы, Рада Белорусской Народной Республики, сбрасываем с родного края последнее ярмо государственной зависимости, которое насильно накинули российские цари на наш вольный и независимый край. С этого времени Белорусская Народная Республика провозглашается независимым и вольным государством". Этот документ был принят большинством лишь в несколько голосов белорусской группы "незалежнікаў" вопреки воле всебелорусского съезда, выраженной его делегатами. Съезд же единогласно высказался против отрыва Белоруссии от России. В знак протеста из Рады БНР ушли земская и городская группы, отстаивавшие федеративные отношения с Россией. "Похоронив актом 25 марта российскую ориентацию, -- писал в 1921 году один из лидеров белорусского движения Федор Турук, -- Рада БНР должна была вступить на путь свободного поиска новых ориентаций, без которых она, конечно, жить не могла".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ТЕЛЕГРАММА КАЙЗЕРУ ВИЛЬГЕЛЬМУ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;События не заставили себя долго ждать. 25 апреля 1918 года появилась на свет знаменитая телеграмма кайзеру Вильгельму. В ней говорилось: "Рада Белорускае Народнае Рэспублікі як выбраная прадстаўніцтва беларускага народу звяртаецца да Вашае Вялікасці са словамі глыбокае падзякі за вызваленне Беларусі германскімі войскамі з цяжкага ўціску, гвалту і анархіі. Рада Беларускае Народнае Рэспублікі дэкляравала незалежнасць цэлае і недзялімае Беларусі і просіць Вашу Вялікасць абараніць у яе дасягненнях да ўмацавання дзяржаўнае незалежнасці і недзялімасці Беларусі ў хаўрусе з Германскай імперыяй. Толькі пад абаронай Германскае Дзяржавы бачыць Рада добрую волю сваей стараны ў будучыне". Это -- телеграмма руководства БНР (президент Рады Иван Середа, председатель секретариата Язэп Воронко, члены Рады: Роман фон Скирмунт, Антон Овсяник, Павел Алексюк, Петр Кречевский, Язэп Лесик) кайзеру Вильгельму II. Из нее ясно все: и политическое лицо, и внутреннее содержание Рады БНР. Это было прошением добиться официального признания БНР у Германии и других великих и малых государств: Франции, Англии, США, Литвы, Финляндии и т.д. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Но все это оказалось тщетным, так как Рада БНР не имела главного -- поддержки собственного народа. Она просила защиты у оккупантов. А оккупанты в это время грабили народ, отнимали у него скот, хлеб и имущество, сажали в тюрьмы и расстреливали "бунтовщиков". "Своя" же власть звала не на борьбу с насильниками, а на союз с ними.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Поскольку текст телеграммы принимался на закрытом заседании, т.е. втайне, известие о ней произвело эффект разорвавшейся бомбы. "После того, как Рада БНР... дошла до "позорной" телеграммы, -- писал Федор Турук, -- начался в ней раскол и распад".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Правительство Германии отказалось признавать власть БНР (немцы обязывались не признавать никаких новых государств, провозглашенных после Брестского договора). Характерно на этот счет признание одного из председателей правительства БНР Александра Цвикевича. В 1918 году он писал: "Оккупационные войска в скором времени заявили, что они не могут допустить сосуществования рядом со своей властью -- власти белорусской. В результате такого заявления, сделанного, кстати сказать, в весьма резкой и даже грубой форме, Народный секретариат должен был отказаться от функций власти".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Выводы Цвикевича подводят непосредственно к основному вопросу: была ли БНР государством?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Думается, нет. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Каковы признаки государства?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Прежде всего -- наличие реальной власти, опирающейся на особый государственный механизм, аппарат для управления и принуждения к исполнению законов и постановлений, принимаемых верховной и местной властью. Этого у БНР, по сути, не было. Признаком государства является также наличие территории и ее границ. Рада БНР декларировала территорию, но пограничного размежевания с соседними государствами и пограничной службы не имела. Без армии, полиции государство не существует. А у БНР не было не то что армии, а даже часового, который бы охранял ее правительство. Да и был ли вообще у Рады БНР свой дом, или она испрашивала разрешения на занятие помещения у оккупационных властей?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Конечно, усилия по созданию армии были, особенно "в просветах" между немецкой и советской властью в конце 1918 года. В Гродно даже сформировали пехотный полк и кавалерийский эскадрон. Но пришедшие на смену немцам поляки тут же их разоружили. Рассказывают, что , увидев БНРовское "войско", маршал Пилсудский побагровел и зло поинтересовался: "Цо то за оперетка?".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Судебной системы (Верховный суд и местные суды) у БНР также не было. Финансовой, налоговой -- тоже. Наконец, в БНР даже Конституции не было. При отсутствии этих и других атрибутов можно ли считать БНР государством?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Что же говорит в пользу государственности БНР? Некоторые исследователи ссылаются на наличие у нее "государственной" печати. Верно, печать была. Были даже "исходящий" и "входящий" штампы. А также паспорт "гражданина БНР". Были флаг и герб. Но их учреждение -- прерогативы Конституции, а вот ее-то и не было. Делались усилия по осуществлению дипломатических отношений, консульских отношений и т.п. Но все это "застревало" на полпути, так как официального признания другими государствами БНР не получала...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;В то же время борьбу лидеров белорусского движения за создание национального государства не следует недооценивать, тем более считать антинародной. Не вина, а беда их состоит в том, что они шли вразрез со стремительно развивающимися событиями. В сложных условиях 1917--1920 годов народ их не поддержал.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1 января 1919 года была провозглашена Советская Социалистическая Республика Белоруссия. Ее первое правительство возглавил бывший член БСГ, вступивший в ряды большевистской партии, Змитер Жилунович (Цишка Гартны). Это государство прошло тяжелый, но вместе с тем и героический путь. 19 сентября 1991 года на смену ему пришло новое -- Республика Беларусь. В октябре же 1925 года в Берлине состоялась 2-я Белорусская национально-политическая конференция. В принятом ею постановлении отмечалось: "Сознавая, что власть рабочих и крестьян, установленная в Советской Белоруссии, действительно стремится к возрождению белорусского народа, его культуры, экономики и государственности, что Советская Белоруссия есть единая реальная сила, способная освободить Западную Белоруссию от польского ига, конференция постановила прекратить существование правительства БНР и признать Минск единым центром национально-государственного возрождения Белоруссии".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Так закончилась история возникновения и существования Белорусской Народной Республики -- несостоявшейся государственной, а скорее общественно-политической организации.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;На снимке: 1918 год. Надежда и опора БНР -- солдаты Кайзера на пл.Свободы в Минске&lt;br /&gt;http://7days.belta.by/7days.nsf/last/B7C02749D05861D842256CE9004D3253?OpenDocument&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-7581158437899572297?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/7581158437899572297/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=7581158437899572297' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/7581158437899572297'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/7581158437899572297'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2008/04/blog-post_10.html' title='БНР: РЕАЛЬНОСТЬ ИЛИ МИФ?'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-1543154787190328965</id><published>2008-04-10T22:45:00.000-07:00</published><updated>2008-04-10T23:35:47.302-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>ЧЕРВЯКОВ Александр Григорьевич (1892-1937)  политический деятель. С 1920 председатель ЦИК (до 1924 одновременно и СНК) Белорусской ССР. В обстановке массовых репрессий покончил жизнь самоубийством.&lt;br /&gt;http://www.fox.by/dist/index.php?book=be&amp;sim=%D7&amp;page=34&lt;br /&gt;Червяков Александр (1892-1937), государственный деятель БССР. Один из организаторов и руководителей Беларусской социал-демократической рабочей партии, участник Всебеларусского съезда 1917 г. в Минске. Один из инициаторов провозглашения БССР. В мае 1918 г. комиссар Белнацкома. Нарком просвещения в первом правительстве БССР. Председатель ЦИК и Совета Народных Комиссаров (СНК) БССР в 1920-1924 гг. С 1924 г. Председатель ЦИК БССР, один из председателей ЦИК СССР. В июне 1937 г. во время XVI съезда КП(б)Б, не выдержав обвинений, покончил жизнь самоубийством. Реабилитирован в 1952 г.&lt;br /&gt;http://www.slounik.org/122391.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ЗА ЧТО АРЕСТОВЫВАЛИ ПОЭТОВ&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Еще в 1920 году будущий председатель СНК Беларуси Александр Червяков открытым текстом предупреждал литераторов во главе с Янкой Купалой, что их «поставят к стенке, если они будут выступать против власти». Слово свое коммунисты держали. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.ucpb.org/?lang=rus&amp;open=15995&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Цвикевич Александр (1888-1937), беларусский историк, политический деятель. Один из организаторов Беларусской народной громады в Москве (1917). В правительстве БНР занимал пост министра иностранных дел, с 1923 г. - премьер-министра (в эмиграции). После прекращения деятельности правительства БНР переехал в Минск (1925). Работал в Наркомате финансов, секретарем Института беларусской культуры; с 1929 г. в Институте истории Беларусской академии наук. Автор работ «Адраджэнне Беларусі і Польшча» (1921), «Западнорусизм: Нарысы па гісторыі грамадзскай думкі на Беларусі ў XIX і пачатку XX стагоддзя» (1929; 2-е изд. 1993) и др. Являлся одним из идеологов национального возрождения, выступал за создание в Беларуси справедливого, демократического общества, за утверждение и дальнейшее развитие беларусской государственности, широкое использование историко-культурного наследия и духовных традиций народа. В 1930 г. арестован и сослан в Сибирь. В 1937 г. арестован повторно и расстрелян в Минске. Реабилитирован в 1988-1989 гг.&lt;br /&gt;http://www.slounik.org/122389.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-1543154787190328965?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/1543154787190328965/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=1543154787190328965' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/1543154787190328965'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/1543154787190328965'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2008/04/1892-1937.html' title=''/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-7340525946187842632</id><published>2008-04-10T22:35:00.000-07:00</published><updated>2008-04-10T22:37:30.319-07:00</updated><title type='text'>Czym był Traktat Ryski?</title><content type='html'>"Czym był Traktat Ryski?&lt;br /&gt;11.03.2008, 16:24:50, &lt;br /&gt;Zdzisław Julian Winnicki &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;www.kresy24.pl&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W marcu 2008 roku mija 87-ma rocznica podpisania w roku 1921 Traktatu Ryskiego, który uregulował w sposób zasadniczy stosunki odrodzonej Polski z jej wschodnim sąsiadem, a formalnie z sąsiadami: Rosją i Ukrainą sowiecką, przy czym Rosja zawierała ten układ także w imieniu sowieckiej Białorusi. Fakt wywołania Białorusi w dokumencie przesądził potem o utworzeniu Białoruskiej Sowieckiej Republiki Związkowej. Przypomnijmy okoliczności tej najważniejszej dla II RP politycznej umowy międzynarodowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Współcześni nam politycy białoruscy często zaznaczają swoje desinteressment wobec tego traktatu twierdząc „nas przy tym nie było”. Jednak w posiedzeniach Komisji ds. Terytorialnych, w charakterze eksperta strony sowieckiej uczestniczył lider białoruskich komunistów Aleś Czarwiakou (Aleksander Czerwiakow) jeden z animatorów tzw. Pol-Rejonu, późniejszy przewodniczący Centralnego Komitetu Wykonawczego BSSR (rządu BSSR), stracony w 1937 roku jako... polski szpieg (sic!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ulega jednak kwestii, że uregulowania traktatowe przyczyniły się do ostatecznego zrezygnowania przez bolszewików z pomysłów ustrojowo-politycznych podobnych np. do proklamowania jeszcze dwa lata przed traktatem tzw. Republiki Lit-Bieł, czyli Litewsko-Białoruskiej Republiki Sowieckiej. Od tej pory, jak wiadomo, Białoruska SSR z woli Moskwy powiększała swoje terytorium, najpierw wskutek przekazywania jej części zachodnich obwodów Rosyjskiej FSR, a potem zaanektowanych przez sowietów wschodnich województw II Rzeczypospolitej. To, że Traktat Ryski przyczynił się do powstania Białorusi sowieckiej jako formy państwowości nie było dotąd podnoszone w literaturze przedmiotu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Traktat Ryski jest obecnie niemal całkowicie zapomniany, a przecież był jednym z kanonów polskiej polityki zagranicznej międzywojnia i jednocześnie prawno - międzynarodową gwarancją polskiej granicy wschodniej. Zanim doszło do zawarcia Traktatu, Wielka Wojna - I Wojna Światowa doprowadziła do końca „starej epoki”. Traktat nie jest jednak zapomniany przez współczesne historyczne i politologiczne piśmiennictwo białoruskie. Oceny tego dokumentu w piśmiennictwie polskim i białoruskim są całkowicie rozbieżne. Strona białoruska bowiem uważa Traktat za pozbawiony mocy prawnej akt, którym - bez udziału „Białorusi” nawet w formie BSSR - dokonano „rozbioru Białorusi” między Polskę i Sowiety (podobnie, traktuje się znacznie późniejszy „akt okrojenia Białorusi” z 1944 roku, w wyniku którego „Stalin podarował Polsce 17 powiatów obwodu Białostockiego i 3 powiaty obwodu Brzeskiego”. Piszemy o tym w dalszej części szkicu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostateczny tekst „Ryskiego Traktatu Pokojowego” podpisano w dzień po uchwaleniu przez polskie Zgromadzenie Narodowe (połączone izby Sejmu i Senatu RP) Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. W dniu 18 marca 1921 roku w łotewskiej Rydze na uroczystym posiedzeniu plenarnym trzech delegacji (polskiej, rosyjsko-bolszewickiej i ukraińsko-bolszewickiej) o godz. 20.30 Dąbski (strona polska) i Joffe (strona bolszewicka) kolejno odczytali tekst Traktatu, którego trzy autentyczne wersje językowe (polską, rosyjską i ukraińską) podpisali i opieczętowali. Potem nastąpił, jak opisują pamiętniki, bardzo przyjemny raut, na którym wszyscy rozmawiali po polsku, gdyż niektórzy z delegatów polskich nie znali języka rosyjskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niecały miesiąc później, 15 kwietnia 1921 roku Sejm RP zatwierdził specjalną ustawą ustalenia traktatowe wzywając (upoważniając) Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego do ratyfikacji dokumentu w imieniu Państwa Polskiego. Następnego dnia, za kontrasygnatą ministra spraw zagranicznych, Naczelnik Państwa traktat ratyfikował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymiany dokumentów ratyfikacyjnych dokonano 30 kwietnia 1921 roku w Mińsku. Dwa miesiące później, 30 czerwca 1921 roku nastąpiło oficjalne nawiązanie przez Polskę stosunków dyplomatycznych z Rosją sowiecką. W tym dniu Ludowy Komisarz Spraw Zagranicznych Rosji sowieckiej Czczerin przesłał do polskiego MSZ notę informującą o wyznaczeniu „obywatela Karachana, zastępcy Komisarza Spraw Zagranicznych na pełnomocnego przedstawiciela RS FRS przy rządzie Rzeczypospolitej Polskiej”. Odpowiedzą była nota polskiego podsekretarza stanu w MSZ Jana Dąbskiego. W jej zakończeniu stwierdzano: „Rząd polski mając na względzie najszybsze nawiązanie stosunków przyjaznych sąsiedzkich, opartych na wzajemnym zaufaniu i życzliwości, udzielać będzie wszelkiej pomocy i współdziałania przedstawicielowi Rosji przy realizacji warunków traktatu pokojowego ryskiego, który stanowić winien trwałą podstawę ustosunkowania się dwóch sąsiadujących narodów, przechodzących po wiekowych walkach do pokojowego współżycia”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Traktat Ryski z 18 marca 1921 roku, poza wstępem liczący zaledwie 26 artykułów, po dzień dzisiejszy jest oceniany jako jedno z najbardziej konkretnych uregulowań międzynarodowych w zakresie zawarcia pokoju, ustalenia granicy, opcji, reparacji, komunikacji, tranzytu i praw mniejszości narodowych. Wstęp dokumentu określał strony umowy, czyli Polskę, Rosję i Ukrainę (dalej określone jako „socjalistyczne republiki rad”) oraz wymieniał pełnomocników stron. Rząd polski reprezentowali Jan Dąbski, Stanisław Kauzik, Edward Lechowicz, Henryk Strasburger i Leon Wasilewski. Rząd Rosyjskiej Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Rad, „z upoważnienia rządu Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Rad oraz Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Rad” upoważniał z kolei Adolfa Joffe'go, Jakuba Haneckiego, Emanuela Quiringa, Jura Kociubińskiego i Leonida Oboleńskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Artykuł 1 Traktatu Ryskiego oznajmiał, że stan wojny pomiędzy stronami ustaje. Artykuł 2 stwierdzał uznanie niepodległości Ukrainy i Białorusi, a następnie, zgodnie z założeniami wcześniejszej pokojowej umowy preliminaryjnej - lecz znacznie dokładniej i precyzyjniej - określał terenowy przebieg granicy państwowej między Polską a „Rosją, Białorusią i Ukrainą”. Szczegóły terenowe (ustalenie przebiegu, miejsca, miejscowości, szczegóły topograficzne oraz ustawienie znaków) wyrysowano na mapie stanowiącej załącznik do Traktatu. Uściśliła to później w terenie powołana przez pertraktujące strony Mieszana Komisja Graniczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Artykuł 2 stanowił jednocześnie, że z chwilą podpisania Traktatu strony wycofają w ciągu 14 dni wojsko oraz swoją administrację z przyznanych drugiej stronie miejscowości i odcinków. Zagadnienie terenów spornych między Polską a Litwą Traktat (w Artykule 3) pozostawiał samym zainteresowanym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Artykuł 4 regulował kwestię wzajemnego zrzeczenia się przez Polskę, Rosję, Ukrainę i Białoruś wszelkich zaszłości jakie wynikały z powstałych wcześniej zobowiązań wynikających z faktu przynależności terytoriów tych państw do Imperium Rosyjskiego. Jednocześnie strony gwarantowały sobie wzajemnie poszanowanie suwerenności, w tym szczególnie – nie tolerowanie na swych terytoriach jakichkolwiek przedsięwzięć organizacyjnych (wojskowych, wywiadowczych, itp.) strony trzeciej, skierowanych przeciwko którejś ze stron Traktatu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obszerny Artykuł 6 regulował zagadnienia opcji obywatelstwa dla zainteresowanych osób zamieszkujących po obu stronach ustalonej granicy państwowej. Szczególne uregulowania zawierał Artykuł 7 dotyczący gwarancji praw mniejszości narodowych na terenie państwowym drugiej strony. Przyznano w tym zakresie prawa do: swobodnego rozwoju kultury, wykonywania obrządków religijnych oraz posługiwania się językiem narodowym. Na mocy tego artykułu ustawodawstwo umawiających się stron obowiązane było uwzględnić prawa do zachowania języka mniejszości, zorganizowania w tym duchu szkolnictwa oraz stowarzyszeń kulturalnych. Zobowiązano się do poszanowania autonomii wewnętrznej Kościołów i innych związków wyznaniowych. Instytucjom tym poręczono użytkowanie posiadanego oraz prawo nabywania majątku nieruchomego i ruchomego niezbędnego dla wykonywania posługi religijnej oraz utrzymania instytucji oraz duchowieństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Artykule 8 strony zrzekły się wzajemnie zwrotu poniesionych w związku z wojną kosztów, w tym odszkodowań wojennych. Artykuł 9 utrzymał w mocy uregulowania wcześniej zawartego Układu o repatriacji. Zobowiązywał także strony do szanowania miejsc pochówku ofiar zakończonej wojny, a także prawo do późniejszej ekshumacji i wzniesienia pomników. Osiągnięto także porozumienie w spornej do ostatniej chwili sprawy amnestii - zadeklarowano amnestię „zupełną” w sprawach o charakterze politycznym. Osoby oskarżone o przestępstwa kryminalne miały być wzajemnie wydane drugiej stronie w celu osądzenia, według prawa kraju, którego oskarżony był obywatelem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obszerny Artykuł 11 regulował wzajemne zobowiązania odnośnie zabytków ruchomych oraz archiwaliów. Przepis tego artykułu praktycznie w całości odnosił się do uprawnień strony polskiej. Było to niemal jednostronne zobowiązanie strony sowieckiej - określono w nim bowiem sprawy zwrotu „przedmiotów wywiezionych do Rosji lub do Ukrainy od 1.01.1772 r. z terytorium Rzeczypospolitej Polskiej” (zwraca uwagę traktowanie przedrozbiorowej RP w całości jako państwowości polskiej). Mienie państwowe miało podlegać „wzajemnej reewakuacji”. Ustalono przy tym zasady wzajemnego zrzeczenia się rozrachunków finansowych. Jednocześnie doprecyzowano te kwestie w Artykule 13, uznając, że z tytułu aktywnego udziału ziem Rzeczypospolitej Polskiej wchodzących aktualnie do II RP, w życiu gospodarczym byłego Imperium Rosyjskiego, Rosja i Ukraina sowiecka w ciągu roku od daty ratyfikacji Traktatu wypłacą Polsce 30 mln rubli w złotych monetach lub sztabach. Zasady wzajemnego zwrotu taboru kolejowego określić miała wspólna komisja mieszana. Wiele miejsca poświęcono reewakuacji mienia osób prywatnych. W grę wchodziło przy tym zarówno mienie samorządów, jak instytucji niepublicznych ewakuowane na Wschód po wybuchu I wojny światowej, z zaznaczeniem, że chodzi wyłącznie o mienie „jakie się zachowało”. Rozrachunek miał być dokonany w ciągu 18 miesięcy od daty ratyfikacji. I w tym przypadku przewidziano działania specjalnej komisji. Wierzytelności bankowe miano potraktować podobnie, zarówno co do kapitału państwowego jak i prywatnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Artykule 23 Polskę zwolniono z jakichkolwiek zobowiązań odnośnie udziału ziem Rzeczypospolitej w zadłużeniu państwowym byłego Imperium Rosyjskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcowej części Traktat zobowiązywał strony do podjęcia nie później niż w ciągu sześciu tygodni od daty jego ratyfikacji rokowań w sprawach zawarcia szczegółowych umów o współpracy handlowej, konwencji konsularnej, umowy pocztowej, telegraficznej i kolejowej, sanitarnej, weterynaryjnej i żeglugowej. Strony przyznały sobie wzajemnie prawo tranzytu z wyjątkiem towarów o charakterze wojskowym i „prohibicyjnym”. Wyznaczono przy tym czasowe (z uwagi na zniszczenia wojenne) stacje zdawcze (graniczne) dla celów obsługi tranzytowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Artykuł 24 zobowiązywał strony do pilnego nawiązania stosunków dyplomatycznych („natychmiast po ratyfikacji”). W Artykule 26 nakazano wymianę dokumentów ratyfikacyjnych w ciągu 45 dni od podpisania Traktatu. Miało to nastąpić w Mińsku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Traktat Ryski formalnie obowiązywał aż do Konferencji Poczdamskiej w 1945 roku. W praktyce strona sowiecka, która od pierwszych dni po jego ratyfikacji naruszała jego postanowienia, przestała uznawać tę umowę od 17 września 1939 roku, a więc od chwili zbrojnego ataku na Polskę. Nie było to zresztą nic nowego w praktyce politycznej sowietów. Tak samo traktowali wszelkie inne zawarte przez siebie umowy międzynarodowe. Alianci z okresu II wojny światowej przestali liczyć się ze stanowiskiem rządu polskiego w sprawach Traktatu Ryskiego już w 1943 roku, po rozmowach w Teheranie przypieczętowanych Konferencją Jałtańską w 1945 roku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komuniści w powojennej Polsce, zawierając ze Stalinem umowę o granicy z ZSRR, o Traktacie Ryskim nawet nie wspomnieli. Przystali na sowiecki dyktat odnośnie tzw. Linii Curzona, która i tak nie odpowiadała ani swemu pierwowzorowi, ani - co charakterystyczne - linii uzgodnionej przez tzw. PKWN z rządem sowieckim. Jest to najbardziej widoczne na odcinku grodzieńskim, gdzie ową „Linię” odsunięto kilkanaście kilometrów od wydawałoby się niekwestionowanego jej biegu wzdłuż lewego brzegu Niemna. Kwestionuje ją również współczesne piśmiennictwo białoruskie jako „okrojenie narodowego terytorium Białorusi”, o czym dalej. O samym Traktacie Ryskim współczesne piśmiennictwo białoruskie ma jak najgorsze zdanie. Nadal pojawiają się opinie, że wkroczenie Armii Czerwonej do Polski we wrześniu 1939 r. to skutek właśnie niesprawiedliwych dla Białorusi (nie BSSR!) ustaleń tego Traktatu. Poglądy na temat ugody ryskiej prezentowane przez współczesną naukę białoruską i tamtejsze piśmiennictwo polityczne zawarłem w opracowaniu opublikowanym w 2003 roku. W tym miejscu przywołam jego fragmenty, aby przynajmniej hasłowo zaznajomić czytelnika polskiego z tym, o czym po prostu z reguły nie wie. W odniesieniu do samego Traktatu Ryskiego oraz jego skutków politycznych, w tym przede wszystkim terytorialnych, we współczesnym piśmiennictwie białoruskim dają się zauważyć następujące trendy: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Autorzy z kręgów „odrodzeniowych” i niekomunistycznych mają do Traktatu oraz dwóch stron, które go podpisały, stosunek jednoznacznie negatywny, przy czym wynika on zasadniczo z formułowanego zarzutu „niedopuszczenia” do rokowań „strony białoruskiej”. Za stronę tę uznaje się przede wszystkim „rząd BNR”, choć pośrednio, poprzez wykazywany ton krytyczny, także dopiero co proklamowaną BSSR (1920 r.). Z tego powodu ta grupa badaczy, politologów i polityków odmawia Traktatowi Ryskiemu legalności, a więc i jakichkolwiek skutków prawnych, przede wszystkim terytorialnych. Przypomnijmy zatem następujące fakty: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Polska prowadziła wojnę z Rosją bolszewicką, a nie z „Białorusią”. Prowadząc rokowania z RFSR Polacy nie mogli domagać się udziału delegatów „rządu BNR” ze względów oczywistych, w tym wiarygodności politycznej wobec strony bolszewickiej. BNR, poza układem politycznym, nie reprezentowała państwowości białoruskiej w sensie prawa międzynarodowego, ani de iure, ani de facto wobec braku powszechnego uznania prawno-międzynarodowego. Na niektóre z tych aspektów zwrócił niedawno uwagę konstytucjonalista białoruski (historyk państwa i prawa) Wadim A.Krutalewicz. Stwierdza on, że początkową formułą współczesnej państwowości białoruskiej była „druga” BSSR, którą - jako „państwo odpowiadające interesom narodu białoruskiego” - w trzy lata po zawarciu Traktatu uznali przedstawiciele tego samego właśnie, emigracyjnego „rządu BNR”. Większość z nich przybyła następnie do Mińska i objęła rozmaite funkcje państwowe, naukowe oraz ideologiczne (np. jeden z premierów tego rządu U.Łastouski). Likwidując emigracyjne struktury BNR działacze „rządu BNR”, w tym między innymi Cwikiewicz, Ł.Zajac, I.Prakulewicz oświadczyli nawet, że „Radziecka Białoruś urzeczywistnia ideały narodowo-demokratyczne narodu białoruskiego”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- udział i rola A.Czarwiakowa - centralnej postaci we władzach „drugiej BSSR” - w sytuacji formalnego zaistnienia BSSR po raz drugi (de facto po raz trzeci - por. Lit-Bieł), nie posiadającej w potrzebnym zakresie praktycznie żadnych instytucji i atrybutów państwowych, innych niż wola centralnego rządu RFSR, które miałyby status międzynarodowego uznania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Trend drugi współczesnego piśmiennictwa białoruskiego to przechodzenie do porządku nad istnieniem (nie istnieniem?) Traktatu lub wyraźnie bagatelizowanie jego znaczenia, połączone z eufemistycznym opisem jego skutków terytorialnych, typu: „Zachodnia Białoruś odeszła do Polski” (w domyśle: niesłusznie, niesprawiedliwie, a więc czasowo). Wydaje się, że zwolennicy takiego poglądu - dawniej reprezentujący piśmiennictwo sowieckie, a obecnie postsowieckie - przejawiają w tym zakresie merytoryczny kompleks klęski 1920 roku, stąd do kwestii nie nawiązują. Nie nawiązują lub odnotowują to jedynie mimochodem, gdyż analiza musiałaby doprowadzić do wniosków o późniejszym (1939) pogwałceniu prawa międzynarodowego, w tym szczególnie ważnej umowy bilateralnej Polska-ZSSR. Historiografia sowiecka dała zresztą w tej materii bardzo konkretne wskazanie precedensowe: stosunek do Traktatu Brzeskiego z 1918 roku. Element naruszenia prawa międzynarodowego zaznaczają (nie zawsze) badacze niekomunistyczni, jednak skutki faktyczne, czyli „zjednoczenie z BSSR” (sic!) uznają za obiektywnie słuszne i „zgodne z interesem narodu białoruskiego”. Nie ulega natomiast wątpliwości, w myśl poglądów powszechnie prezentowanych we współczesnym białoruskim piśmiennictwie historycznym i politycznym, że obie zasadnicze orientacje (plus dotychczasowa historiografia ewidentnie sowiecka) uważają sam Traktat Ryski za co najmniej „niesłuszny”, a jego wyniki, czyli „odejście Zachodniej Białorusi do Polski” - za niesprawiedliwe z punktu widzenia interesów „narodu białoruskiego”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O popularności takiej tezy świadczy fakt, że bezkrytycznie przyjmują ją także autorzy, których wprost nie sytuujemy historiozoficznie ani politycznie. Przykładem jest jasno wyrażona teza ks. Władysława Zawalniuka, mińskiego dziekana i proboszcza parafii pw. Św. Symeona i Św. Heleny, który w pracy swojego autorstwa wydanej w 1999 r. napisał wprost: „W 1921 roku wskutek Traktatu Ryskiego zawartego przez Rosję Sowiecką i Polskę zachodnia część Białorusi odeszła do państwa Polskiego (sic!). Tam w odrodzonych kościołach i klasztorach zahuczała białoruska mowa... powstał białoruski ruch katolicki... postępy tego ruchu, tak świeckiego jak i religijnego nie podobały się władzom”. Cztery stronnice dalej o skutku agresji ZSSR na Polskę ten sam autor pisze jako o „dołączeniu Zachodniej Białorusi do BSSR”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie oceny Traktatu Ryskiego we współczesnym piśmiennictwie białoruskim sprowadzają się do negatywnej oceny władztwa polskiego na terenach, które z woli uregulowań tej umowy międzynarodowej ustanawiały to władztwo w województwach północno-wschodnich II RP. Władztwo to, nie bacząc na jego pochodzenie, określane jest w jednoznacznej kategorii oceniającej jako „polska okupacja Zachodniej Białorusi”, a zatem jako “nielegalna grabież” „ponad połowy” etnicznie białoruskiego terytorium. Co więcej – duża część piśmiennictwa białoruskiego idzie jeszcze dalej upatrując w Traktacie Ryskim zasadniczą przyczynę “słusznego i sprawiedliwego” wystąpienia ZSSR przeciwko Polsce we wrześniu 1939 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdzisław J. Winnicki&lt;br /&gt;http://kresy24.pl/showArticles/article_id/44/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-7340525946187842632?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/7340525946187842632/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=7340525946187842632' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/7340525946187842632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/7340525946187842632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2008/04/czym-by-traktat-ryski.html' title='Czym był Traktat Ryski?'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-1229672548945471251</id><published>2008-04-05T04:31:00.000-07:00</published><updated>2008-04-05T04:50:34.741-07:00</updated><title type='text'>Чемодан немецких «вальтеров»</title><content type='html'>Каждый день&lt;br /&gt;http://telegraf.by/blog/2008/04/04/katyn/&lt;br /&gt;Блог Александра Бречека &lt;br /&gt;Апрель 4, 2008&lt;br /&gt;Чемодан немецких «вальтеров»&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Забытый Богом и людьми спит офицер в конфедератке. &lt;br /&gt;Над ним шумят леса чужие, чужая плещется река. &lt;br /&gt;Пройдут недолгие века, напишут школьники в тетрадках &lt;br /&gt;Все то, что нам не позволяет писать дрожащая рука…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Булат Окуджава.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;«8 апреля. С 12 часов стоим в Смоленске на запасном пути. 9 апреля. Подъем в тюремных вагонах и подготовка на выход. Нас куда-то перевозят в машинах. Что дальше? С рассвета день начинается как-то странно. Перевозка в боксах «ворона» (страшно). Нас привезли куда-то в лес, похоже на дачное место. Тщательный обыск. Интересовались моим обручальным кольцом, забрали рубли, ремень, перочинный ножик, часы, которые показывали 6.30…» На этом месте дневник польского офицера, майора Адама Сольского обрывается…. Его, как и многие сотни других военнопленных Войска Польского, сначала доставили поездом до станции Гнездово, ближайшей к Катынскому лесу, затем вывезли на «черных воронах» в сосновый бор, где группами выводили на расстрел. Офицеров не раздевали, убивали прямо в шинелях и мундирах, при орденах, стреляя в затылок с близкого расстояния. Для конспирации карателями из НКВД использовались пули немецкого образца 7,655 мм калибра. Особо беспокойным связывали за спиной руки – проволокой или плетеным шнуром с двойной петлей. Иногда на голову жертвы набрасывали шинель, поверх нее на уровне шеи заматывали шнур и стягивали его на спине со связанными руками - если человек пытался двинуть руками, петля на шее тут же сжималась… Массовые экзекуции производились и в других местах, например, в городе Калинине – во внутренней тюрьме Калининского УНКВД. Тюрьму временно очистили от других заключенных, одну из камер обшили войлоком, чтобы не были слышны выстрелы. Из камер поляков доставляли в «красный уголок» (ленинскую комнату) поодиночке, там сверяли данные - фамилию, имя, отчество, год рождения. Затем надевали наручники, вели в приготовленную камеру и стреляли из пистолета в затылок. Потом через другую дверь тело выносили во двор, где грузили в крытый грузовик.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Для руководства этой «работой» из Москвы были присланы: майор госбезопасности, начальник комендантского отдела НКВД СССР В.Блохин, майор госбезопасности Синегубов и начальник штаба конвойных войск комбриг М.Кривенко. Опытный Блохин даже прихватил с собой целый чемодан немецких «вальтеров», ибо советские наганы не выдерживали - перегревались… Бывший начальник Калининского УНКВД В.Токарев спустя много лет рассказывал: «Как мы убивали поляков… Расстрелы начались первого апреля. Помню, Блохин сказал: «Ну что, пора». Затем он надел униформу: коричневый кожаный передник, кожаную фуражку, кожаные длинные перчатки по локоть… Я увидел палача… Они выводили поляков по одному в коридор, запускали в красный уголок… Остановились на 250 заключенных в ночь. Исключая выходные, они сделали это за месяц. Я никоим образом не причастен к убийствам. Я никогда не входил в комнату казни. Но я был обязан помогать…» На рассвете обычно 5-6 машин везли тела в Медное, где уже были выкопаны экскаватором ямы, в которые тела как попало сбрасывали и закапывали. После каждого такого расстрела Токарев доносил в Москву В.Меркулову: по такому-то наряду «исполнено» столько-то. Так, пятого апреля он отправил шифровку: «Первому наряду исполнено № 343…» Офицеров из Старобельского лагеря расстреливали в Харьковской тюрьме при самом активном участии начальника УНКВД Харьковской области майора госбезопасности П.Сафонова. Технология расстрела была такой же, как и в Калинине. Только тела везли уже в район Семихаток - ныне лесопарковая зона Харькова. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Так называемая «операция по разгрузке лагерей», впоследствии ставшая известной всему миру под страшным названием «Катынь», была проведена НКВД СССР в эти весенние дни ровно 68 лет тому назад. Непрерывные казни продолжались более месяца - с начала апреля до середины мая 1940 года. Военнопленных вывозили на расстрел эшелонами – по 350-400 человек в каждом. Заключенных из многочисленных украинских тюрем везли на расстрел в Киев, Харьков и Херсон, из белорусских – в Минск. По данным «служебной записки», составленной в 1959 году председателем КГБ Шелепиным, всего было расстреляно 21.857 польских офицеров, из них: в Катыни - 4.421 человек, в Харькове - 3.820 человек, в Калинине - 6.311 человек и 7.305 человек в лагерях и тюрьмах Западной Украины и Беларуси. Расправившись со старшими по званию, Сталин и Берия не пощадили и 8000 рядовых и младших командиров польской армии, которые были переведены из «наркомчерметовских» лагерей в Северный железнодорожный лагерь ГУЛАГа на строительство Северо-Печорской железнодорожной магистрали. Большинство из них оттуда не вернулось никогда. Параллельно с «операцией по разгрузке лагерей», из западных областей УССР и БССР 13 апреля 1940 года была проведена депортация семей военнопленных. По данным начальника отдела трудовых поселений ГУЛАГа М.Конрадова, только за I и II кварталы 1940 года в 586 поселках Казахстана были размещены 215 тыс. человек (54 832 семьи) из Западной Украины и Беларуси, преимущественно поляков (хотя при таких обстоятельствах я бы не делил людей по национальности). Потом были еще второй и третий потоки депортаций, в результате которых, по данным А.Вышинского, из присоединенных к СССР в результате сентябрьского «освободительного» похода территорий было выселено свыше 388 тыс. человек. Правда, в польской историографии фигурирует цифра куда более правдоподобная – до 1.500.000 депортированных…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;А все началось, когда в результате советско-германского сговора, в ночь с 16 на 17 сентября 1939 года Красная Армия вслед за фашистской Германией вторглась на территорию Польши. Причем без объявления войны и вопреки действовавшему договору о ненападении между СССР и Польшей. Советская пропаганда объявила операцию Красной Армии «освободительным походом в Западную Украину и Западную Белоруссию». Для поляков это было полной неожиданностью, многие из них даже наивно думали, что ввод советских войск направлен против германской агрессии. Понимая обреченность Польши, не способной вести войну сразу на два фронта, польское командование отдает приказ, не вступать в бой с советскими войсками и оказывать сопротивление только при попытках разоружения польских частей. В результате сопротивление Красной Армии на местах оказали лишь отдельные воинские формирования, остальные сдались без боя. В итоге до конца сентября 1939 года Красной Армией были взяты в плен порядка 240–250 тысяч польских солдат и офицеров, а также пограничников, служащих полиции, жандармерии, тюремной стражи и т.д. Последствия оказались невероятно трагичными. То, что Польша официально не находилась в состоянии войны с СССР, лишило интернированных поляков прав военнопленных, превращая их, в понимании советских властей, в контрреволюционные элементы, задержанные с оружием в руках на территории СССР (!!!). Преступная халатность польского правительства, лишила страну возможности апеллировать к международному общественному мнению, чтобы однозначно назвать двух агрессоров, объявив их, в соответствии с реальными фактами, державами-союзницами. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Не имея возможности содержать столь огромную массу пленных, сразу после разоружения половину рядовых и унтерофицеров распустили по домам, а остальные были отконвоированы в десяток специально созданных лагерей военнопленных. Однако и эти лагеря НКВД оказались переполненными. Поэтому в октябре–ноябре 1939 года большинство рядовых и унтерофицеров были отпущены из лагерей военнопленных: жителям территорий, захваченных СССР, разрешили вернуться по месту жительства, а жителей территорий, оккупированных немцами, по договоренности об обмене пленными передали Германии. Германия же взамен передала Советскому Союзу захваченных в плен немецкими войсками польских военнослужащих – украинцев, белорусов, а также жителей территорий, отошедших к СССР. Таким образом, в советском плену были оставлены около 25 тысяч польских рядовых и унтерофицеров. Кроме них не подлежали роспуску по домам или передаче Германии армейские офицеры (около 8,5 тысячи человек), которых сосредоточили в двух лагерях военнопленных – Старобельском в Ворошиловградской (Луганской) области и Козельском в Смоленской (Калужской) области, а также пограничники, полицейские, жандармы, служащие тюремной стражи и т.п. (около 6,5 тысячи человек), которых собрали в Осташковском лагере военнопленных в Калининской (Тверской) области. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Однако узниками НКВД оказались не только военнопленные. Одним из основных средств «советизации» захваченных территорий стала кампания непрекращающихся массовых репрессий по политическим мотивам, направленных прежде всего против польской интеллигенции: должностных лиц, чиновников, членов польских политических партий и общественных организаций, промышленников, крупных землевладельцев, коммерсантов, деятелей науки, искусства и других «врагов трудового народа». До вынесения приговора арестованных месяцами держали в тюрьмах западных областей Украины и Беларуси. До тех пор, пока 5 марта 1940 года Политбюро ЦК ВКП(б) не приняло решение об их расстреле, на основании записки наркома внутренних дел СССР Берии лично Сталину, в которой ликвидация перечисленных категорий польских пленных и заключенных предлагалась «исходя из того, что все они являются закоренелыми, неисправимыми врагами советской власти». В постановлении Политбюро, в частности, говорилось: «Дела …рассмотреть в особом порядке, с применением к ним высшей меры наказания - расстрела. Рассмотрение дела провести без вызова арестованных и без предъявления обвинения, постановления об окончании следствия и обвинительного заключения. …Рассмотрение дел и вынесение решения возложить на тройку, в составе т.т. Меркулова, Кобулова и Баштакова». Вот так свершилось одно из самых омерзительных преступлений против человечности, которое можно поставить в один ряд с белорусской Хатынью (как собирательный образ), Холокостом, советским геноцидом 1937 года или украинским Голодомором. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;По мнению польского публициста Кшиштофа Пилавского, главная причина Катынской трагедии – преступная политика тоталитарного государства. Политика ненависти к полякам и польскому государству, политика допустимости физической ликвидации классовых врагов, политика идеологического фанатизма. К сожалению, после Второй мировой войны, на протяжении десятилетий вокруг Катыни было нагромождены целые горы лжи. Достаточно сказать, что в конце 50-х годов, с согласия Хрущева, были уничтожены все личные дела расстрелянных. В архивах КГБ СССР остались только главные документы преступления, и то - в специально опечатанном конверте. Тысячи и тысячи человеческих катастроф были заключены в этом конверте под регистрационным «№1». Как один из главных «атрибутов власти» он переходил из рук в руки сменявших друг друга советских вождей, которые регистрировали каждое его вскрытие, знакомились с его содержанием, и становились таким образом вольными или невольными сообщниками организаторов и вдохновителей этого чудовищного преступления. Многое в «катынском деле» и до сих пор остается под грифом секретности. В первой половине 1990-х годов Россия сделала несколько ответственных шагов по объективному расследованию катынского преступления, но все же адекватной политической и юридической оценки вслед за этим не последовало.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;А ведь до сей поры не преданы гласности имена всех виновных - от принимавших конкретные решения до рядовых исполнителей, не рассекречены и не обнародованы в полном объеме материалы следствия, не установлены имена и места захоронения всех без исключения расстрелянных польских и не только польских граждан. Кроме того, тысячи казненных так и не признаны жертвами политических репрессий и не реабилитированы в соответствии с российским Законом «О реабилитации жертв политических репрессий». По-моему, Россия как правопреемница Советского Союза, просто обязана это сделать… В заключение я бы хотел привести слова замечательного польского режиссера Анджея Вайды, которые он произнес в интервью корреспонденту «БелГазеты» после демонстрации своего знакового фильма «Катынь» на Берлинском кинофестивале: «Но вот что еще важно: Катынь не была единовременной трагедией. Я хотел показать страшную махину сталинизма. В Катыни и Медном рядом с телами польских офицеров лежат тысячи россиян, белорусов и украинцев, расстрелянных в конце 30-х, во время сталинских чисток. Поляков мы откопали, а эти жертвы забыты…» Очень печально слышать что-то подобное. Но я все же думаю, что и белорусы ничего и никого не забыли. Придет время, и мы тоже перезахороним своих безвинно уничтоженных соотечественников со всеми почестями. Иначе просто быть не может, ибо народ, забывший о своем прошлом, не заслуживает будущего.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-1229672548945471251?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/1229672548945471251/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=1229672548945471251' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/1229672548945471251'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/1229672548945471251'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2008/04/blog-post.html' title='Чемодан немецких «вальтеров»'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-7636414346834245735</id><published>2008-03-30T00:12:00.000-07:00</published><updated>2008-03-30T00:15:21.106-07:00</updated><title type='text'>Беларусь не Украина: судьбоносные последствия национально-освободительной борьбы</title><content type='html'>http://ru.rpl.net.ua/2008/03/27/belarus_ne_ukraina_sudbonosnye_posledstvija_nacionalnoosvoboditelnojj_borby.html&lt;br /&gt;27/03/2008 16:14  Александр Крамар, для "Реальной политики &lt;br /&gt;25 марта 2008 года исполнилось 90 лет со времени провозглашения независимости первого белорусского государства новейшего времени. Судьба национально-освободительного движения на территории Беларуси значительно отличалась от создания нашего государства 1917-1921 года. Действия украинцев элита соседней страны, имоверно, пыталась повторять. Однако последствия оказались разными и, вероятно, это отобразилось и на сегодняшнем дне.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;В начале ХХ века в пяти западных губерниях Российской империи, где проживало 8,5 миллиона человек, белорусы составляли 73%. Если в сельской местности они абсолютно доминировали, то в городах составляли лишь 14,5% (даже меньше, чем украинцы в украинских). В июле 1917 года на Съезде белорусских национальных организаций было принято решение добиваться автономии края в составе федеральной России.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;По аналогиии с Украиной, правительство которой как раз завершило переговоры с российским Временным правительством, на этом съезде был создан Центральный совет (но с опозданием на четыре месяца). После того, как 20 ноября 1917 года была провозглашена Украинская Народная Республика, в Беларуси также активизировалось автономистское движение. Однако, сзываемый 14 декабря 1917-го года Всебеларусский съезд уже 18 декабря был разогнан российскими войсками по приказу Совета народных комиссаров (СНК, "правительства") эфемерной "Западной области", сформированной большевиками Западного фронта.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;В условиях фактической оккупации территории Беларуси войсками, которые подчинялись лишь российскому правительству Ленина, судьба страны решалась на переговорах между Россией и Центральными государствами (Германией, Австро-Венгрией, Болгарией и Турцией) в Бресте. Следовательно, Исполнительный комитет Всебеларусского съезда, вынужденный перейти в подполье после разгона самого съезда, послал на переговоры в Брест собственную делегацию.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Однако отстоять территориальную целостность Беларуси ее делегации, в отличие от украинской, не удалось. В первую очередь это предопределялось отсутствием фактически существующего беларусского государства, а, следовательно, и юридических оснований для признания независимости Беларуси, также как и субъектности беларусской делегации. (В отличие от Украины, где образование УНР было провозглашено еще 20 ноября 1917 года).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Даже когда в феврале 1918 года под давлением немецких войск большевистские Областной исполнительный комитет (ОИК) и СНК "Западной области" вынуждены были оставить территорию Беларуси, Исполнительный комитет Всебеларусского съезда не осмелился провозгласить самостоятельную республику.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Как следствие, когда немецкие войска заняли Минск, руководство БНР предупредили, что Германия не допустит его политической деятельности. Было конфисковано помещение и сокровище белорусского правительства.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Можно сказать, что беларусский аналог Украинского Центрального Совета (УЦС) удивительным образом повторял ее шаги, однако с фатальным для того времени опозданием.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Так, 21 февраля 1918 года он обратился к народу с "Первой уставной грамотой", в которой провозгласил себя лишь временной властью на территории Беларуси (по аналогии к Первому универсалу УЦС, однако тот был выдан на 8 месяцев раньше). Согласно "Грамоте", к созыву Учредительного съезда функции власти полагались на созданный Исполнительным комитетом Народный Секретариат во главе из Янком Вароной.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;В обмен на фактический отказ от Беларуси, российское правительство затребовало непризнание ее независимости и независимости любых других государств, которые будут провозглашены на территории бывшей Российской империи в будущем. По заключенному 3 марта 1918 года между Центральными государствами и Россией Брестским миром, Беларусь была расчленена на три части: западная часть под названием "Новая восточная Пруссия" входила в состав Немецкой империи, восточная – оставалась в составе российской "Западной области", а центральная часть Беларуси оставалась под временной оккупацией немецкими войсками.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;В ответ на распределение Германией и Россией территории Беларуси, 9 марта 1918-го года Исполнительный комитет съезда принял Вторую уставную грамоту. Ею наконец было провозглашено создание Беларусской Народной Республики в пределах этнической территории (с опозданием сравнительно с Украиной на определяющих 5 месяцев). Законодательная власть к созыву Учредительного Сейма согласно Второй грамотой принадлежала Совету БНР во главе из Янком Средой, исполнительная — Народному Секретариату.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Российское правительство не признало БНР (так же, как перед тем и УНС), объявив ее попыткой "оторвать Беларусь от Советской России" и ... приобщить к Германии. В этих условиях 25 марта 1918 года, после длительных споров между сторонниками независимости и сторонниками автономии в составе России, большинством голосов Совета была принята Третья уставная грамота, в которой Белорусская Народная Республика провозглашалась независимой (“незалежнай и вольнай дзяржавай”).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Что же подтолкнуло к этому запоздалому шагу? По мнению белорусского руководства, провозглашение государственного сувернитета должно было естественно аннулировать гиблый для территориальной целостности страны Брестский договор, заключенный соседними государствами за ее счет. В связи с этим Совет БНР обратился к немецкому императору с телеграммой, в которой "благодарил за освобождение Беларуси" и просил помочь в создании независимого, союзного Германии государства.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Подобное обращение, как и принятие независимости, опоздало по крайней мере на месяц. Следовательно, оно не могло дать похожего на украинский результата, зато вызывало кризис в самом Совете. Германия хотя и не признала БНР, поскольку это противоречило недавно заключенному договору с Россией, однако заняла достаточно лояльную позицию относительно белорусского национального движения. Ее военная администрация не препятствовала самостоятельному решению БНР культурного и образовательных вопросов.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Вследствие этого структуры БНР до зимы 1918-1919 года де-факто действовали на территории, временно занятой немецкими войсками. Независимость БНР признали не связанные с Россией мирными соглашениями правительства Украины, Литвы, Латвии, Эстонии, Финляндии, чехословакии. Но после поражения Германии и аннулирования правительством России Брестского мира (13 ноября), российские войска начали вторжение на территорию Беларуси. К середине февраля 1919 года вся страна была опять оккупирована (уже 10 декабря большевики захватили Минск, а правительство страны вынуждено было эмигрировать).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Чтобы нейтрализовать национальные лозунги белорусской государственности, большевики, как и в Украине, предоставили интервенции расцветки "внутреннего конфликта". 30 декабря 1918 года на Пятой Северо-западной областной конференции РКП(б) в Смоленске было принято решение о переименовывании областного комитета большевистской партии в Компартию Беларуси и провозглашения БСРР. 1 января 1919 на основеё1 его решений был обнародован Манифест о создании БСРР. Для легитимизации этих действий "задним числом" даже приняли решение провести в оккупированной стране Первый съезд Советов.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Казалось бы, Беларусь отставала от Украины лишь на несколько месяцев, однако в тех условиях подобное отставание оказалось фатальным. Оно предопределялось слабостью белорусского национального движения и отсутствием государственнического опыта (хотя бы такого, как в Украине). Как следствие, Белорусская Народная Республика не получила даже того государственного созидательного опыта, который таки получила в 1917-1921 году Украина. И хоть на территории обоих народов, после оккупации большевистской Россией, и было создано, казалось бы, идентичные по статусу "союзные республики", однако разный уровень мобилизации идеи национальной государственности девяностолетней давности дает о себе знать и сегодня.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-7636414346834245735?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/7636414346834245735/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=7636414346834245735' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/7636414346834245735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/7636414346834245735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2008/03/blog-post.html' title='Беларусь не Украина: судьбоносные последствия национально-освободительной борьбы'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-1093464296918629683</id><published>2007-10-06T00:29:00.000-07:00</published><updated>2007-10-06T00:30:16.937-07:00</updated><title type='text'>Павел Шеремет: Казахи уже давно не завидуют белорусам</title><content type='html'>Белорусы, у которых был шанс вырваться из крестьянского бытия и занять достойное место в ряду государств Европы, стремительно становятся аутсайдерами, пишет известный российский журналист Павел Шеремет.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Социологи указываю: каждый второй житель Беларуси не доволен тем, что происходит в стране. Почти половина населения желает тех или иных изменений. Однако недовольство, которое фиксируют ученые, не выплескивается наружу и не ведет к революционным переменам. Этому парадоксу есть масса объяснений. Главное, это психологические фильтры, которые ставит человеческая психика, убирая темные моменты окружающей действительности. Люди подсознательно ищут светлые стороны жизни, в противном случае можно сойти с ума, ежедневно осознавая, что нет никакого просвета и никакой перспективы. Таким же аутотренингом занимается и Александр Лукашенко, который загнал себя и своих помощников в угол, наломал дров, уничтожил массу невинного народа и в результате все равно уткнулся в тупик, пишет на сайте "Белорусский партизан" журналист.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12 лет напряженной борьбы с оппозицией, тотальная зачистка - и оказалось, что все зря, все - в пустоту. Белорусские заводы спасти не удается и приходится распродавать, приход жестокосердных инвесторов неизбежен. Оказывается, этих самых инвесторов надо еще уговаривать и давать какие-то гарантии. Пока в Беларусь хлынули почти исключительно бедные капиталисты или жулики. Чиновники ропщут, показывая пальцем на богатых и сытых коллег из соседних государств. Даже когда соседи и не богаты, то все равно спят спокойнее и чувствуют себя увереннее. А у белорусской элиты нет ни богатства, ни уважения. Жалкие люди, которые когда-то вызывали трепет: от Мясниковича до Якубовича. Эта всеобщая нищета и бедность духа всех постепенно достала. Система неизбежно проигрывает в конкурентном мире и держится исключительно на репрессиях и пропаганде.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;На Украине прошли очередные выборы. Влиятельные кланы дерутся, а холопам почему-то от этого ни холодно, ни жарко. Украина развивается и богатеет, всем всего хватает, слишком жадных до власти и денег отправляют куда подальше.. Еще чуть-чуть и кажется, что примут Украину в Европейский союз. На Евровидении украинцы побеждают, чемпионат Европы по футболу скоро пройдет. Белорусы тоже стараются, и не хуже украинцев готовы к победам, только победа им не светит, потому что не тот режим, все слишком мелко или трагично.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Белорусские официальные средства массовой пропаганды старательно развивают и культивируют в белорусах массовый психоз боязни окружающего мира. Включишь белорусское телевидение и оказывается, что нигде в мире жизни нет, кроме как в хрустальном сосуде под названием «Беларусь». Я на прошлой неделе вернулся из Казахстана и убедился, что даже азиатский авторитаризм проигрывает белорусской модели в жестокости, отмечает Павел Шеремет.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Казахи уже давно не завидуют белорусам. Казахи белорусов жалеют. Казахстан опережают по темпам экономического развития Россию. Последние годы казахи живут даже лучше россиян. По крайней мере, россияне из приграничных областей стремятся в Казахстан на заработки. Лукашенко безмерно гордится построенной библиотекой, а Назарбаев в степи построил новую столицу, большой современный город. При этом казахская элита недовольна обстановкой в стране. На последних выборах в парламент прошла только одна - президентская - партия. Парламент и президента Назарбаева сделал пожизненным. Президента благодарят за стабильность и мир, но сейчас стабильность грозит перерасти в стагнацию, поэтому элита бунтует. Эту опасность понимает и Назарбаев, он пытается модернизировать систему управления и государственное устройство. В Казахстане много оппозиционных газет и независимых телеканалов. В Караганде одним из таких каналов владеет этнический белорус. Критиковать нельзя только Назарбаева, всех остальных - можно и даже нужно. В Казахстане существует уголовное наказание за «противодействие осуществлению журналистской деятельности». По закону, чиновник не умеет права отказать журналистам в интервью или предоставлении информации. И это - Азия, а не центр Европы, пишет журналист.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Сейчас страну сотрясает громкий скандал: зять президента похищал людей и захватывал предприятия. Зять объявлен в международный розыск. Вся страна следит, как выкрутится семья президента из этого скандала. Назарбаев хочет быть влиятельным в мире политиком. Он тратит огромные деньги на создание положительного образа своей страны. Казахстан реально претендует на то, чтобы в ближайший год возглавить ОБСЕ, поэтому Назарбаев старается выглядеть демократом. Все в Казахстане понимают, что после стабилизации должна наступать демократизация и экономическая либерализация, что авторитаризм и тоталитаризм - это тупиковая ветка развития. А белорусы пока плетутся в хвосте исторического процесса, так и не воспользовавшись тем шансом, который принес им сначала Советский Союз и затем его распад, заключает Шеремет.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.charter97.org/be/news/2007/10/5/425/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-1093464296918629683?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/1093464296918629683/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=1093464296918629683' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/1093464296918629683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/1093464296918629683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2007/10/blog-post.html' title='Павел Шеремет: Казахи уже давно не завидуют белорусам'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-6289912286643773463</id><published>2007-09-25T09:07:00.000-07:00</published><updated>2007-09-25T09:11:04.046-07:00</updated><title type='text'>Ці можа 17-е верасня адзначацца як Дзень беларускага адзінства?</title><content type='html'>Ці можа 17-е верасня адзначацца як Дзень беларускага адзінства?&lt;br /&gt;http://www.dw-world.de/dw/article/0,2144,2793596,00.html&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Дыскусія ў Гарадзенскім калегіуме Руху “За свабоду” - гэта водгук грамадскасці на прапанову праўладна арыентаваных гісторыкаў святкаваць гэты дзень з 2009 года. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Паводле прафесара гісторыі Еўрапейскага гуманітарнага універсітэта Алеся Смалянчука, для беларускага народа – гэта трагічная дата. Незалежныя гісторыкі падаюць толькі прыкладную лічбу мірных жыхароў, рэпрэсаваных у Заходняй Беларусі да 1941 года – больш за 130 тысяч чалавек, з іх 30 тысяч растралялі. Больш за 60 тысяч польскіх вайскоўцаў былі інтэрніраваныя. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Успаміны сведкаў - крыніца гісторыі&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Яскравымі сведчаннямі пакутаў жыхароў Заходняй Беларусі пасля 17 верасня 1939 года былі расказы гарадзенцаў. Ежы Кішкоўскі, які тады вучыўся ў чацвертым класе, узгадвае, як у Гародню увайшла Чырвоная Армія: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Помню, ноччу страляюць у горадзе адны другіх, танкі ездзяць, гэта не немцы ідуць – бальшэвікі. Бяда будзе, так. як ў Расіі. Страшна, столькі народу пабілі, ні ў чым не павінных”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Гісторык з Гародні Андрэй Вашкевіч распавёў аб тым, як жыў горад з прыходам бальшэвікоў: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Усё ім не падабалася, і наша мова, і тое, што бабулі ходзяць у касцёл і царкву, і тое, што сярод дня звоняць званы, і тое, што пасля смерці блізкага чалавека чорную павязку ў знак жалобы пасля смерці блізкага чалавека носяць цэлы год”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ці трэба лічыць заявы аб наданні 17 верасня статуса святочнага дня правакацыйнымі? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Польскі гісторык Яўген Мірановіч прызнае, што пэўная частка жыхароў Заходняй Беларусі чакала змены ўлады і сустрэла Чырвоную армію з кветкамі. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Пару месяцаў пасля, калі пачалі будаваць калгасы, пачалі знікаць людзі па невядомых прычынах, першыя эшэлоны паехалі на ўсход, гэтая ўлада пабачылася, не як свая, не тая, на якую чакалі”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;У каго больш за 15 гектараў зямлі, лічыліся кулакамі, зямлю ў іх адбіралі. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Змена настрояў наступала вельмі хутка, вельмі радыкальна і несумненна. Чаму некатарых людзей забіралі, таму што прыйшлі і сказалі, што цябе хата крыта бляхаю – гэта віна?”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Рэпрэсіі савецкай улады былі накіраваныя і супраць святароў, як каталіцкіх , так і праваслаўных. Гарадзенец Станіслаў Клімовіч ўзгадвае, што бальшавікі забаранілі нават званы: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Тады быў забаронены звон касцельны і царкоўны. Лічылася, калі званяць, дык гэта нейкая сувязь з Амерыкай". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Маці Клімовіча загінула у бальшавісцкім канцлагеры, а сам ён трапіў у дзіцячы прытулак. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Хрысціна Жулега была тады зусім малой, але памятае падзеі таго часу. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Я дагэтуль не разумею, калі гэта была падача братняй рукі, то чаму 60% мясцовага насельніцтва вывязлі на Урал, на Сібір, чаму ў Катыні 22 тысячы палякаў растралялі, загубілі. Колькі крыві там праліта”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Трэба "казаць праўду галосна"&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;У сям'і Жулегаў ведалі аб гэтым яшчэ тады, таму што іх крэўны арганізаваў пабег з Катыні і прыйшоў у Гародню.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Так мы пражылі многа гадоў, так многія і зараз жывуць. Прыйшоў час сказаць праўду, і пакуль мы не навучымся казаць гэтую праўду  галосна, нічога ў нас не будзе. Я за тое, каб людзі жылі ў згодзе, але я супраць, каб на касцях і крыві рабіць нейкае свята. Гэта немагчыма, гэта кашчунства". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;На думку жыхаркі Гародні Наталлі Іваноўскай, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"39 год – гэта была акупацыя камуністаў, ён вельмі актуальны для нас сёння. Камуністы зараз не бураць цэрквы, метады ў іх іншыя – калі я скажу "супраць", пацярплю я, або мае блізкія. Камунізм зноў адраджаецца. Калі мы пагадзімся, што гэта было свята, гэта была вызваленне, - гэта будзе падвоеннае зло – супраць нашаго народа, супраць нашай зямлі".  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;На думку гарадзенскага гісторыка Андрэя Чарнякевіча, галоўны досвед, які мы можам вынесці з гэтых падзей, - гэта досвед агульнага суіснавання розных народаў на гэтай зямлі. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Успаміны  - так, але парахункі – ніколі. Паразумляючыся, захоўвая павагу адзін да аднага – я думаю, гэта тое найлепшае, што мы можам зрабіць у памяць аб закатаваных, загінуўшых у пакутлівым пекле 20 стагоддзя”.  &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Таццяна Марчук&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-6289912286643773463?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/6289912286643773463/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=6289912286643773463' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/6289912286643773463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/6289912286643773463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2007/09/17.html' title='Ці можа 17-е верасня адзначацца як Дзень беларускага адзінства?'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-2764907441838532570</id><published>2007-09-21T23:46:00.000-07:00</published><updated>2007-09-21T23:49:29.975-07:00</updated><title type='text'>17 ВЕРАСНЯ 1939 ГОДА: ВЫЗВАЛЕННЕ ЦІ АКУПАЦЫЯ?</title><content type='html'>http://www.racyja.com/navina.html?&amp;tx_ttnews[tt_news]=5482&amp;tx_ttnews[backPid]=1&amp;cHash=64831fc8fc&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Гродзенская суполка руху “За свабоду” правяло чарговае паседжанне дыскусійнага клуба “Гарадзенскі калегіюм”. Гэтым разам тэмай публічнага абмеркавання стала 17 верасня 1939 года. Што адбылося 68 гадоў таму – вызваленне ці акупацыя – вырашалі вядомыя беларускія і польскія гісторыкі, журналісты, прадстаўнікі грамадскіх арганізацый і тыя гродзенцы, якім неабыякава гісторыя свайго горада.&lt;br /&gt;Больш за сто чалавек узялі ўдзел у адкрытай публічнай дыскусіі “17 верасня 1939 года: вызваленне ці акупацыя”. Пра тое, што прынесла насельніцтву гэта гістарычная падзея і як усталёўвалася савецкая ўлада на Беларусі, распавядалі сведкі тых падзеяў , краязнаўцы і  навукоўцы з Польшчы і Гродна. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;На думку гісторыка з Беластока Яўгена Мірановіча, у кожнага народа існуе свая гістарычная праўда, з якой немагчыма не лічыцца, але трагічныя лёсы беларусаў, палякаў і габрэяў, якія жылі ў тыя часы на гэтай зямлі сведчаць аб тым, што яны сталі закладнікамі вялікай палітычнай гульні паміж Савецкай Расіяй і Нямеччынай. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Прафесар гісторыі Еўрапейскага гуманітарнага універсітэта Алесь Смалянчук зазначыў, што адзінай пазіцыі ў беларускіх навукоўцаў, як і ў звычайных людзей, няма: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Афіцыйная думка аддае прэрагатыву савецка-бальшавіцкай пазіцыі, паводле якой 1939 год лічыцца для заходніх беларусаў вызваленчым. Незалежныя гісторыкі прытрымліваюцца двух пунктаў гледжання. Паводле аднаго з іх, калі б не аб’яднанне, Беларусь увогуле магла б знікнуць з геапалітычнай мапы. Што датычыць другой пазіцыі, то  безумоўна, для беларускага народа 1939 год – трагічная дата: менавіта бальшавікі вынішчылі нацыянальную эліту, замяніўшы яе сваімі стаўленнікамі. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Актыўны ўдзел у сустрэчы прынялі сябры непрызнаванага ўладамі Саюза палякаў на Беларусі пад кіраўніцтвам Анжалікі Борыс. Многія з іх былі сведкамі падзеяў верасня 1939 года і ім было што расказаць аб “вызваліцелях”, якія 68 гадоў таму назаўжды вызвалілі жыхароў Заходняй Беларусі ад прыватнай маёмасці. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Адзінае, у чым пагадзіліся практычна ўсе удзельнікі сустрэча, – дата 17 верасня ні ў якім выпадку не павінна быць святам, а заявы прадстаўнікоў беларускай улады аб наданні гэтаму дню афіцыйнага статуса святочнага дня варта разглядаць не інакш як правакацыйныя. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Дзеянні улады, якая збіраецца ўмацоўваць свой палітычны рэйтынг на трагічных падзеях 1939 года не што іншае, як ганебнае стаўленне перш за ўсё  да свайго народа, - прыкладна так зазначалі многія ўдзельнікі сустрэчы.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Радыё Рацыя&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-2764907441838532570?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/2764907441838532570/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=2764907441838532570' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/2764907441838532570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/2764907441838532570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2007/09/17-1939.html' title='17 ВЕРАСНЯ 1939 ГОДА: ВЫЗВАЛЕННЕ ЦІ АКУПАЦЫЯ?'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-7454396783036414846</id><published>2007-09-21T23:37:00.000-07:00</published><updated>2011-06-27T13:56:51.290-07:00</updated><title type='text'>17 ВЕРАСНЯ 1939 ГОДА: ВЫЗВАЛЕННЕ ЦІ АКУПАЦЫЯ?</title><content type='html'>http://www.racyja.com/navina.html?&amp;tx_ttnews[tt_news]=5482&amp;tx_ttnews[backPid]=1&amp;cHash=64831fc8fc&lt;br /&gt;17 ВЕРАСНЯ 1939 ГОДА: ВЫЗВАЛЕННЕ ЦІ АКУПАЦЫЯ?&lt;br /&gt;Гродзенская суполка руху “За свабоду” правяло чарговае паседжанне дыскусійнага клуба “Гарадзенскі калегіюм”. Гэтым разам тэмай публічнага абмеркавання стала 17 верасня 1939 года. Што адбылося 68 гадоў таму – вызваленне ці акупацыя – вырашалі вядомыя беларускія і польскія гісторыкі, журналісты, прадстаўнікі грамадскіх арганізацый і тыя гродзенцы, якім неабыякава гісторыя свайго горада.&lt;br /&gt;Больш за сто чалавек узялі ўдзел у адкрытай публічнай дыскусіі “17 верасня 1939 года: вызваленне ці акупацыя”. Пра тое, што прынесла насельніцтву гэта гістарычная падзея і як усталёўвалася савецкая ўлада на Беларусі, распавядалі сведкі тых падзеяў , краязнаўцы і  навукоўцы з Польшчы і Гродна. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;На думку гісторыка з Беластока Яўгена Мірановіча, у кожнага народа існуе свая гістарычная праўда, з якой немагчыма не лічыцца, але трагічныя лёсы беларусаў, палякаў і габрэяў, якія жылі ў тыя часы на гэтай зямлі сведчаць аб тым, што яны сталі закладнікамі вялікай палітычнай гульні паміж Савецкай Расіяй і Нямеччынай. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Прафесар гісторыі Еўрапейскага гуманітарнага універсітэта Алесь Смалянчук зазначыў, што адзінай пазіцыі ў беларускіх навукоўцаў, як і ў звычайных людзей, няма: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Афіцыйная думка аддае прэрагатыву савецка-бальшавіцкай пазіцыі, паводле якой 1939 год лічыцца для заходніх беларусаў вызваленчым. Незалежныя гісторыкі прытрымліваюцца двух пунктаў гледжання. Паводле аднаго з іх, калі б не аб’яднанне, Беларусь увогуле магла б знікнуць з геапалітычнай мапы. Што датычыць другой пазіцыі, то  безумоўна, для беларускага народа 1939 год – трагічная дата: менавіта бальшавікі вынішчылі нацыянальную эліту, замяніўшы яе сваімі стаўленнікамі. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Актыўны ўдзел у сустрэчы прынялі сябры непрызнаванага ўладамі Саюза палякаў на Беларусі пад кіраўніцтвам Анжалікі Борыс. Многія з іх былі сведкамі падзеяў верасня 1939 года і ім было што расказаць аб “вызваліцелях”, якія 68 гадоў таму назаўжды вызвалілі жыхароў Заходняй Беларусі ад прыватнай маёмасці. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Адзінае, у чым пагадзіліся практычна ўсе удзельнікі сустрэча, – дата 17 верасня ні ў якім выпадку не павінна быць святам, а заявы прадстаўнікоў беларускай улады аб наданні гэтаму дню афіцыйнага статуса святочнага дня варта разглядаць не інакш як правакацыйныя. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Дзеянні улады, якая збіраецца ўмацоўваць свой палітычны рэйтынг на трагічных падзеях 1939 года не што іншае, як ганебнае стаўленне перш за ўсё  да свайго народа, - прыкладна так зазначалі многія ўдзельнікі сустрэчы.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Радыё Рацыя&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-7454396783036414846?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/7454396783036414846/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=7454396783036414846' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/7454396783036414846'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/7454396783036414846'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2007/09/17-1939_21.html' title='17 ВЕРАСНЯ 1939 ГОДА: ВЫЗВАЛЕННЕ ЦІ АКУПАЦЫЯ?'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-1851143830625097815</id><published>2007-09-19T06:54:00.000-07:00</published><updated>2007-09-19T06:55:53.996-07:00</updated><title type='text'>Как "освобождали" Беларусь в 1939 году</title><content type='html'>Как "освобождали" Беларусь в 1939 году&lt;br /&gt;http://news.tut.by/society/94346.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13 сентября 2007  Общество &lt;br /&gt;17 сентября 1939 года Восточная Беларусь объединилась с Западной.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Только в Барановичской области с октября 1939-го по 29 июня 1940-го, по самым скромным оценкам, репрессировано более 29 тысяч человек. для сравнения: во время оккупации немцы вывезут на принудительные работы в Германию 33 733 жителя области.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Когда читаешь книгу "Недозволенная память: Западная Беларусь в документах и фактах, 1921-1954", хочется еще и еще раз задуматься о том, почему такой кровавой оказалась наша не такая уж давняя история. Цель, которую поставил перед собой ее автор, подполковник запаса Александр ТАТАРЕНКО, — развенчать пропагандистские мифы и вернуть из забытья необоснованно забытые имена.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Его оружие — факты и свидетельства, которые долгие десятилетия держали под спудом всевозможных спецхранов, и многие из которых скрываются до сих пор. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Работнику спецслужб Александру Татаренко, уволенному после отказа "свернуть" разоблачительное дело против высокопоставленных чиновников-коррупционеров, пришлось несколько месяцев провести в карцере и в камере с уголовниками. Он не сломался и, добившись оправдательного приговора, начал новую жизнь. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Над книгой житель Баранович работал пять лет. Объездил 14 районов Беларуси. Беседовал с людьми, исследовал архивы, по всему миру собирал литературу о Западной Беларуси. В итоге на 800 страницах вы найдете более 80 редких документов, 120 сравнительных таблиц, 2,5 тысячи ссылок на отечественные и зарубежные исследования, 50 фото. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Труд уже получил благословение авторитетнейших ученых-историков Адама Мальдиса, Захара Шибеко и их зарубежных коллег. Нынешняя задача автора — сделать книгу доступной для читателя. И это непросто, ведь издание в России первого мизерного тиража стало возможным исключительно благодаря пожертвованиям частных лиц.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ПОЛУВЕКОВОЕ ЗАБВЕНИЕ &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Лет семь назад прочитал и детально изучил историко-документальную хронику города Барановичи и района, известную как "Кніга памяці",— рассказывает Александр. — Отцензурированный материал подается фрагментарно, чтобы несведущий человек не мог понять, что же происходило на самом деле. И я подумал: нужна научно-популярная работа, представляющая как можно больше разносторонних фактов об исторических событиях 1920-50-х годов в Западной Беларуси. Барановичский краевед Михась Бернат предложил начать с анализа насильственной коллективизации 1939-41 годов в Ляховичском районе. В 2000-м появилась моя первая газетная публикация… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Что за эти семь лет удивило больше всего? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Наверное, то, как мало исследованы региональные архивы. Раньше ведь были и Барановичская, и Пинская области. Потом их ликвидировали, но архивы-то остались. Попав туда, я был поражен: некоторые документы пылились на полках 50-60 лет! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ВОЙНА ДО ВОЙНЫ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Давайте начнем с польских времен. Вы утверждаете: прежде, чем Сталин с Гитлером поделили Польшу, советское руководство добивалось возвращения Западных Беларуси и Украины противозаконными методами… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— А как еще назвать террористическую войну против суверенной Польши, с которой, заметьте, у СССР был мирный договор? В Лошице под Минском (в 1920-30-е — диверсионно-террористический центр ГПУ-НКВД СССР) советские эмиссары готовили спецотряды, которые затем переходили границу и действовали на территории Западной Беларуси. Известно, что только с апреля 1924 по ноябрь 1925-го они осуществили 280 террористических актов, в которых пострадали невинные люди. В циничном отчете сталинского боевика Кирилла Орловского (в будущем — Героя Советского Союза, одного из руководителей партизанского движения в Беларуси и председателя знаменитого в советские времена колхоза — К. Л. ), 72 раза переходившего советско-польскую границу, говорилось: "С 1920 по 1925 гг. по указанию Разведупра работал на территории ЗБ. За один только 1924 год по моей инициативе и лично мною убито больше 100 человек". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Говорят, время было такое. Но зачем же, скрывая правду, убийство возводить в геройство?! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— После подобных террористических вылазок зверствовала и польская полиция, нередко устраивая тотальную проверку деревень и местечек — отсутствовавших, как правило, обвиняли в связях с ГПУ. Набирали силу репрессии против участников национально-освободительного движения. Во многих деревнях на территории бывших "кресов всходних" до сих пор памятен концлагерь в Березе Картузской, куда попадали и многие простые белорусы. Всего в польских тюрьмах сидело 1300 белорусов-политзаключенных, в их числе — 20 руководителей белорусского национально-освободительного движения, осужденных в Белостоке на знаменитом "процессе 45-ти"… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Трагично, но многих из них Кремль позже уничтожит в застенках НКВД, чтобы весной 1939-го окончательно распустить многотысячные структуры КПЗБ. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ПРО "НАШИХ" И "НЕ НАШИХ" ВЕТЕРАНОВ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— В учебниках, повествующих о доблестном "освободительном походе" Красной армии, воссоединившем Западную и Восточную Беларусь, ни слова не говорится о белорусах, воевавших против нацистско-советской агрессии в рядах Войска Польского… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Известно, что Сентябрьская кампания унесла жизни более 66 тысяч солдат польской армии, среди них — тысячи уроженцев "Всходних кресов". Однако кроме медали "В войне оборонной" в Беларуси ничто не напоминает о начальном этапе Второй мировой. Вот и делят ветеранов на "наших" и "не наших", запретив устанавливать на территории Брестской крепости памятный знак в память о погибших "поляках". Кто сегодня помнит про подвиг героев 1939-го, которые на протяжении трех дней сдерживали в крепости нацистское полчище? До 26 сентября 82-й пехотный полк Вацлава Радзишевского защищал один из фортов сначала от нацистов, потом от большевиков. Тяжело раненого Радзишевского пленили танкисты бронетанковой бригады Кривошеина. В будущем генерал-лейтенанту танковых войск Герою Советского Союза Семену Кривошеину присвоят звание "Почетный гражданин Бреста", в его честь назовут одну из улиц. Подвиг капитана Радзишевского и их товарищей забыт. Как стараются не вспоминать о немецко-советском параде, который 22 сентября в центре Бреста принимали Кривошеин и нацистский генерал Гудериан. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Как красноармейцы, в ту пору союзники немцев, относились к солдатам Войска Польского? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— При малейшем сопротивлении "миротворцы", значительно превосходившие по численности "поляков", жестоко с ними расправлялись. 22 сентября 1939 после захвата Гродно новые хозяева расстреляли около 300 его защитников. И российские, и польские источники подтверждают, что 23 сентября в Мокранах красноармейцы расстреляли 150 морских офицеров, отступавших из Пинска в Брестском направлении. Большая же часть тех 4 тысяч солдат и беженцев, оставивших Пинск, дошла до деревни Нуйно (вблизи Ковеля). Ночью началась советская бомбежка, в результате которой погибли тысячи людей: в основном, женщины старики и дети. Эти трагедии — один из первых в истории актов массового уничтожения военнопленных и мирного населения, предвосхитившие трагедию Катыни (В 1940 г. в Катынском лесу НКВД расстреляли более 20 тысяч пленных офицеров польской армии — поляков, белорусов, евреев, украинцев — К. Л. ).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"ОСВОБОЖДЕНИЕ" ПО-СОВЕТСКИ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Говорят, встречали советских солдат в Западной Беларуси с цветами? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Только поначалу. Но очень скоро западные белорусы осознали, что за "счастье" свалилось на их головы. Созданием репрессивного аппарата занимался лично нарком внутренних дел БССР Лаврентий Цанава. Потому сразу после совместного советско-немецкого парада в Западную Беларусь прибыло несколько сот чекистов. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Первыми жертвами советского репрессивного аппарата стали национальная интеллигенция (5-8 лет лагерей за "контрреволюционную националистическую деятельность") и "неблагонадежные польские элементы" (осадники, лесники и помещики), высланные вместе с семьями в отдаленные регионы СССР. Перед выборами в Народное собрание сталинисты арестовали почти 20 тысяч человек, ликвидировав 109 подпольных организаций. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Советизация западных областей началась с массового ввоза советских аппаратчиков. Если в сентябре 1939 там насчитывалось 3 тысячи "восточников", то в конце 1940-го — уже 31 тысяча! Если до освобождения в Новогрудке издавалось 10 газет, то после "освобождения" — всего 1. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;В разряд неугодных попали и учителя. Работы лишились более 13 тысяч наставников-"западников". Их места занимали низкоквалифицированные советские кадры. Так в 1940 году в Барановичской области только 7% имели высшее образование, тогда как 17% могли похвастаться лишь незаконченным средним и начальным. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Каково общее число репрессированных в Западной Беларуси в межвоенный период?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Трудно пока назвать точную цифру. Сегодня можно говорить о более 132 тысячах человек и 30 тысячах из них расстрелянных. Только в Барановичской области с октября 1939 по 29 июня 1940, по самым скромным оценкам, репрессировано более 29 тысяч человек. Для сравнения: во время оккупации немцы вывезут на принудительные работы в Германию 33 733 жителей области.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— В официальных источниках рассказывается и о том, как плохо жилось белорусу в "панской Польше"… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— Польские власти действительно душили белорусов по национальному признаку, недаром столь велико было национально-освободительное движение, вырубленное, повторюсь, после воссоединения под корень. Но при поляках у крестьянской семьи было 10-20 гектаров земли, свои газеты, "мова". Советы лишили их всего разом: коллективизацией — хозяйства и земли, тотальной русификацией — языка и культуры, религии, а самое страшное — памяти. Вместо библиотек открывали психлечебницы, в старинных замках — трудовые артели и концлагеря, в храмах — свинарники и склады. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;УБИЙСТВЕННЫЕ ЦИФРЫ &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;— В конце 1940 года на территории Ляховичского района проживало 49 589 человек, а в 1944-м после возвращения власти советов — 27 537, то есть, в 2 раза меньше! — рассказывает Александр Татаренко. — Согласно архивным данным, за годы нацистской оккупации в районе расстреляно и замучено фашистами 1 389 жителей, на фронте и в партизанских отрядах погибло 1 323 человека. Эвакуации и мобилизации населения по официальным данным не проводилось. Куда же исчезли остальные люди? Ответ могли бы дать архивы КГБ, но они закрыты для исследователей. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ЛИЧНОЕ ДЕЛО&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Александр ТАТАРЕНКО родился 4 февраля 1963 г. в Лиде. Воспитанник детдомов Лиды, Новогрудка, Дятловщины, Варнян, Сморгони, Минска. В 1984 г. окончил Ленинградское высшее военное училище им. Андропова. До 1992 г. служил в ВС (капитан). До 2000 г. работал старшим оперуполномоченным по важнейшим делам Комитета по организованной преступности и коррупции при МВД РБ. Подполковник запаса. Женат, имеет дочь и внука. С 2001 по 2007 гг. — автор более 40 публикаций в отечественной и зарубежной печати, посвященных трагическим событиям на территории Беларуси. "Недозволенная память" — первая изданная книга автора. Своего часа и меценатов ждут еще несколько готовых к изданию трудов, один из которых — "Расстрелянная звезда" — посвящен трагической судьбе белорусского еврейства. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Беседовал Кастусь ЛАШКЕВИЧ&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-1851143830625097815?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/1851143830625097815/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=1851143830625097815' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/1851143830625097815'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/1851143830625097815'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2007/09/1939.html' title='Как &quot;освобождали&quot; Беларусь в 1939 году'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-3207296294508953069</id><published>2007-08-30T04:25:00.001-07:00</published><updated>2011-06-27T13:56:51.302-07:00</updated><title type='text'>У ГРОДЗЕНСКАГА ЖУРНАЛІСТА ДАПЫТВАЮЦЦА, ЦІ НЕ ЁН "ДЫСКРЭДЫТАВАЎ ДЗЯРЖАЎНЫ ОРГАН"</title><content type='html'>30-08-2007, 14:04 &lt;br /&gt;http://www.racyja.com/navina.html?&amp;tx_ttnews[tt_news]=4747&amp;tx_ttnews[backPid]=7&amp;cHash=205c4e3e98&lt;br /&gt;Сябра БАЖ Івана Романа 29 жніўня выклікалі ў пракуратуру Ленінскага раёна ў якасці сведкі. Аднак пракурор адразу пачаў цікавіцца прафесійнай дзейнасцю непасрэдна самога Івана Романа.&lt;br /&gt;А менавіта – ці з’яўляецца той аўтарам артыкула, змешчанага ў ліпені на сайце Радыё Рацыя, у якім “дыскрэдытуецца дзяржаўны орган”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Дыскрэдытуючым палічылі артыкул, дзе распавядалася пра пераезд у новы будынак супрацоўнікаў аддзела міліцыі Кастрычніцкага раёна горада. У публікацыі гаварылася, што міліцыянты пакінулі ў былым памяшканні шэраг цікавых рэчаў, сярод якіх дакументы па крымінальных справах і адрэзаныя чалавечыя пальцы ў слоіку. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Я скарыстаўся сваім канстытуцыйным правам і адмовіўся адказваць на пытанні, датычныя маёй асобы, паколькі выклікалі мяне ў якасці сведкі”, – паведаміў Іван Роман прэс-службе БАЖ. Па словах &lt;strong&gt;намесніка пракурора Ленінскага раёна Гродна Аляксандра Абрамовіча&lt;/strong&gt;, які вёў допыт журналіста, загад правесці праверку прыйшоў з абласной пракуратуры за подпісам &lt;strong&gt;намесніка пракурора Гродзенскай вобласці Яўген Труцько&lt;/strong&gt;, а туды дакументы накіраваў “адзін уплывовы орган”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Паказаць гэтыя дакументы Івану Роману пракурор Абрамовіч адмовіўся, спаслаўшыся на таямніцу следства.Размова з журналістам у пракуратуры вялася без складання пратаколу.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-3207296294508953069?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/3207296294508953069/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=3207296294508953069' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/3207296294508953069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/3207296294508953069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2007/08/blog-post_682.html' title='У ГРОДЗЕНСКАГА ЖУРНАЛІСТА ДАПЫТВАЮЦЦА, ЦІ НЕ ЁН &quot;ДЫСКРЭДЫТАВАЎ ДЗЯРЖАЎНЫ ОРГАН&quot;'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-5186223720363632989</id><published>2007-08-30T04:25:00.000-07:00</published><updated>2007-08-30T04:27:54.244-07:00</updated><title type='text'>У ГРОДЗЕНСКАГА ЖУРНАЛІСТА ДАПЫТВАЮЦЦА, ЦІ НЕ ЁН "ДЫСКРЭДЫТАВАЎ ДЗЯРЖАЎНЫ ОРГАН"</title><content type='html'>30-08-2007, 14:04 &lt;br /&gt;http://www.racyja.com/navina.html?&amp;tx_ttnews[tt_news]=4747&amp;tx_ttnews[backPid]=7&amp;cHash=205c4e3e98&lt;br /&gt;Сябра БАЖ Івана Романа 29 жніўня выклікалі ў пракуратуру Ленінскага раёна ў якасці сведкі. Аднак пракурор адразу пачаў цікавіцца прафесійнай дзейнасцю непасрэдна самога Івана Романа.&lt;br /&gt;А менавіта – ці з’яўляецца той аўтарам артыкула, змешчанага ў ліпені на сайце Радыё Рацыя, у якім “дыскрэдытуецца дзяржаўны орган”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Дыскрэдытуючым палічылі артыкул, дзе распавядалася пра пераезд у новы будынак супрацоўнікаў аддзела міліцыі Кастрычніцкага раёна горада. У публікацыі гаварылася, што міліцыянты пакінулі ў былым памяшканні шэраг цікавых рэчаў, сярод якіх дакументы па крымінальных справах і адрэзаныя чалавечыя пальцы ў слоіку. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;“Я скарыстаўся сваім канстытуцыйным правам і адмовіўся адказваць на пытанні, датычныя маёй асобы, паколькі выклікалі мяне ў якасці сведкі”, – паведаміў Іван Роман прэс-службе БАЖ. Па словах &lt;strong&gt;намесніка пракурора Ленінскага раёна Гродна Аляксандра Абрамовіча&lt;/strong&gt;, які вёў допыт журналіста, загад правесці праверку прыйшоў з абласной пракуратуры за подпісам &lt;strong&gt;намесніка пракурора Гродзенскай вобласці Яўген Труцько&lt;/strong&gt;, а туды дакументы накіраваў “адзін уплывовы орган”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Паказаць гэтыя дакументы Івану Роману пракурор Абрамовіч адмовіўся, спаслаўшыся на таямніцу следства.Размова з журналістам у пракуратуры вялася без складання пратаколу.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-5186223720363632989?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/5186223720363632989/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=5186223720363632989' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/5186223720363632989'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/5186223720363632989'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2007/08/blog-post_30.html' title='У ГРОДЗЕНСКАГА ЖУРНАЛІСТА ДАПЫТВАЮЦЦА, ЦІ НЕ ЁН &quot;ДЫСКРЭДЫТАВАЎ ДЗЯРЖАЎНЫ ОРГАН&quot;'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-4472122644840385672</id><published>2007-08-13T23:20:00.000-07:00</published><updated>2007-08-13T23:22:07.691-07:00</updated><title type='text'>Што рабіць, калі вас хочуць схіліць да супрацоўніцтва з КГБ</title><content type='html'>http://pahonia.promedia.by/str/2007-08/188.htm&lt;br /&gt;Выклік у дэканат, размова з невядомымі, але абазнанымі ў вашым прыватным жыцьці дзядзькамі, прапанова даць інфармацыю ў абмен на вырашэньне праблемаў з вучобай, прозьба нікому не казаць пра размову, прапанова падпісаць пагадненьне пра супрацоўніцтва... У апошні час даводзілася па некалькі разоў выслухоўваць падобныя гісторыі ад моладзі: хлопцаў і дзяўчат, студэнтаў і не студэнтаў. Як вы ўжо здагадаліся, гаворка ідзе пра КГБ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;На падставе гэтых шматлікіх аповядаў складаецца пэўнае ўяўленьне пра сістэму працы “чэкістаў” з моладзю, іх падыходаў, якія, варта адзначыць, у большасьці выпадкаў зьяўляюцца аднатыпнымі. У сваіх нататках мы паспрабуем даць парады як варта сабе паводзіць пры навязлівых сустрэчах з прадстаўнікамі гэтага ведамства. Паспрабуем змадуліраваць падобную сітуацыю:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Як паказвае практыка такога кшталту кантакты адбываюцца, як правіла, па месцы вучобы – ва ўніверсітэце. Студэнта, інфармацыя пра грамадска-палітычную дзейнасьць якога ўжо патрапіла ў поле зроку КГБ (раней затрымліваўся ў “нехарошых” кампаніях, ці падчас несанкцыянаваных акцыяў, за распаўсюд друкаваных матэрыялаў і г.д.), выклікаюць у дэканат, каб паразмаўляць з ім пра пытаньні, датычныя навучальнага працэсу. Калі студэнт прыходзіць у дэканат, там (дэкан ці ягоны намесьнік) паведамляюць яму пра тое, што з ім хочуць паразмаўляць двое таварышаў (альбо адзін). Сам дэкан, як правіла, пры далейшай сустрэчы не прысутнічае. Вось тут і пачынаецца самае цікавае. Двое дзядзькоў прадстаўляюцца якімі-небудзь Іванамі Сяргеевічамі і, між іншым, намякаюць вам: маўляў, спадзяемся, што вы разумееце з якой мы “арганізацыі”, альбо адкрыта паведамляюць, што яны з КГБ. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Далей “харошыя дзядзькі” паспрабуць паказаць вам сваю абазнанасьць у вашым прыватным жыцьці. Распавесьці, што бачылі вас у кампаніі “кепскіх” хлопцаў з Маладога Фронту ці з ЗБС, а таксама, што ім ўсё вядома пра вашую апошнюю паездку ў Польшчу, Літву ці Украіну. Або пра іншыя факты з вашага жыцьця. Мэта гэтых дзеяньняў – паказаць вам, што ўсёбачнае вока КГБ сочыць за вамі і ўдзень і ўначы, а “кантора” ведае пра вас усё. Іх цікавіць найперш вашая псіхалягічная рэакцыя на пачутае. І калі вы напалохаліся, нярвуецеся – тое што трэба, “дзядзькам” можна паступова падыходзіць да іншых частак размовы. Далей яны скажуць вам, што іх вельмі цікавіць інфармацыя пра дзейнасьць вядомых вам асобаў, моладзевай групы і г.д. Затым вам паабяцаюць паспрыяць вырашэньню ўсіх вашых праблемаў ва ўніверсітэце (здачы “хвастоў” на сесіях, добрае размеркаваньне, вырашэньне праблемаў з войскам і г.д.), ці ўлагодзіць нейкую іншую праблему. Далей дзядзькі дадуць вам нумары іхніх мабільных тэлефонаў і час на роздум. Праз тры (пяць, сем) дзён &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;яны паабяцаюць вярнуцца да размовы. А на разьвітаньне дзядзькі папросяць вас нікому не казаць пра вашую размову, гэта ж канфідыцыйна, вы ж дарослы і ўсё разумееце… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Дык што ж рабіць? Вы ў разгубленасьці, вамі авалодаў страх. Настойліва раім вам -- не палохайцеся і ні ў якім выпадку не паказвайце ім, што вы нярвуецеся. Момант нечаканасьці першай сустрэчы – пачатак далейшага стандартнага метаду працы з вамі супрацоўнікаў КГБ. Спачатку паспрабуем разабраць тое, што трэба было зрабіць пры размове адразу: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Напачатку размовы папрасіце невядомых вам Іванаў Сяргеевічаў прадставіцца і прад’явіць вам службовыя пасьведчаньні. Абавязкова запомніце, а лепей, не сьпяшайцеся і запішыце іхнія прозьвішчы. Пры адмове з іх боку прадставіцца, паведаміце невядомым, што працягу вашай размовы ня будзе, паколькі з невядомымі вам асобамі вы не размаўляеце. Разворочвайцеся і сьмела вяртайцеся ў аудыторыю (ці куды-небудзь у іншае месца па сваіх справах). Калі яны ўсё ж прад’явяць вам свае службовыя пасведачаньні – пацікаўцеся, што ім ад вас трэба і чаму б ім не выклікаць вас афіцыйна – праз позву (павестку). Яны, вядома, могуць сказаць, што ім трэба ўзяць у вас тлумачэньні, альбо нават паказаньні сьведкі па нейкай там справе. У дадзенай сітуацыі зноўку ж патрабуйце выклікаць вас афіцыйна, позвай, у якой будзе ўказана, хто, куды, і ў якасьці каго вас будзе выклікаць. Скажыце, што прыйдзеце не адзін, а з адвакатам, паколькі арт. 62 Канстытуцыі гарантуе грамадзянам краіны юрыдычную дапамогу (гэта на выпадак, калі яны пачнуць вам распав&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ядаць што сьведкам і пры дачы тлумачэньняў адавакат “не палагаецца”). Калі ж яны будуць настойваць на дачы нейкіх там тлумачэньняў – нагадайце дзядзькам, што вы маеце права – ніякіх тлумачэньняў не даваць! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Калі вас усё ж такі афіцыйна выклікалі ў КГБ павесткай для дачы тлумачэньняў раім вам з’явіцца па выкліку, але катэгарычна адмовіцца ад дачы якіх небудзь тлумачэньняў. Таксама раім вам не падпісваць і незапаўняць ніякія паперы, анкеты, пратаколы і г.д. Адмовіцца ад дачы тлумачэнняў вашае законнае права! Адмова ад дачы тлумачэнняў не цягне за сабой ніякіх юрыдычных наступстваў.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Што датычыцца допыта сьведкі, то гэта працэсуальнае дзеяньне, якое рэгулюецца нормамі Крымінальнага Працэсуальнага Кодэксу . Сьведка дапытваецца па нейкай канкрэтнай узбуджанай крымінальнай справе.Паводле арт. 216 КПК, сьведкі выклікаюцца на допыт позвай, дзе павінна быць указана хто і ў якасьці каго выклікаецца, час яўкі на допыт, адрас. Позва ўручаецца асобе, якая выклікаецца, пад роспіс. Таму, калі яны будуць казаць, што хочуць дапытаць вас як сьведку – патрабуйце афіцыйнай позвы. У любым выпадку паспрабуйце звесцьі вашу размову да мінімума і дайце ім зразумець, што размаўляць з імі ў вас няма ніякага жаданьня. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Пасьля размовы адразу ж паведамце пра гэтую сустрэчу незалежным сродкам масавай інфармацыі і праваабаронцам. Гэта важна зрабіць, паколькі пасьля гэтага далейшыя сустрэчы з “таварышамі”, як правіла, не адбываюцца. Каму ж патрэбны інфарматар пра кантакты якога з КГБ усім вядома? Калі ж вам усё ж такі прапанавалі супрацоўнічаць, памятайце, што паводле арт. 22 Закона Рэспублікі Беларусь “Аб органах дзяржаўнай бяспекі Рэспублікі Беларусь” ад 3 сьнежня 1997 г., супрацоўніцтва з органамі мае выключна дабраахвотны характар. Гэта значыць – з вашае згоды. Таму ўсялякія пагрозы “таварышаў” за адмову ад супрацоўніцтва будуць насіць незаконны характар. Калі ж яны былі – зьвяртайцеся са скаргай у пракуратуру і абавязкова надавайце такім фактам публічны характар. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Калі вас выклікалі ў камітэт для дачы паказаньняў у якасьці сьведкі вам трэба ведаць наступнае: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Паводле арт. 215 КПК РБ допыт адбываецца па месцы вытворчасьці папярэдняга сьледства. Сьледчы, дазнавальнік, маюць права, калі прызнаюць гэта неабходным, правесьці допыт па месцы знаходжаньня асобы, якая дапытваецца.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Паводле арт. 216 КПК РБ сьведка выклікаецца на допыт позвай. У ёй павінна быць указана, хто і ў якой якасьці выклікаецца, да каго і па якім адрасе, час яўкі на допыт, а так сама наступствы няўкі без паважнай падставы. Позва ўручаецца асобе, якую выклікаюць пад роспіс. Пры адстутнасьці гэтай асобы позва ўручаецца пад роспіс каму-небудзь з паўнагадовых членаў сям’і альбо адміністрацыі па месцы працы, якія абавязаныя перадаць позву асобе, якую выклікаюць на допыт. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Такім чынам першае, што трэба зрабіць калі вас вусна выклікаюць на допыт у якасьці сьведкі, гэта запатрабаваць афіцыйнага выкліку вас на допыт – праз позву.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Другім важным аспектам з’яўляецца тое, што перад пачаткам допыту сьледчы павінен, паводле арт. 217 КПК РБ, паведаміць асобе, якую выклікалі на допыт, па якой крымінальнай справе яна будзе дапытаная, растлумачваюцца правы і абавязкі, прадугледжаныя артыкуламі КПК, у тым ліку і права адмовіцца ад дачы паказаньняў у адносінах яго самога, членаў яго сям’і і блізкіх сваякоў. Асоба, якая выкліканая на допыт у якасьці сьведкі, папярэджваецца аб крымінальнай адказнасьці за ўхіленьне, альбо адмову ад дачы паказаньняў і за дачу загадзя непраўдзівых паказаньняў. Памятайце, што ўвесь ваш допыт мусіць фіксавацца ў пратаколе допыту, з якім, па яго завяршэньні, вас абавязаны азнаёміць. Патрабуйце вядзеньня пратаколу допыту, адмаўляйцеся размаўляць са сьледчым “з воку на вока”, без пратаколу. Калі вы ўспрымаеце пытаньні, якія задае вам сьледчы, як ськіраваныя супраць вас, адмаўляйцеся адказваць на іх, матывуючы сваю адмову гарантаваным вам арт. 27 Канстытуцыі правам не даваць паказаньні супраць сабе самога. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;І напрыканцы яшчэ некалькі парадаў. Паспрабуйце мінімізаваць колькасьць вашых сустрэчаў з прадстаўнікамі КГБ. Памятайце, чым менш вы з імі сустракаецеся, тым лепей для вас. Не падпісвайце ні ў якім выпадку кантрактаў і пагадненьняў аб супрацоўніцтве з КГБ. Калі ж вас змусілі падпісаць нейкія паперы, памятайце, што супрацоўніцтва ажыцяўляецца толькі па вашай згодзе, а не па прымусу.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-4472122644840385672?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/4472122644840385672/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=4472122644840385672' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/4472122644840385672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/4472122644840385672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2007/08/blog-post.html' title='Што рабіць, калі вас хочуць схіліць да супрацоўніцтва з КГБ'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-5737605428745000919</id><published>2007-08-05T22:33:00.000-07:00</published><updated>2007-08-05T22:34:49.764-07:00</updated><title type='text'>Barbarzyńcy u bram, Siarhiej Chareuski</title><content type='html'>http://tygodnik.onet.pl/3229,29743,1426776,tematy.html&lt;br /&gt;Barbarzyńcy u bram&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak białoruski reżym walczy z dziedzictwem kultury&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robotnicy w pocie czoła odnawiają napis „Stalin" na ścianie wojskowej szkoły im. Suworowa. W tym samym czasie mieszkańcy Mińska protestują pod zabytkowym monasterem Bernardynów, modlą się w strugach deszczu o cud. Tylko on powstrzyma władze przed zamienieniem monasteru w centrum biznesowe. To nie Związek Radziecki, kraj przodowników pracy i dysydentów. To Białoruś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siarhiej Chareuski z Mińska / 2007-07-24&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Na „linii Stalina", byłej polsko-radzieckiej granicy wrą prace. Odnawia się i umacnia bunkry z lat 30. Zgromadzono tu technikę wojskową z lat 1940 1980, na honorowym miejscu ustawiono popiersie Józefa Stalina. Wycieczki szkolne nadciągają na lekcje patriotyzmu. Także prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza Aleksander Łukaszenka zaprasza na „linię Stalina" dla zademonstrowania potęgi militarnej Białorusi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykładów barbarzyńskiego podejścia białoruskich władz do historii jest mnóstwo. Kilka przytoczmy dla zobrazowania problemu. W Witebsku postanowiono zorganizować kanalizację piwiarni w byłym soborze. W mieście Swisłocz miejscowe władze postanowiły ufundować pomnik Stalinowi. W Bobrujsku, w starej twierdzy, gdzie podczas wojen XIX i XX w. zginęło tysiące polskich, niemieckich, rosyjskich i francuskich żołnierzy, postanowiono stworzyć centrum sportowe. W 2006 r. na Białorusi zniszczono 40 unikatowych zabytków. Zlikwidowano mińską kolekcję archeologiczną, której kompletowanie zajęło 60 lat. Naukowcy chwytają się za głowę, ale są bezsilni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polityka dewastacji&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Białoruś nie od dziś boryka się z problemami ochrony dziedzictwa kulturowego. Tradycja walki z wszystkim, co oznaczało białoruskość (językiem, sposobem myślenia, charakterem narodowym), jest wpisana w historię państwa. Rozpoczęła się jeszcze w XVIII w., w czasie pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej. Założenia rosyjskiej polityki wobec Białorusi sformułowała caryca Katarzyna II. Wysłała na białoruskie ziemie zespół z Petersburga ze specjalnym zadaniem przebudowy świątyń i miast. Włoski architekt z dworu Katarzyny trafił do Połocka, by przerobić zabytkowy monaster. Miał zniszczyć wszystko, co barokowe, ten styl kojarzono w Rosji z katolicyzmem. W 1778 r. zaczęto realizować plan całkowitej przebudowy białoruskich miast, które w wyniku pierwszego rozbioru weszły w skład Rosji. Ignorowano miejscowe tradycje urbanistyczne i wielokulturowość. W Rosji do 1728 r. panował zakaz budowy z kamienia (prawo to nie obejmowało jedynie Petersburga). W imperium nie wystarczało materiałów budowlanych pozwalających na tak wielkie przeróbki na wchłoniętych białoruskich ziemiach. Jednak nikt się takimi sprawami nie przejmował. Cel był jeden: Białorusi należy nadać rosyjski charakter. Bobrujsk i Brześć zamieniono w wojenne fortece. Wyburzono świątynie protestanckie i katolickie. Operację mającą na celu zupełne zniszczenie Brześcia zaplanowano na lata 1833–1836.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasach panowania Mikołaja I (1825–1855) kampania walki z białoruskością weszła w szczytową fazę. Zabroniono używania nazwy „Białoruś", miał ją zastąpić termin „północnozachodni kraj". Zakazano także druku książek po białorusku, językowi temu nadano nazwę „miejscowego narzecza". Burzono wieże miejskich ratuszy, przepędzano katolickich duchownych. Na wzór rosyjski przebudowywano najpiękniejsze białoruskie świątynie. Zabytkowe kościoły w Mińsku, Witebsku i Mohylewie rozbierano, by sprzedać cegły Rosjanom. W przebudowach w duchu rosyjskim specjalizowało się dwóch architektów: Nikołaj Czagin i Nikołaj Rozanow. Władysław Syrokomla, liryk tworzący w Wielkim Księstwie Litewskim, w 1854 r. napisał: „Budowle kościelne imponują swoją zabytkowością na tle współczesnej zabudowy Mińska, która zaciera cechy przeszłości". Dlatego kościoły nie miały prawa istnieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bolszewicy byli kontynuatorami polityki dewastacji. W rocznicę rewolucji październikowej w białoruskich miastach rozlegał się huk wybuchów. W gruz obracały się świątynie. W 1937 r. los ten spotkał w stolicy sobór Piotra i Pawła, cerkiew Aleksandra Newskiego i Matki Boskiej Kazańskiej. Podczas jednej nocy w Mohylewie wysadzono dziewięć świątyń. Radzieckim barbarzyńcom zniszczenia białoruskiej architektury dokonane w czasie II wojny światowej były na rękę. W Witebsku, Grodnie i Mińsku wojnę przetrwały niektóre zabytki architektury. Ale nie na długo. W 1954 r. w stolicy wysadzono w powietrze podominikański kościół św. Tomasza z Akwinu. W 1967 r. zburzono meczet. Rok później z powierzchni ziemi zniknął kościół Wojciecha i Scholastyki, którym zachwycał się Syrokomla. W 1957 r. w Witebsku wysadzono sobór św. Mikołaja. Także w Grodnie i Połocku z powierzchni ziemi znikały świątynie i inne architektoniczne zabytki. Listę zniszczeń dokonanych przez Sowietów na białoruskich ziemiach można by wydłużać bez końca.&lt;br /&gt;Ideę radzieckiej polityki dotyczącą zabytków wyłożył w magazynie „Budownictwo i architektura Białorusi" Władimir Czanturij. „Odtworzenie dawnego charakteru miast ma sens, jeśli mowa o Suzdalu, Jarosławiu, Tallinie czy Wilnie, polityka ta nie sprawdzi się w stosunku do starych miast Białorusi". Autor nie wyjaśnił jednak, dlaczego wymienił miasta Uzbekistanu, Rosji, Litwy, natomiast przemilczał problem białoruskich miast. Czy Białoruś nie zasługuje na swoją historię? Dlaczego właśnie naszą kulturę i tradycję należało złożyć na ołtarzach radzieckiej ideologii? Klucz do zrozumienia problemu leży w białoruskiej podświadomości. Kwintesencją carskiej, a potem bolszewickiej polityki prowadzonej na naszych ziemiach było wszczepienie nam nienawiści do wszystkiego, co nie jest rosyjskie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieża ze szkła i betonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istniały makiety, na których zaplanowano odbudowę Mińska, Mozyru, Grodna w dawnym stylu. Ale nigdy tych projektów nie wcielono w życie. Przeciwnie, zabytki wciąż niszczono. Polityka ta i dziś ma kontynuację. Na Białorusi prawo mówiące o ochronie zabytków i kulturowego dziedzictwa nie jest przestrzegane. W czasach niezależności kontynuowano bolszewicki stosunek do kultury i zabytków. Do dziś w miastach Białorusi ulice noszą nazwy komunistycznych przywódców z lat 1930–1950.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W naszym kraju nie ma prawa ocaleć nic, co nie jest w socrealistycznym, siermiężnym stylu. Polityka, jaką sformułował carski reżym, potem przejęta przez ZSRR, święci dziś w naszym kraju tryumf. Jej istota zawiera się w marginalizacji i niszczeniu starych centrów białoruskiej kultury i tradycji. Podczas projektowania obiektów w miastach nie zwraca się uwagi na historyczną spuściznę aglomeracji. Takie planowanie zakłada wykorzystywanie starych budowli w celach komercyjnych. W bibliotece urządza się hotel. Często projektując szerokie ulice w ogóle nie zwraca się uwagi, czy w okolicy nie ma zabytkowej architektury. Jeśli jest, zrównuje się z ziemią cenne budowle przeszkadzające w realizacji projektu. Na Białorusi zapanowała agresywna architektura.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W propagandowych mediach przeprowadza się zakrojone na szeroką skalę kampanie informacyjne, służące wmówieniu społeczeństwu, że walka z zabytkami jest słuszna. Wszystko to robi się pod szyldem „zaprowadzania porządku". W telewizji występują przedstawiciele władz republiki, tłumaczą prawidłowość swojej polityki. Prawdziwą informację o historycznej i kulturowej wartości zabytków ukrywa się przed ludźmi. Społeczeństwo nie jest świadome, że sprawy ochrony zabytków regulowane są prawem międzynarodowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnich latach zniszczono na Białorusi rodzimą szkołę restauracji zabytków. Zamknięto jedyny w kraju instytut, który skupiał najlepszych specjalistów zajmujących się restauracją i konserwacją zabytków. Na naukę historii białoruskiej architektury w Państwowym Uniwersytecie Technicznym przewiduje się tylko jeden semestr. Nawet historycy i historycy sztuki nie mają obecnie zbyt dużej wiedzy na temat narodowej architektury i tradycji budowy miast. Stanowisko ministra kultury Białorusi piastuje człowiek, który jeszcze do niedawna był dyrektorem prowincjonalnej szkoły pod Połockiem. Stan wiedzy pana ministra na temat kultury można sobie tylko wyobrazić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W naszym kraju wciąż powstają architektoniczne kurioza. Stację metra „Niemiga", gdzie pod ziemią znaleziono fragmenty starego grodu, zalano betonem. Wokół wznoszą się wielkie bloki mieszkalne i sieć sklepów. Na miejscu fundamentów mińskiego teatru, gdzie swoje opery wystawiali Stanisław Moniuszko i Wincenty Dunin-Marcinkiewicz, wybudowano hotel „Europa". W Witebsku ze szkła i betonu wzniesiono wieżę księcia Olgierda. Ma przypominać tę zburzoną przez moskiewskie wojska w XVI w. Szczyt makabreski to odtworzenie w Mozyrze, na miejscu drewnianego zamku, zamku-reklamówki firmy „Mozyrdrew" produkującej materiały budowlane. Historyków i archeologów oczywiście nikt nie poprosił o wyrażenie opinii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Białorusi setki pomników i zabytków leży w ruinach. Wciąż burzy się wszystko, co stare, symbolizujące tradycje i przeszłość kraju. W miastach słychać odgłosy niszczenia starych budowli, a nawet tych z epoki radzieckiej. Co roku spis białoruskiego dziedzictwa narodowego kurczy się. Jest jeden pozytyw: w walce o ochronę zabytków, naszej narodowej kultury rodzi się nowe białoruskie społeczeństwo, zalążek społeczeństwa obywatelskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeł. Małgorzata Nocuń&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siarhiej Chareuski jest historykiem sztuki, redaktorem niezależnego tygodnika „Nasza Niwa".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-5737605428745000919?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/5737605428745000919/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=5737605428745000919' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/5737605428745000919'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/5737605428745000919'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2007/08/barbarzycy-u-bram-siarhiej-chareuski.html' title='Barbarzyńcy u bram, Siarhiej Chareuski'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-7788139871428446992</id><published>2007-08-05T22:25:00.000-07:00</published><updated>2007-08-05T22:31:38.883-07:00</updated><title type='text'>Socjalizm z twarzą Piotra Mironowicza, Małgorzata Nocuń, Andrzej Brzeziecki</title><content type='html'>http://tygodnik.onet.pl/3229,29743,1426775,1,tematy.html&lt;br /&gt;Socjalizm z twarzą Piotra Mironowicza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie i śmierć I sekretarza KC Komunistycznej Partii Białorusi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpędzona czajka wbiła się w ciężarówkę wypełnioną ziemniakami. W czajce było trzech mężczyzn, a jednym z nich Piotr Maszerau – powszechnie szanowany I sekretarz KC Komunistycznej Partii Białorusi. Żaden z mężczyzn nie przeżył. Morderstwo?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małgorzata Nocuń, Andrzej Brzeziecki / 2007-07-24&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Maszerau mógłby być radziecką odpowiedzią na American Dream – od pucybuta do milionera. Z wiejskiej chaty do gmachu KC. Widziano w nim drugiego Siergieja Kirowa. Obaj zginęli zagadkowo, a przecież gdyby żyli, uchroniliby swoje państwo od tragedii. Kirow od stalinowskiego terroru, Maszerau od rozpadu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piotra Mironowicza los obdarzył cechami, jakie radziecka propaganda przewidziała dla przywódcy. Pierwszą było pochodzenie. Jego rodzice Daria i Miron klepali biedę w małej wiosce w guberni witebskiej. Tam właśnie 26 lutego 1918 r., u progu nowej epoki, Piotr Mironowicz przyszedł na świat. Miał czwórkę rodzeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to bywa z dzieciństwem przywódców, młody Maszerau pomagał rodzicom w gospodarstwie, a gdy podrósł, drałował do szkoły oddalonej o dziewięć kilometrów od domu. Zimą było lepiej, bo szusował tam przez las na nartach zrobionych przez ojca. Radziecka rzeczywistość pozwoliła wszystkim dzieciom Darii i Mirona wyrwać się ze wsi. To się nazywało awans społeczny. Piotr studiował na wydziale fizyczno-matematycznym w Witebsku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czarny kruk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale radziecka rzeczywistość lat 30. miała jeszcze inne oblicze: czystki. Na Białorusi terror miał też odcień walki z nacjonalizmem. Ci sami ludzie, których przed dekadą partia namawiała do twórczości w rodzimym języku – teraz za tę twórczość musieli zginąć. W latach 1937-38 wymordowano prawie wszystkich działaczy kultury, oświaty, ruchu narodowego. Terror niszczył inteligencję, ale też chłopów, którzy stanowili 90 proc. społeczeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Którejś nocy, owego tragicznego roku 1937, także pod chałupę Maszerauów podjechało auto. Ludzie nazywali je „czarnym krukiem" i drżeli przed nim ze strachu. Rozegrał się dramat, którego doświadczyła niemal każda radziecka rodzina. Najpierw pukanie do drzwi. To NKWD. Do domu wkroczyło dwóch mężczyzn. Wyłowili wzrokiem głowę rodziny, rzucili krótko: „zbieraj się". Niczego nie wyjaśniając, zapakowali ojca do auta i wywieźli. Miron Maszerau zmarł w areszcie kilka miesięcy później – tyle wiadomo oficjalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jak w każdej radzieckiej rodzinie, życie potoczyło się dalej. Piotr Mironowicz studiował i zajmował się sportem. Na uniwersytecie zorganizował drużynę narciarską, która zwyciężyła w biegu obejmującym największe miasta Białorusi. Dostał nagrodę: pierwszy w życiu zegarek. W 1939 r. zaczął pracę nauczyciela fizyki w szkole średniej. Nie wiadomo, czy to już część legendy, ale podobno był nauczycielem z powołania. Dla chłopców stworzył kółko fizyczne, dla dziewczynek teatralne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za radziecką Białoruś&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może ta sowiecka sielanka – choć Maszerau był bezpartyjny – trwałaby latami. A może jakaś kolejna fala czystek zabrałaby i jego. W każdym razie świat młodego nauczyciela wywróciły do góry nogami dopiero wojska Heinza Guderiana, które wdarły się 22 czerwca 1941 r. na ziemie ZSRR. Istny Blitzkrieg. Niemcy w tydzień zajęli stolicę republiki i parli dalej. Radziecka ojczyzna była w szoku. Zdezorientowany Józef Stalin przemówił dopiero 3 lipca. Ogłosił tereny zajęte przez wroga ziemią spaloną, na której wszystko, czego nie dało się wywieźć, powinno zostać „bezwzględnie zniszczone", tak by nie zostawić „ani jednego kilograma zboża, ani jednego litra benzyny". Przywódca ZSRR wezwał też do wojny partyzanckiej: „wysadzania w powietrze mostów i niszczenia dróg, zrywania komunikacji telefonicznej i telegraficznej, podpalania lasów, składów, taboru". Jednym słowem – domagał się od Białorusinów unicestwienia siebie samych i ich ojczyzny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy tylko chłopi z witebskich miejscowości zorganizowali batalion, Maszerau zgłosił się na ochotnika. Następne kilka lat z życia Piotra Mironowicza otacza aura chwały, ale też tajemnicy. W lipcu 1941 r. jego odział został okrążony i pognany pod lufami w towarzystwie ujadających psów, 70 km do stacji kolejowej. Niemcy wepchnęli jeńców do wagonów towarowych. Maszerau jednak zdołał wyskoczyć z jadącego pociągu, przedarł się w rodzinne strony i znów zabrał za organizowanie podziemia złożonego z młodzieży i komsomolców.&lt;br /&gt;Wkrótce nawiązał kontakt z partyzantką radziecką. Piotr Maszerau to od tej pory „Dubniak".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego grupa weszła w skład oddziału o nazwie „Za Radziecką Białoruś". Realizowała wytyczne Moskwy: napady na pociągi, zasadzki na hitlerowców. Maszerau „kulom się nie kłaniał", dwa razy został ranny. Później stanął na czele oddziału im. Rokossowskiego. W partyzantce działała też Polina Galanowa, dentystka. Została kobietą życia Maszeraua. Tymczasem wojna zabrała matkę Piotra Mironowicza, którą rozstrzelali Niemcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Legenda z małą rysą&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie brak było w lasach ludzi, dla których obrona radzieckiej ojczyzny była kwestią przeżycia albo sprawą honoru, ale też społeczność białoruska nie wszędzie paliła się do tej walki. Niemcy rozwiązali część znienawidzonych kołchozów, pozwolili zaistnieć białoruskim instytucjom. Tworzone przez Moskwę oddziały partyzanckie miały za zadanie wbić klin między okupantów a społeczeństwo. Siały dywersję, prowokowały akcje odwetowe, nakręcały spiralę przemocy, rekwirowały też chłopom żywność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym samym czasie w partyzantce działał młody chłopak Walentin Taras. Później, gdy Maszerau będzie rządził republiką, Taras będzie miał kłopoty z władzami, stanie się znanym białoruskim pisarzem podejmującym tematykę wojenną. Na razie siedział jednak przyczajony z karabinem w puszczy i słuchał przekazywanych w plotkach doniesień z kraju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walentin Taras: – Wiele głupot się później mówiło na temat Maszeraua, by zrobić z niego narodowego bohatera. Ale jego wojennych zasług nie można podważyć. To był najprawdziwszy partyzant. Zawsze pierwszy, bohaterski, ryzykujący życiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Latem 1944 r. partia zdecydowała przyznać Piotrowi Mironowiczowi tytuł Bohatera Związku Radzieckiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale tu wypłynęła sprawa niewoli – informacje o tym przekazał kontrwywiad. Wszak na tej wojnie nie było jeńców – byli zdrajcy. Dla czujnych czekistów wszystko było podejrzane, pewnie nawet to, że Maszerau wstąpił do partii dopiero w 1943 r. Lokalni przywódcy Pantelejmon Ponomarenko i Michaił Zimianin postanowili zaryzykować i przyznać tytuł, tym bardziej że wkrótce kontrwywiad sprawę Maszeraua zamknął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On sam nie lubił wspominać wojny. Milczał o niej nawet po latach i nawet w rodzinie. Czasem, jak wspomina córka, wyrwało mu się, że „najtrudniej przychodziło rozstrzeliwać swoich".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W szeregu najwierniejszych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy przegnano już faszystów z kraju i do Berlina pomaszerowała regularna Armia Czerwona, Maszerau objął funkcję szefa Komsomołu w Mołodecznie. To był początek jego politycznej kariery i życia rodzinnego. W 1945 r. przyszło na świat najstarsze dziecko – Natalia. Dziś to elegancka kobieta, która swego czasu wystraszyła samego Aleksandra Łukaszenkę, chcąc startować w wyborach prezydenckich. Samo nazwisko Maszeraua sprawiło, że w rankingach poparcia poszybowała w górę. Jednak z kandydowania zrezygnowała – przyczyn można się domyślać. Mieszka w tym samym domu, który przez lata zajmował Piotr Maszerau. Z jej ust nie usłyszymy ani jednego złego słowa o ojcu, także jako polityku. Nie usłyszymy wielu dobrych słów o białoruskiej rzeczywistości nie tylko za Łukaszenki czy pierwszych lat niepodległości, ale nawet za czasów pierestrojki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to w naszym opowiadaniu dopiero melodia przyszłości, a w czasach, gdy potęga Hitlera legła w gruzach, rzeczywistość białoruska była równie skomplikowana. Nawet granice republiki wciąż nie były ostatecznie określone – wiele tu zależało od humoru Stalina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maszeraua dwukrotnie, w połowie lat 40. i dekadę później, wysłano na ziemie zachodnie Białorusi. Do Mołodeczna i Brześcia, gdzie był I sekretarzem lokalnej organizacji partyjnej. Zarówno Brześć, jak Mołodeczno przed wojną należały do II Rzeczypospolitej. Były to ziemie wielce dla komunistów podejrzane. Należało wytrzebić kryjącą się w lasach partyzantkę i przeprowadzić kolektywizację wsi. Jest więc oczywiste, że na te tereny wysyłano najwierniejszych z wiernych. Pomagać im miała przyjęta w lutym 1945 r. uchwała „O reedukacji społeczeństwa w duchu radzieckiego patriotyzmu i nienawiści do okupantów niemieckich". Wtedy front był już daleko, więc uchwała służyła za młot bynajmniej nie na okupantów niemieckich, lecz ludność miejscową i inteligencję. O atmosferze tamtych lat sporo mówi wypowiedź Natalii Piotrownej w jednym z wywiadów: „W Mołodecznie tata pracował w komsomole, dużo jeździł po wsiach i mama bardzo się tym denerwowała. Przecież to była zachodnia Białoruś, tam było dużo bandytów".&lt;br /&gt;Z Białorusi w ciągu dziesięciu powojennych lat wywieziono około miliona ludzi. Walka toczyła się także wewnątrz partii. Działacze, którzy nie tylko przetrzymali te lata, ale zrobili karierę, widzieli wystarczająco dużo, by już całe życie funkcjonować w ramach nakreślonych przez Stalina. Maszerau zapewne był wiernym wykonawcą komunistycznych planów, ale w 1950 r. o mało nie zleciał ze stołka szefa Komsomołu – podobno był zbyt miękki. Uratowała go interwencja I sekretarza KC KPB Nikołaja Patoliczewa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie były to czasy, kiedy działalność partyjna oznaczała profity.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– W domu się nie przelewało. Rodzice spali na łóżku, a dla mnie łączyli taborety, ścielili i dostawiali do łóżka. Ale nawet w takich warunkach dbaliśmy o porządek – mówi Natalia Piotrowna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walizka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W latach najgorszego stalinizmu nie chodziło zresztą o przywileje, ale o przeżycie. Białorusią trząsł wtedy Ławrentij Canawa – protegowany Ławrentija Berii. Od 1939 r. był komisarzem spraw wewnętrznych republiki, odpowiadał za zbrodnie i represje, które najwyraźniej uważał za powód do dumy – mawiał, że w ZSRR jest tylko dwóch Ławrentijów: on i Beria. Canawa osobiście nadzorował zabójstwo artysty Sołomona Michoełsa. W 1951 r. oskarżył o szpiegostwo i trockizm ministra oświaty republiki. Nikt nie mógł czuć się bezpiecznie, a on nikomu nie ufał – w 1951 r. kontrolował nawet proces odlewania pomnika Stalina w Mińsku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Kiedyś Canawa poprosił ojca, by napisał historię ruchu partyzanckiego – mówi Natalia Piotrowna. – Jej głównym bohaterem miał być właśnie Canawa. Ojciec nie mógł tego zrobić, bo to byłoby kłamstwo, ale wiedział, czym zaryzykuje odmawiając.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia partyzantki – wydawałoby się – błahostka. Ale nie dla komunistów i ich podejścia do przeszłości. Takie wydawnictwa oceniano na najwyższych szczeblach, autorzy haseł w encyklopediach niejednokrotnie ryzykowali życiem. Na Białorusi mit walki partyzanckiej uzasadniał ambicje polityczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hienadź Burawkin nie był partyzantem, w dorosłe życie wszedł nieco później. Został dziennikarzem i poetą, a z nadania Maszeraua, gdy ten był u szczytu władzy, szefem radiokomitetu republiki. Miał więc okazję przyglądać się roszadom na ważnych stanowiskach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Zasługi wojenne niejednokrotnie decydowały – mówi Burawkin. – Padały argumenty: „Ja tam w lesie marzłem, a ty, swołocz jedna, koło żony się wylegiwałeś i teraz ci się zachciewa stołków".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aspiracje Canawy łatwo zrozumieć, a rozterki Maszeraua nie brały się znikąd. Być może zresztą nie chodziło tylko o pisanie książek. Jednym ze wspomnień z dzieciństwa Natalii Piotrownej jest czarna walizka, którą ojciec miał w domu stale przygotowaną na wypadek aresztowania. I płacz podenerwowanej matki. W 1953 r. Piotra Mironowicza, jak wielu innych, wybawiły po kolei: śmierć Stalina, upadek Berii i wreszcie areszt jego poplecznika, Canawy. Walizka jednak została. Na wszelki wypadek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdrada towarzyszy z lasu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Upadek Canawy nie był jedyną dla Białorusi konsekwencją walki o władzę na Kremlu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez pierwszą powojenną dekadę Moskwa najwyraźniej nie ufała Białorusinom. Republiką kierowali Rosjanie, którzy dominowali także na niższych szczeblach władzy. Dość powiedzieć, że w 1951 r. w rządzie republiki było 22 Rosjan i tylko 9 Białorusinów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Białorusini pokazali takie oddanie władzy radzieckiej, że już bardziej po prostu nie można było – mówi Burawkin. – Podczas wojny życie stracił co trzeci obywatel kraju. I dziwne, że w republice, która zademonstrowała taką lojalność, bano się na kierowniczych stanowiskach umieszczać Białorusinów.&lt;br /&gt;Białoruś nie była wyjątkiem i Beria dobrze kombinował, chcąc zdobyć władzę przez rozgrywanie sprawy polityki narodowej. Tu jego protegowanym był też Michaił Zimianin – przedwojenny komunista, partyzant, drugi sekretarz KC Komunistycznej Partii Białorusi. Pochodził, jak Maszerau, z ziemi witebskiej i kierował przed nim Komsomołem. „Patoliczewa zdjąć, Zimianina naznaczyć" – zapisał Beria w swoim notatniku. I taką rekomendację dała Moskwa. Zimianin, pewny siebie, 26 czerwca wystąpił na plenum po białorusku – a hasło: „Rozmawiać z narodem trzeba w jego języku!" musiało obradujących wbić w krzesła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko szło zgodnie z planem. W przerwie jednak podziały się dziwne rzeczy. Najpierw jakieś telefony, że może Patoliczew nie był taki zły, a potem plenum postanowiło nie zmieniać władz. Rzadko się zdarzało, by lokalni komuniści sprzeciwili się decyzji Moskwy. Przyszło im to jednak o tyle łatwiej, że wiedzieli już to, czego nie wiedział Zimianin: właśnie tego dnia aresztowano Berię. Dlatego Kreml przymknął oko na tę niesubordynację białoruskich towarzyszy. Tym bardziej że na wszystko nałożył się konflikt na linii Nikita Chruszczow–część białoruskich komunistów. Sięgał on czasów wojny i rywalizacji tak o względy Stalina, jak o kształt granic republik ukraińskiej i białoruskiej. Zimianin miał pecha być w grupie tych, których Chruszczow nie cierpiał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedoszły I sekretarz KPB całe lata błąkał się po placówkach dyplomatycznych i dopiero w latach 60. objął funkcję redaktora naczelnego „Prawdy", a potem zajmował wysokie partyjne stanowiska. Gorycz porażki nosił w sobie jednak całe życie. Historia pozwoli mu zresztą wrócić na Białoruś, a nawet stanąć nad grobem jednego z towarzyszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Białorusini zdradzili więc dawnego kolegę i zgodzili się na to, by Rosjanin dalej sprawował rządy. Piotr Maszerau nie był wtedy „rozgrywającym", ale trudno nie zauważyć, że gdy tylko w 1956 r. Chruszczow wziął Patoliczewa do Moskwy, droga na najwyższe szczeble białoruskiej partii przed takimi ludźmi jak Kirył Mazurau i Piotr Maszerau stanęła otworem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz o obsadzie najważniejszych stanowisk w republice decydować miała „partyzancka spółka".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burawkin: – Otrzymali kawał zwycięskiego tortu, zajęli kluczowe stanowiska. I utrzymali się na nich przez dziesięciolecia, dopóki, mówiąc dosadnie, nie zaczęli umierać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ćwiczenia przed lustrem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1959 r. w Mińsku gościł Nikita Chruszczow. Rozczarowany warunkami, w jakich go przyjęto, kazał budować elegancki hotel. Powstał w kilka miesięcy. Nikita Siergiejewicz perorował Białorusinom, że im szybciej będą mówić po rosyjsku, tym szybciej zbudują komunizm. Piotr Maszerau słuchał Chruszczowa, zapewne bił mu brawo, słyszał pewnie też, jak ten rugał Mazuraua za wygłoszenie referatu po białorusku. Władze republiki zapamiętały tę lekcję języka rosyjskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka miesięcy po wizycie I sekretarza KPZR nauka w języku narodowym była już uzależniona od woli rodziców: kto nie chciał posyłać dziecka na lekcje białoruskiego – nie musiał. Natalia Piotrowna zapamiętała, że gdy ojciec zorientował się, iż słowa rosyjskie wypowiada z akcentem białoruskim, ćwiczył wystąpienia w domu przed lustrem, by pozbyć się twardej białoruskiej wymowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chruszczow nie lubił białoruskich towarzyszy i pewnie miał dla nich jeszcze kilka podobnych rad. Ci więc bez sentymentu przyłożyli rękę do jego odsunięcia w 1964 r. W nagrodę Kirył Mazurau w 1965 r. trafił do Biura Politycznego KC KPZR i rządu ZSRR. Na zwolnione przez niego miejsce Leonid Breżniew przewidział Tichona Kisialoua, ale ponoć sekretarze regionalni, niemal wszyscy wywodzący się z Komsomołu, którym kiedyś kierował Maszerau, uparli się przy tym ostatnim. Niewątpliwie pomogło mu też wstawiennictwo Mazuraua.&lt;br /&gt;Nowy I sekretarz partii białoruskiej nie zmienił jednak polityki, a wręcz przyspieszył proces rusyfikacji. Jeśli w 1960 r. jedynie co czwarta książka drukowana była po białorusku, to dziesięć lat później już tylko co piąta, a w 1980 r. co ósma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmowy w gabinecie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hienadź Burawkin jest gotów bronić Maszeraua.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Tak, nie chciał, by mówiono, że na Białorusi panuje białorutenizacja. Zamykano białoruskie szkoły – przyznaje Burawkin – ale w tym samym czasie wychodziło dużo magazynów popierających kulturę narodową. Wydano encyklopedię białoruską, encyklopedię przyrody, książki o białoruskim folklorze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sens rusyfikacji polegał jednak na tym, że język białoruski spychano do poziomu folkloru lub przywileju dla garstki intelektualistów i poetów. Niewątpliwie Burawkin do dziś ceni sobie, że przywódcy republiki rozmawiali z nim – i to po białorusku, choć w zaciszu gabinetów, i że Mazurau pokazał mu kiedyś swoje wiersze w tym języku. Trudno dziś oddać niuanse ówczesnego białoruskiego życia publicznego. Białorusini w większości akceptowali rzeczywistość, zaś granica między tym, co wypada, a co nie – nie była wyraźna. Po tym, co zrobiono z Białorusią w latach 30. i 40., nie było tam innej niż radziecka inteligencji, która na dobrą sprawę nie znała innej niż radziecka rzeczywistości. Najwięksi twórcy – Jakub Kołas, a potem Wasil Bykau – przyjmowali z rąk władz nagrody i nie odżegnywali się od kontaktów z sekretarzami partyjnymi. Ci rusyfikowali naród, ale potrafili wstawić się za twórcami. Właśnie jednego z nich – Burawkina – Maszerau postawił na czele radia i telewizji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Przez pół roku odmawiałem. W końcu wezwał mnie – wspomina Burawkin – i wyjaśnił: „Na moim korytarzu zebrałbym niezły ogonek chętnych na to stanowisko, ale potrzebny mi jest człowiek kultury, a nie urzędnik".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byli podwładni Burawkina przyznają, że ten rzeczywiście nie stronił od języka białoruskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burawkin: – Maszerau zapraszał mnie do gabinetu. Pewnego razu rozmawialiśmy o nacjonalizmie. Powiedział, że jest na mnie sporo donosów, iż przemycam białoruski w mediach. Tłumaczył, że oficjalnie z trybuny nie może mnie wesprzeć, bo go zaraz Moskwa zdejmie, ale póki żyje, mam robić swoje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki jest bilans kulturalnej polityki Maszeraua?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Swojego w Moskwie by nie osiągnął, gdyby popierał białoruski – tłumaczy ojca Natalia Piotrowna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Zachowała się legenda, że dbał o pisarzy – mówi Walentin Taras. – Rzeczywiście pisarzy szanował, dbał o nich materialnie, ale tylko do czasu, gdy twórca chwalił sowieckie życie. Przecież właśnie pod rządami Maszeraua Wasil Bykau zaczął mieć nieprzyjemności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Tata uwielbiał Bykaua! – Natalia Piotrowna jest nieprzejednana. – Kiedy chcieli go posadzić z przyczyn ideologicznych, walczył o niego, mówił, że to nasz geniusz, że nie wolno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Różnie się układały stosunki Bykaua z władzą, ale pisarza nie aresztowano, co niewątpliwie spotkałoby go w sąsiedniej Ukrainie. Na jednej szali znaleźli się więc twórcy, którym nie odebrano wolności (choć byli na cenzurowanym), na drugiej brak choćby jednej szkoły białoruskiej w miastach. Co przeważa?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burawkin twierdzi, że to epoka Maszeraua sprawiła, iż w ogóle możliwe było odrodzenie narodowe w końcu lat 80. Te kilka ziaren białoruskości, które zasiano dzięki wsparciu I sekretarza, wydało później owoce. Ziarna siano chyba jednak wyjątkowo głęboko, bo przyszły lider białoruskiego odrodzenia Zianon Paźniak w czasach Maszeraua bronił doktorat w „liberalnym" Leningradzie. W Mińsku nie pozwolono.&lt;br /&gt;Czy było miejsce na odrębność narodową? W przemówieniu „Na drodze socjalizmu i komunizmu w jednej rodzinie narodów ZSRR" z 28 grudnia 1978 r. Maszerau mówił: „Nasza historia, nasze życie uczą nas, i to rozumem oraz sercem pojmuje każdy, że bez współpracy narodów sowieckich dzisiejsza kwitnąca Sowiecka Białoruś byłaby niemożliwa".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bloki z mozaiką&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ambicją Białorusinów było „kroczyć w pierwszym szeregu budowniczych komunizmu". I udawało się. Dość powiedzieć, że w latach 1966-70 na Białorusi wyprodukowano tyle, ile przez poprzednie dwadzieścia lat. W 1972 r. z taśmy zjechał milionowy traktor. Dobrobyt był, zdawało się, na wyciągnięcie ręki. W stolicy pojawiły się nawet namiastki luksusu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natalia Maszerau: – W Mińsku zapalono przed Nowym Rokiem lampki na drzewach. Ojciec podpatrzył ten zwyczaj u Francuzów. Kiedy Breżniew tu przyjechał i zobaczył iluminację na drzewach, aż kręcił głową z podziwu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maszerau miał obsesję postępu. Był w tym nawet jakiś romantyzm – choć z tych, co się nie liczą z rzeczywistością. Latał śmigłowcem po kraju i kontrolował pracę w fabrykach, na polach. Jego śmigłowiec wyposażony był w urządzenia do obserwacji – podobno liczył, czy rzeczywiście tyle sprzętu pracuje na polach, ile deklarują kierownicy kołchozów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet krytycy przyznają, że w przemyśle awansowali fachowcy. Na tle breżniewowskiego zastoju, Białoruś się wyróżniała. To wtedy powstały legendy o tym, jak to republika żywi Moskwę, jak wagonami jedzie tam białoruskie mięso. Nikt się jednocześnie nie zastanawiał się, skąd brały się pieniądze na inwestycje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorset gospodarki planowej bywał jednak za ciasny. Charakter zbudowanego za Maszeraua przemysłu sprawił, że republika w pełni uzależniła się od surowców przysyłanych z innych części ZSRR. Do dziś pozostaje to bolączką kraju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Estetyka rozwoju, industrializacja i urbanizacja kraju to osobny rozdział. Mińsk i inne miasta otoczyły blokowiska. Betonowe budynki z dwudziestoma i więcej klatkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Przy wylocie z Mińska w kierunku Moskwy stoją bloki z mozaiką. Wszyscy pukali się w głowę, dlaczego ojciec coś takiego wymyślił. Chciał, żeby było ładnie, troszczył się o estetykę – mówi z dumą Natalia Piotrowna. – Marzył, by na parterach były baseny, gabinety lekarskie, żeby człowiek nigdzie nie musiał chodzić. Budowano place zabaw i boiska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy ludzie kultury sceptycznie odnosili się do pomysłów industrializacji wsi, Maszerau woził ich i pokazywał kołchozy. Stare zabudowania w Mińsku też nie przedstawiały dla niego, zdaje się, wielkiej wartości. Gdy ktoś powiedział coś dobrego o architekturze epoki renesansu, irytował się: „A co mają znaczyć te aluzje na temat XVI wieku?!". Radziecka historiografia nie pozwalała dobrze mówić o czasach sprzed 1917 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe dzielnice starej zabudowy stolicy rozjechały buldożery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Żebyście widzieli te domy! To nie było stare miasto w Krakowie – irytuje się córka Maszeraua. – Ojciec dziwił się, że pisarze tęsknią do tych domków. Przecież to był dowód naszego zacofania. Tam nawet toalet nie było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1977 r. przystał na zburzenie starego górnego miasta w Mińsku i postawienie na jego miejscu kompleksu fontann. Gdy ruszyła akcja protestu i do KC jako pierwszy dotarł list z Instytutu Fizyki, Maszerau, rozdrażniony, miał odpowiedzieć: „Niech fizycy zajmują się fizyką, a lirycy liryką. Jak komuś żal ruder, niech przeniesie się tam ze swoich wygodnych mieszkań".&lt;br /&gt;Szczęśliwie w ostatniej chwili zdecydował, by zabytki zostawić, i to dlatego, że przekonano go, iż po ich zburzeniu wcale nie uzyskano by planowanego widoku na rzekę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1986 r. doszło do katastrofy w Czarnobylu i władze wprowadziły blokadę informacyjną. Gdy część prawdy zaczęła przedzierać się do świadomości Białorusinów, rozgoryczeni ludzie mówili, że gdyby żył Maszerau, nie dopuściłby do takiego oszustwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Ojciec umierałby razem z mieszkańcami strefy. Gdy Gorbaczow się tłumaczył, że nikt go nie poinformował, myślałam, że pęknę ze śmiechu – mówi Natalia Piotrowna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umierałby? Każde z setek przedsiębiorstw zbudowanych za Maszeraua było bombą ekologiczną; zdegradowały środowisko na długo przed awarią czwartego reaktora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może z czasem zaczął sobie zdawać sprawę z absurdu projektów sowieckich?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobno gdy w 1979 r. Polesie ogarnęła susza, a jej skutki zwiększyła tylko fatalna melioracja kraju, Maszerau łapał się za głowę, rozpaczał, że kraj zniszczono wskutek kretyńskich pomysłów różnej maści innowatorów, którym tak zaufał. Ubolewał też podobno, że dzielnicy Niemiga już się nie odbuduje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burawkin: – Maszerau mówił, że przyjdzie czas i ludzie dowiedzą się prawdy. I nie wybaczą Breżniewowi, ale także jemu. Powiedział mi: „Tobie jeszcze ludzie przebaczą, jesteś młody, ale mnie nie. Jestem kandydatem do Biura Politycznego i mam świadomość tego, co się dzieje".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I cukierki dawał&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wysoki, schludnie ubrany Maszerau na tle towarzyszy – mrocznych, zgarbionych aparatczyków – musiał się wyróżniać. Także tym, że prawie nie pił, nie walił pięścią w stół i nie rzucał mięsem przy byle okazji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedawno jego rodzina upubliczniła nagrania z rodzinnych imprez, gdy czasem rozluźniano krawat i obyczaje. Nie wpłynęło to na obraz Maszeraua – nawet lekko wstawiony przy stole zachowywał się poprawnie. Był aż do znudzenia przyzwoity. Już wtedy krążyły legendy, jak on skromnie żyje. Zapewne jest w tym dużo prawdy – i trudno na siłę robić z niego rozbuchanego komunistycznego kacyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blok, w którym mieszka córka Natalia Piotrowna i w którym mieszkał Maszerau, niczym specjalnym się nie wyróżnia. Mieszkania są wygodne, kilkupokojowe, ale też bez żadnych luksusów, chyba że za taki uznać parkiet. Piotr Marcew, wtedy z wpływowej rodziny, a dziś niezależny wydawca prasowy, wychowywał się w tym samym bloku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Gdy Maszerau przechodził przez podwórko, dawał mi cukierka, pytał, co słychać, jak tam w szkole – mówi. – A potem głaskał mnie po głowie i szedł dalej prowadzić tę swoją komunistyczną partię. Trochę jak z bajki o Leninie i dzieciach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy Marcew podrósł i słuchał wystąpień I sekretarza, dalej czuł do niego sympatię, choć ten przeprowadził się już do leżącego na skraju stolicy osiedla willowego Drozdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcew: – Łgał jak wszyscy inni, ale był dobrym oratorem i jakoś milej się tego słuchało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma sensu cytować wystąpień Maszeraua, kto choć raz słyszał choćby polskich sekretarzy, wie, o czym mowa. Z obowiązku odnotujemy tylko kilka tytułów: „Ku nowym sukcesom budownictwa komunistycznego", „O ciągłej aktualności pracy ideologicznej w świetle decyzji XXIV Zjazdu KPZR", „Wychowywać ideowo przekonanych, wszechstronnie wykształconych budowniczych komunizmu" itd., itp. Maszerau nie był autorem skrzydlatych słów. Do tych mieli prawo jedynie sekretarze na Kremlu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteś prawdziwym komunistą &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo sukcesów na Białorusi, Maszerau nie zrobił kariery w Moskwie. Zdaniem rodziny nie pchał się, a po drugie miał tam sporo wrogów – z pamiętliwym Michaiłem Zimianinem na czele. Burawkin jednak twierdzi, że Zimianin wcale nie zwalczał Maszeraua, wręcz przeciwnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Gdy byłem jeszcze korespondentem „Prawdy", a Zimianin jej szefem – wspomina Burawkin – dzwonił do mnie i mówił, że jak skrzywdzę Maszeraua w jakimś tekście, to popamiętam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jakie miał relacje z samym Breżniewem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Breżniew nie był jednoznaczną postacią – mówi Natalia Piotrowna. – Gdy był młody i energiczny, wiele rzeczy zrobił dla kraju. Potem jego otoczenie wpędziło go w chorobę. A ojciec? Jeśli coś trzeba było załatwić, a zależało to od Breżniewa, potrafił to zrobić. Gorzej, gdy coś zależało od otoczenia. Dla taty najtrudniejsze były stosunki z Moskwą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burawkin: – Kiedyś skrytykowałem Breżniewa. Piotr Mironowicz ironicznie spytał, czy uważam go za głupca, który nic nie widzi. Powiedział, że wie jeszcze więcej ode mnie, ale jego milczenie nie bierze się z tchórzostwa – odwagę już udowodnił na wojnie. Zdawał sobie sprawę, iż chwaląc Breżniewa z trybuny, podle kłamał. Jedynym jego pocieszeniem było, że Gruzin Eduard Szewardnadze kłamał jeszcze podlej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Relacje z Moskwą to sztuka balansowania nad przepaścią. Na zjazdy KPZR Maszerau jeździł z całą rodziną. Dla córek to była atrakcja: muzea, teatry, sklepy. Jednak on i matka byli wtedy kłębkami nerwów. Mieszkali w hotelu Moskwa. Zawsze w czasie obrad ich apartament był pełen delegatów; drzwi strzelały. W pokoju było głośno, czasem wesoło, czasem poważnie, zawsze zaś nadymione. Kiedyś Maszerau przedstawił Biuru Politycznemu tezy na temat problemów w kraju, które chciał wygłosić na zjeździe. Breżniew wysłuchawszy go miał po chwili milczenia powiedzieć: „Pietia, ty jak zawsze masz rację, ale nie czas o tym mówić". Maszerau jednak wygłosił przemówienie na obradach plenarnych. Tego dnia wieczorem do ich pokoju w hotelu nikt nie zapukał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Ojciec nie kładzie się spać, odpala papierosa od papierosa. Matka płacze, pyta, czy szykować walizkę. Nie wiedzieliśmy, o co chodzi – wspomina Natalia Piotrowna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dwóch dniach do pokoju wparowali delegaci z gratulacjami. Okazało się, że przed kolejną sesją Breżniew podszedł do ojca: „Pietia, jesteś prawdziwym komunistą".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mijały jednak lata, a ten prawdziwy komunista wciąż był jedynie kandydatem na członka Biura Politycznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natalia Piotrowna: – Wszyscy mu prognozowali i przed kolejnym zjazdem mówili, że tym razem to już na pewno. Kraj był w tak dobrym stanie, trwał boom, nie było dysydentów. Żadnych Sołżenicynów, Sacharowych, a ojca nie wybierali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytany przez córkę, co jest grane, odpowiadał, że nie chciał zostawiać republiki, ale Natalia Piotrowna jest przekonana, iż swoją rolę odegrały pałacowe intrygi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pocałunki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W połowie lat 70. pojawiły się za to spekulacje, że Maszerau mógłby zastąpić Breżniewa – młody, energiczny, umie zarządzać. Takie spekulacje są niczym pocałunek śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1976 r. przydarzył się na Białorusi dziwny wypadek samochodowy. W Białowieży na polowaniu bawił Raul Castro. W drodze powrotnej pędząca w kawalkadzie maszyna, w której siedział przewodniczący rady republiki Fiodor Surganow, roztrzaskała się. Pojawiły się spekulacje na temat przyczyn awarii. Niektórzy mówili, że miał zginąć ktoś inny... Bo tym autem miał jechać Maszerau. Nie była to zresztą pierwsza taka katastrofa na Białorusi – sześć lat wcześniej w Mińsku czajka, w której jechał wicepremier republiki, rozbiła się o wojskową ciężarówkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy w Moskwie brakło Kiryła Mazuraua, sytuacja Piotra Mironowicza zaczęła się poważnie komplikować. Przejawiało się to także w rytuałach – Breżniew ociągał się z nadaniem Piotrowi Mironowiczowi gwiazdy Bohatera Pracy Socjalistycznej, zwlekał z nadaniem stolicy zaszczytnego tytułu miasta-bohatera. Dziś to wszystko może wydawać się śmieszne, ale komuniści przykładali do tych spraw olbrzymią wagę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy jednak nie można już było z tym zwlekać, Breżniew pofatygował się w 1978 r. na Białoruś z gwiazdą dla Maszeraua. Ale podczas ceremonii nie szczędził laureatowi upokorzeń (choć po swojemu pocałował go w usta), aż w końcu skrócił pobyt i wrócił tego samego dnia do Moskwy – co było już jawną obrazą. Dla znawców kremlowskiej etykiety takie gesty nie było pozbawione znaczenia. Także inspiracja krytycznych pod adresem Białorusi artykułów była łatwa do odgadnięcia. Podobno w tym samym czasie Jurij Andropow węszył: jak to było z tą niemiecką niewolą Maszeraua i czy rzeczywiście zasłużył sobie na tytuł Bohatera Związku Radzieckiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Ojciec wiedział, że coś niedobrego się szykuje – mówi Natalia Piotrowna. – Kiedy z córkami pojechałam go odwiedzić, zastałyśmy go siedzącego po ciemku w pokoju. Wrzucał do kominka papiery. Palił dokumenty. Było to dzień przed śmiercią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maszerau musiał czuć się zagubiony. Starzy towarzysze umierali, a on chyba nie do końca umiał znaleźć kontakt z nowymi elitami. Zmiany, które nawet jeszcze nie majaczyły na horyzoncie, ale były coraz bliżej, nie przypadłyby mu do gustu. Władimir, mąż Natalii Piotrownej, jest tego pewien: – Piotr Mironowicz jeździł na wypoczynek do Kraju Stawropolskiego, gdzie rządził Michaił Gorbaczow. Gorbaczow zawsze przyjeżdżał witać go na dworzec, taka była partyjna etykieta. Teść jednak nigdy nie przyjął jego zaproszenia na polowanie, a polować uwielbiał. To chyba wszystko mówi o jego stosunku do przyszłego przywódcy ZSRR. Od razu się na nim poznał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natalia Piotrowna jest pewna, że gdyby jej ojciec wszedł do politbiura i żył w latach 80., nie dopuściłby Gorbaczowa do władzy. I co najważniejsze: miał plan zreformowania Związku Radzieckiego. Plan ratunku, a nie rozpadu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sobota, 4 października 1980 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natalia Piotrowna dobrze zapamiętała ostatnie miesiące życia ojca. Ciągle był podenerwowany. Bał się czegoś. Jego twarz zaczęła przybierać niezdrowy ziemisty kolor. Natalia przeczuwała, że dzieje się coś złego, i kiedyś spytała, co go gryzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natalia Maszerau: – Nakrzyczał na mnie jak nigdy. Powiedział, że to nie moje sprawy, że sam sobie musi z tym poradzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne uderzenie z Moskwy: „Prawda" napisała o fatalnym zbiorze ziemniaków na Białorusi. Maszerau postanowił sprawdzić jeden z kołchozów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po południu 4 października Piotr Mironowicz wyszedł ze swojego gabinetu, który mieścił się na piątym piętrze budynku KC. Czekała już na niego czarna czajka, którą miał wyjechać. To nie było auto, którym zazwyczaj podróżował I sekretarz. Maszerau jeździł, jak wszyscy radzieccy notable, opancerzonym autem, ale ZIŁ-117 akurat znajdował się w naprawie. Czajka, do której tym razem wsiadł Piotr Mironowicz, nie miała dodatkowych zabezpieczeń i oznaczeń, nie miała nawet łączności z eskortą. Maszerau w ogóle nie lubił cyrków związanych z ochroną i dbaniem o bezpieczeństwo. Lubił urwać się ochronie i samemu pójść do stołecznych sklepów, zobaczyć, jak karmi się naród. Podobnie było z podróżowaniem. Zasady wymagały, by auto I sekretarza jechało w kolumnie. Samochody otwierające i zamykające kolumnę powinny być odpowiednio oznakowane. Maszerau i tym razem machnął ręką na wszystkie te przepisy. Usiadł obok ulubionego kierowcy Jewgienija Zajcewa i zatrzasnął drzwi samochodu. Ochroniarz, Walentin Czesnakow, major KGB, usadowił się na tylnym siedzeniu. Ruszyli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natalia Maszerau: – To wszystko jest zagadkowe i tajemnicze, że tata ruszył w podróż tą czajką. Ktoś po prostu podstawił ją, a on wsiadł, bo co miał robić. Śpieszył się, interesy państwa wzywały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To prawda, Maszerau się śpieszył. Wprawny kierowca Zajcew lubił naciskać na pedał gazu. Ale w swoim fachu był mistrzem, za kółkiem spędził 42 lata i nie miał ani jednego wypadku. Być może dlatego Maszerau tak go lubił. Kiedy Zajcew kończył 60 lat i miał odejść na emeryturę, powiedział do Piotra Mironowicza: „Jeszcze popracuję". Chyba po prostu nie umiał odejść. Zajcewowi z każdym tygodniem pogarszał się wzrok, podczas badań lekarskich nie chciano mu wydać zaświadczenia pozwalającego na pracę, ale w tamtych czasach takie rzeczy można było rozwiązać. Zadziałało prawo telefonu. Klinika wydała odpowiednie zaświadczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolumnę, w której tamtego dnia jechał Maszerau, otwierała biała wołga, jako druga jechała czarna czajka Maszeraua, trzecią była żółta wołga. Jak zwykle auta sunęły szybko. I nie miały żadnych oznaczeń. Maszerau nie zapiął pasów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piotr Marcew: – Wiem, jak ci nasi notable jeździli. Choćby gen. Leonid Bieda, który roztrzaskał się razem z Surganowem w tym słynnym wypadku w 1976 r. Kiedyś jako chłopiec jechałem z nim. Fascynowały mnie samochody, ale myślałem, że umrę od tych atrakcji na tylnim siedzeniu. Gaz do dechy, zmieniał biegi jak szalony, skręcał z piskiem opon. O zapinaniu pasów oczywiście mowy być nie mogło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogoda była dobra, jesienne słońce. Kierowcy nie trzymali aut w takim oddaleniu od siebie, jakiego wymagały przepisy. Pomiędzy samochodami był dystans ok. 150 metrów. Chcieli jak najszybciej znaleźć się na miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikołaj Pustowit, 32-letni kierowca, miał nadzieję, że 4 października nie będzie musiał wyruszać w dłuższą podróż. Ale okazało się, że auto, które zazwyczaj woziło z kołchozu kartofle, zepsuło się. Dlatego samochód Pustowita, GAZ-53, załadowano do połowy ziemniakami, po czym ruszył szosą moskiewską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy kierowca białej wołgi, otwierającej kolumnę Maszeraua, zobaczył, że z naprzeciwka nadciągają dwie ciężarówki, dał przez megafon komendę: „Proszę zjechać na pobocze i zatrzymać się". Pierwsza z ciężarówek, MAZ, zatrzymała się, ale na pobocze nie zjechała. Jadący za nią GAZ-53 Pustowita, by ją ominąć, musiał gwałtownie skręcić. Po prawej stronie był rów i drzewa, wybrał więc lewą stronę szosy, która wydawała się bezpieczna. W tej sekundzie rozpędzona czajka wbiła się w wypełnioną ziemniakami ciężarówkę Pustowita.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z czajki wyciągnięto po głowę zasypanego kartoflami Maszeraua. Natychmiast odwieziono go do pobliskiego szpitala. Ale obrażenia były zbyt poważne: zmiażdżone organy wewnętrzne. Maszerau zmarł tego samego dnia. Wypadku nie przeżył też kierowca Zajcew. Kiedy jego ciało przewieziono do kostnicy, okazało się, że miał mocno zabandażowaną klatkę piersiową. Oprócz złego wzroku, ten człowiek w podeszłym wieku miał i inne dolegliwości. Tego samego dnia zmarł major KGB Czesnakow. Do szpitala trafił także Pustowit. Był w szoku. Ale szybko dotarło do niego, co się stało. Spowodował wypadek, w którym zginął Maszerau, przywódca republiki. Wiedział, że będzie mieć straszne kłopoty. Tymczasem kierowcy MAZ-a, który zmusił Pustowita do feralnego manewru, pozwolono odjechać jak gdyby nigdy nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natalia Maszerau: – Kiedy tylko usłyszeliśmy o wypadku, nie mieliśmy żadnych wątpliwości. Tatę zamordowano. Żył w tak strasznym stresie, bo wiedział, że chcą go zabić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla Nikołaja Pustowita rozpoczął się czas nużących przesłuchań. KGB, MSW sprawdzały tego człowieka na wylot. Starano się ustalić, jaki miał stosunek do kierownictwa republiki. Ale okazało się, że Pustowit to zwykły kierowca, którego życie niczym szczególnym się nie wyróżniało. Sąd skazał go na 15 lat więzienia za spowodowanie wypadku, w którym zginęły trzy osoby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po śmierci Maszeraua Białoruś pogrążyła się w żałobie. Setki tysięcy mińszczan przychodziło zobaczyć leżącego w trumnie przywódcę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężowi Natalii Maszerau tamte chwile dobrze zapadły w pamięć: – Teść leżał taki niepodobny do siebie. Podczas wypadku uderzył mocno czołem o przednią szybę i głowę miał roztrzaskaną na pół. Długo go przygotowywano i układano w trumnie, żeby nie było tego widać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Breżniew nie pofatygował się na pogrzeb. Z Moskwy na ceremonię pogrzebową wysłano jedynie Michaiła Zimianina, co rodzina uznała za kolejny afront.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hienadź Burawkin długo myślał nad tą śmiercią. Morderstwo? W „wypadkach ciężarówkowych" często tracili życie politycy krajów radzieckich. To był tani i skuteczny sposób na pozbycie się niewygodnych ludzi. W połowie października miało się odbyć plenum, na którym Maszeraua mieli wreszcie wybrać do Biura Politycznego. Nowym liderem Białorusi został Tichon Kisialou, ten, którego Breżniew widział na tym stanowisku już piętnaście lat wcześniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Burawkin: – Moje wątpliwości rozwiała dopiero rozmowa z prokuratorem, który prowadził śledztwo w sprawie wypadku Maszeraua. Uczciwy człowiek. Wytłumaczył mi, że choć trudno w to uwierzyć, był to nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Maszerau nie przestrzegał zasad bezpieczeństwa, zagrało wiele czynników w jednej chwili.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zięć Maszeraua, sam będący synem wysokiego funkcjonariusza KGB, nie wierzy w zbiegi okoliczności: – Teść następnego dnia miał dostać z Moskwy nową, bardziej profesjonalną ochronę. Oni by do wypadku nie dopuścili. To był więc ostatni moment dla zabójców. W tym czasie, w różnych częściach ZSRR, ginęli wysocy partyjni funkcjonariusze, i to w podobny sposób. A czy to nie dziwne, że ówczesny szef MSW republiki, Gienadij Żabicki, miesiąc po wypadku dostał order „Drużby Narodów"? Odpowiedzialny za bezpieczeństwo, a dostaje nagrodę zaraz po takiej tragedii!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy jednak śmierć Maszeraua była na rękę Breżniewowi, czy ekipie, która do władzy miała przyjść za kilka lat? Spekulacje można mnożyć. Rodzina Maszeraua, której ojczyzną pozostał Związek Radziecki, przekonana jest do drugiej wersji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natalia Piotrowna nigdy nie uwierzy w przypadkową śmierć ojca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Tatę zamordowali. A prawda o tym jest ukryta w archiwach. Na Białorusi nigdy nie wyjdzie ona na jaw. Może przyjdzie do nas dzięki pomocy Moskwy, może Warszawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Korzystaliśmy m.in. z archiwalnych numerów gazet: „Biełorusskaja Diełowaja Gazieta", „Wieczernyj Mińsk", „Mińskij Kurier", „Komsomolskaja Prawda w Biełorusi". Zdjęcia pochodzą z wydawnictwa „Pobyt delegacji PRL i ministerstwa obrony ZSRR w Białoruskiej SRR w związku z uroczystościami pod Lenino z okazji 30. rocznicy Wojska Polskiego".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-7788139871428446992?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/7788139871428446992/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=7788139871428446992' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/7788139871428446992'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/7788139871428446992'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2007/08/socjalizm-z-twarz-piotra-mironowicza.html' title='Socjalizm z twarzą Piotra Mironowicza, Małgorzata Nocuń, Andrzej Brzeziecki'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-5512156197121302646</id><published>2007-08-05T22:01:00.000-07:00</published><updated>2011-06-27T13:55:50.158-07:00</updated><title type='text'>Tu rodził się naród, Zmicier Pankowiec</title><content type='html'>Tu rodził się naród&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kuropaty – masowa mogiła setek tysięcy ludzi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy naród Europy posiada miejsce, które zbrodniczy system uczynił narodową nekropolią. Rozstrzelano w nim setki tysięcy ludzi, a ziemia przyjęła ich ciała. Dla Polaków takim miejscem jest Katyń, dla Ukraińców Winnica. Na Białorusi są Kuropaty. Las, w którym spoczęły ofiary radzieckiej epoki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmicier Pankowiec z Mińska / 2007-07-24&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Kuropaty leżą na północno-wschodnich obrzeżach Mińska. Według różnych danych w miejscu tym znajdują się szczątki 30-250 tys. ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Białorusini pierwszy raz usłyszeli o Kuropatach pod koniec lat 80., gdy w piśmie Związku Literatów „Litaratura i Mastactwa" archeolog Zianon Paźniak i inżynier Jewhienij Szmychaliou opublikowali artykuł „Kuropaty: droga śmierci". Autorzy podali do publicznej wiadomości, że w miejscowości pod Mińskiem spoczywają szczątki setek tysięcy ludzi – ofiar politycznych mordów dokonanych w Białoruskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej przez NKWD. Artykuł wywołał wielką sensację. Przed jego opublikowaniem mało kto w kraju zdawał sobie sprawę z istnienia grobów. Prawda historyczna zaczęła wychodzić na jaw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Straszliwe odkrycie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paźniak i Szmychaliou tłumaczyli, że do poszukiwań w lesie pod Mińskiem sprowokowały ich opowieści mieszkańców pobliskiej wioski Zielienyj Ług, którzy opowiadali, że w latach 1937-40 z Kuropat każdego dnia dochodziły odgłosy strzałów. Strzelano do ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Część lasu o powierzchni 10-15 hektarów była ogrodzona wysokim na trzy metry parkanem zwieńczonym drutem kolczastym. Za ogrodzeniem spacerowała uzbrojona ochrona z psami. Ludzi zwożono tu żwirową drogą, prowadzącą przez Łagojskij Trakt. Marszrutę tę nazywano w tamtych czasach drogą do śmierci" – pisali Paźniak i Szmychaliou.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polityczne represje nastały na Białorusi wraz z przyjściem radzieckiej władzy. Pierwsza fala prześladowań objęła działaczy Białoruskiej Republiki Narodowej (państwa, które powstało 25 marca 1918 r., przetrwało zaledwie rok, ale było ziszczeniem marzeń Białorusinów o własnej ojczyźnie). Represjonowano katolickich i prawosławnych duchownych, działaczy wszystkich istniejących partii politycznych. Przed represjami ustrzegli się jedynie komuniści. Prześladowania na masową skalę zaczęły się w latach 30. Dotknęły też bogatsze chłopstwo i mieszkańców wsi, którzy sprzeciwiali się kolektywizacji rolnictwa. Wg różnych danych 4-15 proc. białoruskiego chłopstwa wysłano na Syberię i na północ Rosji. Część rozstrzelano. W większości obwiniano ich o działanie na szkodę państwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NKWD masowo fabrykowało sprawy organizacji działających na rzecz kontrrewolucji, takich jak: „Związek Wyzwolenia Białorusi", „Robotnicza Partia Chłopska", „Białoruskie Centrum Narodowe". Ofiarami tych sfabrykowanych procesów była przede wszystkim inteligencja: uczeni, pisarze, nauczyciele, dziennikarze, wykładowcy uniwersyteccy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od 1937 r. zaczęły się pojawiać oskarżenia o szpiegostwo, najczęściej oskarżano o działalność wywiadowczą na rzecz Polski, Niemiec i Łotwy. Praktycznie wszystkich „szpiegów" czekał wyrok śmierci. Represje zaczęły dotykać w końcu także niedawnych katów. W 1938 r. spośród 101 sekretarzy regionalnych komitetów partii komunistycznej aresztowano 99, do więzień wtrącono też kilkudziesięciu przedstawicieli regionalnych komitetów wykonawczych i wielu sekretarzy Centralnego Komitetu Komunistycznej Partii Bolszewików Białorusi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Artykuł Paźniaka i Szmychalioua stał się pretekstem do wszczęcia 14 czerwca 1988 r. przez prokuraturę BSRR śledztwa. W jego toku w kuropackim lesie przeprowadzono częściową ekshumację. Odkryto 510 mogił. Ekshumacja w jednym tylko małym skrawku lasu pozwoliła dokonać straszliwego odkrycia, spod ziemi wydobyto 313 czaszek i szkieletów, 340 protez zębów wykonanych z żółtych i białych materiałów. Wykopano też resztki zachowanych rzeczy osobistych, a także 177 łusek z karabinu i 28 kul. Ustalono, że łuski pochodzą z pistoletów Browning i Walter – w tym czasie taką bronią posługiwało się NKWD. W toku śledztwa prokuratora BSRR wydała orzeczenie mówiące, że w Kuropatach rozstrzelano 30 tys. ludzi, jednak wielu białoruskich historyków uważa, iż liczba ofiar jest o wiele większa. Ich zdaniem można mówić o 100–250 tys. uśmierconych. W 1993 r. Kuropaty wpisano do państwowego rejestru historyczno-kulturowego dziedzictwa Białorusi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Msza pod śnieżnym niebem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można więc powiedzieć, że właśnie w Kuropatach narodziła się współczesna białoruska opozycja. W tym lesie leżącym u stóp stolicy w październiku 1988 r. świadomi swojej narodowości Białorusini zorganizowali mityng. Pretekstem dla demonstracji było święto „Dziadów". Przyszły dziesiątki tysięcy ludzi. Milicja użyła siły, w ruch poszły pałki. Użyto też gazu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-5512156197121302646?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/5512156197121302646/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/5512156197121302646'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/5512156197121302646'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-2835352534185836707</id><published>2007-08-05T21:59:00.001-07:00</published><updated>2011-06-27T13:55:50.158-07:00</updated><title type='text'>Kraj w oblężeniu, Małgorzata Nocuń</title><content type='html'>Historia w Tygodniku (30/2007) - Białoruś&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kraj w oblężeniu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas historyczny i czas propagandy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na białoruskich wsiach ludzie często żyją bez prądu i gazu, ale w szczęściu, i jak mantrę powtarzają: „Byleby tylko nie było wojny". Na billbordach przy ruchliwych arteriach weterani uginają się pod ciężarem medali. Są dumą narodu – to oni zwyciężyli w walce z faszyzmem. O co chodzi z tą wojną 60 lat po wojnie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małgorzata Nocuń / 2007-07-24&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Tytuł „miasta bohatera" Mińsk otrzymał w 1974 r., jako dziesiąte z radzieckich miast, które w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej (1941-45) stawiało niezwykle mocny opór hitlerowskiemu najeźdźcy. Oprócz Mińska na Białorusi tylko Twierdza Brzeska doczekała się tytułu bohatera. W rzeczywistości z tym zaciekłym oporem różnie bywało, ale i dziś część mieszkańców stolicy odczuwa dumę, że przyszło im żyć w metropolii tak uhonorowanej. W zalanym betonem Mińsku drzemie wojenny duch, wydaje się, że kurz zawieruchy sprzed 60 lat nie opadł. Metropolia jest orwellowska. Ma Wielkiego Brata w postaci wszechobecnych szczekaczek upraszających: „Obywatelu, zachowuj porządek". Propagandą „wielikiej pobiedy" przenikają młodsze pokolenia. Nawet Białorusini lekko po trzydziestce, wychowani na podręcznikach redagowanych w stylu radzieckim, opowiadają, że ich republika jako pierwsza przyjęła hitlerowskie uderzenie na ZSRR, a ich ojcowie wykrwawiali się w obronie całej Europy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niepotrzebne blachy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po 1945 r. tematyka wojenna i partyzancka była wciąż na Białorusi uaktualniana. Zresztą dokonywano tego w tak skuteczny sposób, że radzieckim mistrzom od propagandy udało się stworzyć dwa mity: o Białorusi – republice partyzantów i o niezwykłym heroizmie Białorusinów w czasie II wojny światowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego właśnie Białoruś ochrzczono republiką partyzantów? Do dziś w białoruskim życiu jest zaskakująco dużo „partyzantki". Nazwę „partyzancki" nosi jeden z rejonów Mińska. Pojęcie to przenika do kultury undergroundowej. Zespół rockowy N.R.M śpiewa o partyzantach. Nawet opozycyjny portal internetowy nosi nazwę „Białoruski Partyzant".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faktem jest, że białoruskie miasta zrównał z ziemią hitlerowski tajfun, a życie w walkach stracił co trzeci obywatel kraju. Pamięć o wojnie jest bardzo dotkliwa. Nie ma rodziny, której udziałem nie stałaby się wojenna tragedia; Stalin chciał uczynić z Białorusi ziemię spaloną, plan ten po części zrealizował. Mińsk był po wojnie bardzo zniszczony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak ruch partyzancki był tylko częściowo spontanicznym sprzeciwem społeczeństwa. Partyzantka tworzona była – na masową skalę – przez radzieckie struktury siłowe, m.in. z pomocą NKWD.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Mit o partyzantach był Moskwie potrzebny, by jakoś związać Białorusinów z ich radziecką „ojczyzną", ponieważ przed II wojną światową Białoruś w żadnym wypadku nie była częścią Rosji, ani w sensie historycznym, ani też mentalnym. Mit sowieckiego Białorusina-partyzanta to ukoronowanie bardzo długiego procesu inkorporacji Białorusi do imperium – uważa Aleś Ancipienka, filozof.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tezą Ancipienki nie może się zgodzić inny białoruski intelektualista, pisarz Walentin Taras. Taras broni swojej biografii. Jako trzynastolatek przystąpił do sowieckiej partyzantki. Jego oddział stacjonował na ziemiach zachodniej Białorusi. Po wojnie tematykę książek Tarasa zdominowała wojna widziana oczyma dziecka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walentin Taras: – Wierzyłem, że walczę o moją radziecką Białoruś. Tak bardzo kochałem sowiecki system, że jak kiedyś Misza, kolega z oddziału, zakpił z kołchozów i radzieckiego państwa, to wycelowałem w niego karabin i zażądałem, żeby wszystko odszczekał. Byłem gotowy zabić go za takie bluźnierstwo. Na szczęście trafiłem Miszę tylko w ramię – opowiada Taras. – Odnalazłem go po wojnie. Poprosiłem o przebaczenie, popiliśmy samogonu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć w życiu pisarza wojna była bardzo ważnym epizodem i przyznaje, że podczas walk Białorusini wykazywali się bohaterstwem, to szybko dostrzegł, jakich manipulacji wokół wojennej tematyki dopuszcza się propaganda. Najpierw radziecka, potem łukaszenkowska.&lt;br /&gt;Aleś Ancipienka od lat walczy piórem z mitem Białorusina-partyzanta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Bo partyzanci to był radziecki „Smiersz". Zrzucano ich tu, by akcjami zbrojnymi sprowokowali Niemców do agresji wobec ludności, co z kolei miejscowych miało prowokować do sprzeciwu – uważa Ancipienka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiara Tarasa w Związek Radziecki umarła z chwilą, kiedy radzieckie czołgi w 1968 r. wjechały do Czechosłowacji. Mimo to wie, że podczas wojny walczył w słusznej sprawie. Jest dumny z trzech medali, jakie za wojenne zasługi otrzymał od władzy radzieckiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są to medale: za bojowe zasługi, medal partyzanta Wielkiej Wojny Ojczyźnianej II stopnia, Medal Za Zwycięstwo nad Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z czasem Taras zaczął się śmiać z tego wszystkiego, co władza zaczęła wyprawiać wokół wojny. Przypominało to operetkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taras: – Zaraz po wojnie zaczęło się odlewanie w brązie tych makabrycznych pomników partyzantów. Postaci z karabinami w przyczajeniu oczekujące na strzał ozdabiały ulice białoruskich miast, stacje metra. Co rok zaczęli nas nagradzać za te same wojenne zasługi. Dostawaliśmy odznaczenia w każdą rocznicę zwycięstwa nad faszyzmem. A także w rocznicę powstania Armii Czerwonej. Każdy dostał dziesiątki niepotrzebnych blach. Nie wyciągam tych odznaczeń z szafy, nigdy ich nie noszę. Uważam, że to nie wypada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmietana zwycięstwa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okrucieństwa wojny zostały w pamięci Tarasa. Ale nigdy nie powtarza powiedzenia: „Żeby tylko nie było wojny".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taras: – U nas propaganda tak bardzo straszy ludzi wojną, wrogimi krajami, i tak wpaja, że Łukaszenka chroni kraj przed najazdami, że niewykształceni mieszkańcy wsi uwierzyli w prawdopodobieństwo, iż na Białoruś lada chwila mogą wkroczyć obce wojska. Powiedzenie „Żeby tylko nie było wojny" to symbol zacofania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co roku w święto zwycięstwa 9 maja przez Mińsk rusza pochód. Podobne uroczystości odbywają się w większości byłych radzieckich miast. Jednak to, co białoruskie władze zorganizowały dwa lata temu, kiedy przypadła 60. rocznica zakończenia II wojny światowej, pozostanie w pamięci Białorusinów na długo. Uładzimir Arłou, białoruski pisarz i historyk, przyjmował w tym czasie przyjaciół z Ukrainy. Też żyli w Związku Radzieckim, w Kijowie również świętuje się dzień zwycięstwa, ale mimo wszystko przecierali oczy ze zdumienia. Co się w tym kraju dzieje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– W sklepach wszystkie towary: masło, mleko, ser były z rysunkami partyzantów. Śmietana z informacją „60 lat zwycięstwa" i partyzantem przyczajonym z karabinem w krzakach. Malunki partyzantów, radzieckich orderów były na każdym sklepie. Można było kupić szklanego kałasznikowa o objętości kilku litrów, wypełnionego wódką – opowiada Arłou.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plac Zwycięstwa usytuowany jest w centrum miasta. Na środku, w 1955 r. wzniesiono obelisk zwieńczony radziecką gwiazdą. W miejscu tym odbywają się państwowe uroczystości. Ale pod pomnik ściągają też młodzi ludzie. Nowożeńcy przychodzą tu zaraz po opuszczeniu urzędu stanu cywilnego, kładą kwiaty i stoją chwilę w zadumie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleksander Łukaszenka zdaje sobie sprawę z tego, jaki stosunek Białorusini mają do wojny. Dlatego propaganda umiejętnie podgrzewa zimnowojenne nastroje i stwarza poczucie zagrożenia. Każdy reżym potrzebuje wroga. Łukaszenka tak przywiązał się do mitu wojny, że kiedyś, przemawiając do weteranów, powiedział, iż wojna zabrała mu ojca. Problem tkwi tylko w tym, że Aleksandr Grigoriewicz urodził się w 1954 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokonując bilansu rządów Łukaszenki, nawet niezależni analitycy podkreślają, że przywódca nigdy nie dopuścił do wplątania Białorusi w jakąkolwiek wojnę. Białoruskie wojska nie wzięły udziału w operacjach w Czeczenii, pomimo układu związkowego z Rosją. Nie wysłano ich, jak Ukraińców, do Iraku. Decydenci na Białorusi wiedzą, że mówieniem o braku wojny i stabilizacji są w stanie zdobyć poparcie. To gra strachem. Duża część narodu niczego nie boi się tak jak wojny i z niczego nie odczuwa takiej dumy jak właśnie z osiągnięć wojennych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-2835352534185836707?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/2835352534185836707/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/2835352534185836707'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/2835352534185836707'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-5552651021409586940</id><published>2007-08-05T21:59:00.000-07:00</published><updated>2007-08-05T22:00:57.296-07:00</updated><title type='text'>Kraj w oblężeniu, Małgorzata Nocuń</title><content type='html'>Historia w Tygodniku (30/2007) - Białoruś&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kraj w oblężeniu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas historyczny i czas propagandy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na białoruskich wsiach ludzie często żyją bez prądu i gazu, ale w szczęściu, i jak mantrę powtarzają: „Byleby tylko nie było wojny". Na billbordach przy ruchliwych arteriach weterani uginają się pod ciężarem medali. Są dumą narodu – to oni zwyciężyli w walce z faszyzmem. O co chodzi z tą wojną 60 lat po wojnie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małgorzata Nocuń / 2007-07-24&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Tytuł „miasta bohatera" Mińsk otrzymał w 1974 r., jako dziesiąte z radzieckich miast, które w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej (1941-45) stawiało niezwykle mocny opór hitlerowskiemu najeźdźcy. Oprócz Mińska na Białorusi tylko Twierdza Brzeska doczekała się tytułu bohatera. W rzeczywistości z tym zaciekłym oporem różnie bywało, ale i dziś część mieszkańców stolicy odczuwa dumę, że przyszło im żyć w metropolii tak uhonorowanej. W zalanym betonem Mińsku drzemie wojenny duch, wydaje się, że kurz zawieruchy sprzed 60 lat nie opadł. Metropolia jest orwellowska. Ma Wielkiego Brata w postaci wszechobecnych szczekaczek upraszających: „Obywatelu, zachowuj porządek". Propagandą „wielikiej pobiedy" przenikają młodsze pokolenia. Nawet Białorusini lekko po trzydziestce, wychowani na podręcznikach redagowanych w stylu radzieckim, opowiadają, że ich republika jako pierwsza przyjęła hitlerowskie uderzenie na ZSRR, a ich ojcowie wykrwawiali się w obronie całej Europy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niepotrzebne blachy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po 1945 r. tematyka wojenna i partyzancka była wciąż na Białorusi uaktualniana. Zresztą dokonywano tego w tak skuteczny sposób, że radzieckim mistrzom od propagandy udało się stworzyć dwa mity: o Białorusi – republice partyzantów i o niezwykłym heroizmie Białorusinów w czasie II wojny światowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego właśnie Białoruś ochrzczono republiką partyzantów? Do dziś w białoruskim życiu jest zaskakująco dużo „partyzantki". Nazwę „partyzancki" nosi jeden z rejonów Mińska. Pojęcie to przenika do kultury undergroundowej. Zespół rockowy N.R.M śpiewa o partyzantach. Nawet opozycyjny portal internetowy nosi nazwę „Białoruski Partyzant".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faktem jest, że białoruskie miasta zrównał z ziemią hitlerowski tajfun, a życie w walkach stracił co trzeci obywatel kraju. Pamięć o wojnie jest bardzo dotkliwa. Nie ma rodziny, której udziałem nie stałaby się wojenna tragedia; Stalin chciał uczynić z Białorusi ziemię spaloną, plan ten po części zrealizował. Mińsk był po wojnie bardzo zniszczony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak ruch partyzancki był tylko częściowo spontanicznym sprzeciwem społeczeństwa. Partyzantka tworzona była – na masową skalę – przez radzieckie struktury siłowe, m.in. z pomocą NKWD.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Mit o partyzantach był Moskwie potrzebny, by jakoś związać Białorusinów z ich radziecką „ojczyzną", ponieważ przed II wojną światową Białoruś w żadnym wypadku nie była częścią Rosji, ani w sensie historycznym, ani też mentalnym. Mit sowieckiego Białorusina-partyzanta to ukoronowanie bardzo długiego procesu inkorporacji Białorusi do imperium – uważa Aleś Ancipienka, filozof.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tezą Ancipienki nie może się zgodzić inny białoruski intelektualista, pisarz Walentin Taras. Taras broni swojej biografii. Jako trzynastolatek przystąpił do sowieckiej partyzantki. Jego oddział stacjonował na ziemiach zachodniej Białorusi. Po wojnie tematykę książek Tarasa zdominowała wojna widziana oczyma dziecka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walentin Taras: – Wierzyłem, że walczę o moją radziecką Białoruś. Tak bardzo kochałem sowiecki system, że jak kiedyś Misza, kolega z oddziału, zakpił z kołchozów i radzieckiego państwa, to wycelowałem w niego karabin i zażądałem, żeby wszystko odszczekał. Byłem gotowy zabić go za takie bluźnierstwo. Na szczęście trafiłem Miszę tylko w ramię – opowiada Taras. – Odnalazłem go po wojnie. Poprosiłem o przebaczenie, popiliśmy samogonu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć w życiu pisarza wojna była bardzo ważnym epizodem i przyznaje, że podczas walk Białorusini wykazywali się bohaterstwem, to szybko dostrzegł, jakich manipulacji wokół wojennej tematyki dopuszcza się propaganda. Najpierw radziecka, potem łukaszenkowska.&lt;br /&gt;Aleś Ancipienka od lat walczy piórem z mitem Białorusina-partyzanta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Bo partyzanci to był radziecki „Smiersz". Zrzucano ich tu, by akcjami zbrojnymi sprowokowali Niemców do agresji wobec ludności, co z kolei miejscowych miało prowokować do sprzeciwu – uważa Ancipienka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiara Tarasa w Związek Radziecki umarła z chwilą, kiedy radzieckie czołgi w 1968 r. wjechały do Czechosłowacji. Mimo to wie, że podczas wojny walczył w słusznej sprawie. Jest dumny z trzech medali, jakie za wojenne zasługi otrzymał od władzy radzieckiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są to medale: za bojowe zasługi, medal partyzanta Wielkiej Wojny Ojczyźnianej II stopnia, Medal Za Zwycięstwo nad Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z czasem Taras zaczął się śmiać z tego wszystkiego, co władza zaczęła wyprawiać wokół wojny. Przypominało to operetkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taras: – Zaraz po wojnie zaczęło się odlewanie w brązie tych makabrycznych pomników partyzantów. Postaci z karabinami w przyczajeniu oczekujące na strzał ozdabiały ulice białoruskich miast, stacje metra. Co rok zaczęli nas nagradzać za te same wojenne zasługi. Dostawaliśmy odznaczenia w każdą rocznicę zwycięstwa nad faszyzmem. A także w rocznicę powstania Armii Czerwonej. Każdy dostał dziesiątki niepotrzebnych blach. Nie wyciągam tych odznaczeń z szafy, nigdy ich nie noszę. Uważam, że to nie wypada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmietana zwycięstwa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okrucieństwa wojny zostały w pamięci Tarasa. Ale nigdy nie powtarza powiedzenia: „Żeby tylko nie było wojny".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taras: – U nas propaganda tak bardzo straszy ludzi wojną, wrogimi krajami, i tak wpaja, że Łukaszenka chroni kraj przed najazdami, że niewykształceni mieszkańcy wsi uwierzyli w prawdopodobieństwo, iż na Białoruś lada chwila mogą wkroczyć obce wojska. Powiedzenie „Żeby tylko nie było wojny" to symbol zacofania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co roku w święto zwycięstwa 9 maja przez Mińsk rusza pochód. Podobne uroczystości odbywają się w większości byłych radzieckich miast. Jednak to, co białoruskie władze zorganizowały dwa lata temu, kiedy przypadła 60. rocznica zakończenia II wojny światowej, pozostanie w pamięci Białorusinów na długo. Uładzimir Arłou, białoruski pisarz i historyk, przyjmował w tym czasie przyjaciół z Ukrainy. Też żyli w Związku Radzieckim, w Kijowie również świętuje się dzień zwycięstwa, ale mimo wszystko przecierali oczy ze zdumienia. Co się w tym kraju dzieje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– W sklepach wszystkie towary: masło, mleko, ser były z rysunkami partyzantów. Śmietana z informacją „60 lat zwycięstwa" i partyzantem przyczajonym z karabinem w krzakach. Malunki partyzantów, radzieckich orderów były na każdym sklepie. Można było kupić szklanego kałasznikowa o objętości kilku litrów, wypełnionego wódką – opowiada Arłou.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plac Zwycięstwa usytuowany jest w centrum miasta. Na środku, w 1955 r. wzniesiono obelisk zwieńczony radziecką gwiazdą. W miejscu tym odbywają się państwowe uroczystości. Ale pod pomnik ściągają też młodzi ludzie. Nowożeńcy przychodzą tu zaraz po opuszczeniu urzędu stanu cywilnego, kładą kwiaty i stoją chwilę w zadumie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aleksander Łukaszenka zdaje sobie sprawę z tego, jaki stosunek Białorusini mają do wojny. Dlatego propaganda umiejętnie podgrzewa zimnowojenne nastroje i stwarza poczucie zagrożenia. Każdy reżym potrzebuje wroga. Łukaszenka tak przywiązał się do mitu wojny, że kiedyś, przemawiając do weteranów, powiedział, iż wojna zabrała mu ojca. Problem tkwi tylko w tym, że Aleksandr Grigoriewicz urodził się w 1954 r.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokonując bilansu rządów Łukaszenki, nawet niezależni analitycy podkreślają, że przywódca nigdy nie dopuścił do wplątania Białorusi w jakąkolwiek wojnę. Białoruskie wojska nie wzięły udziału w operacjach w Czeczenii, pomimo układu związkowego z Rosją. Nie wysłano ich, jak Ukraińców, do Iraku. Decydenci na Białorusi wiedzą, że mówieniem o braku wojny i stabilizacji są w stanie zdobyć poparcie. To gra strachem. Duża część narodu niczego nie boi się tak jak wojny i z niczego nie odczuwa takiej dumy jak właśnie z osiągnięć wojennych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-5552651021409586940?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/5552651021409586940/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=5552651021409586940' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/5552651021409586940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/5552651021409586940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2007/08/kraj-w-obleniu-magorzata-nocu.html' title='Kraj w oblężeniu, Małgorzata Nocuń'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-8440694977458885309</id><published>2007-08-05T21:51:00.000-07:00</published><updated>2007-08-05T21:59:13.964-07:00</updated><title type='text'>Historia bez bohaterów, Uładzimir Arłou</title><content type='html'>Z Uładzimirem Arłouem rozmawiają Małgorzata Nocuń i Andrzej Brzeziecki&lt;br /&gt;http://tygodnik.onet.pl/3229,29743,1426787,1,tematy.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uładzimir Arłou / 2007-07-24&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;TYGODNIK POWSZECHNY: – W powszechnej opinii Białorusini są narodem nieznającym własnej przeszłości i łatwo politykom nimi manipulować, odwołując się do mitów historycznych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uładzimir Arłou: – Są dwie Białorusie i każda z nich ma inny stosunek do historii. Jedna Białoruś czuje się spadkobierczynią Związku Radzieckiego. Dla wielu moich rodaków historia ich kraju sięga czasów, kiedy piwo kosztowało 37 kopiejek, a wódka 3 ruble. Historyczna świadomość radzieckich Białorusinów jest żadna. Jest też druga Białoruś, której mieszkańcy znają przeszłość tych ziem, mają swoich bohaterów. Dotarcie do tej wiedzy było zadaniem trudnym i często bolesnym. Kiedy w latach 70. studiowałem historię, ani ja, ani moi koledzy nie mieliśmy pojęcia o wielu ważnych momentach w przeszłości Białorusinów – byliśmy produktami radzieckiej edukacji, w której przemilczano na przykład istnienie niepodległej Białoruskiej Republiki Ludowej w 1918 r., nikt też nawet szeptem nie mówił o masowych represjach w latach 30. Nasi profesorowie nie odkryli przed nami tej zakazanej historii. Dziś datę 25 marca – czyli powołania Białoruskiej Republiki Ludowej – znają praktycznie już wszyscy. Oczywiście większość w ten dzień nie świętuje, ale data wróciła do narodowej pamięci, więc jakiś postęp jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– W jaki sposób uczono historii w radzieckiej szkole na Białorusi? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Sowiecka historiografia jest dziedziczką carskiej historiografii. Na białoruską historię zawsze patrzono z perspektywy mitów: Białorusini są młodszymi braćmi Rosjan, nie mają prawa do państwowości, do języka. Nie było w tej historii miejsca dla bohaterów, którzy walczyli o europejskie wartości. Wyrosłem w Połocku, a nie wiedziałem o tym, że car Iwan Groźny napadł na nasze miasto, wymordował katolików i Żydów, a 50 tysięcy prawosławnych wypędził w głąb Rosji. Mówiono nam na lekcjach, że Iwan Groźny uwolnił Połock od Polaków i Litwinów. Przemilczano, że historia stosunków Rosji i Białorusi to dzieje ustawicznych wojen, które rozpoczęły się w 1492 r. i trwały aż do końca XVIII w., kiedy marzenie o wchłonięciu Białorusi się zrealizowało. W szkole nie uczyliśmy się o wojnie inflanckiej, o walkach z Iwanem Groźnym, nie uczyliśmy się też o najstraszniejszej wojnie w naszych dziejach, która toczyła się w latach 1654–1667. Białoruś straciła wtedy połowę ludności, swoje elity, szlachtę, mieszczaństwo. Była to katastrofa kulturowa, demograficzna i gospodarcza, z której Białoruś nie podniosła się do dziś i w tym upatrywałbym korzeni współczesnej tragedii Białorusi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie godziny od Połocka jest wieś Michajłowskoje, gdzie tworzył Puszkin, który przyjeżdżał tam z Petersburga. W szkole co rok wożono nas do tej wsi na wycieczki. Wszystko już tam znałem na pamięć, mógłbym sam być przewodnikiem. Natomiast nigdy nas nie wzięli na wycieczkę po Połocku. Nikt nie mówił nam o Soborze Sofijskim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Przypomnienie o istnieniu średniowiecznego Księstwa Połockiego przeczyłoby teorii o jednej Rusi – praojczyźnie wszystkich Słowian Wschodnich? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– W czasach carskiej Rosji i w czasach radzieckich lansowano tezę, że nigdy nie posiadaliśmy własnej państwowości. Tymczasem Księstwo Połockie zajmowało większą część współczesnej Białorusi, spełniało wszystkie warunki, by określać je mianem państwa. Mieliśmy własną dynastię książęcą Rogwołodowiczów, a także związki dynastyczne z Bizancjum. Księstwo Połockie przeciwstawiało się dominacji Kijowa i do dziś fakt jego istnienia jest solą nie tylko w oku historyków rosyjskich, ale również ukraińskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historiografia radziecka starała się wymazać wszelkie ważne postaci tamtego okresu. Na przykład św. Eufrozyna Połocka w XII w. należała do najbardziej wykształconych kobiet w Europie. W naszym podręczniku szkolnym nie wspomniano o niej ani słowem, podobnie było w podręcznikach uniwersyteckich. Historia Białorusi, z której ja korzystałem na studiach w latach 70., liczyła pięć tomów, ale o Eufrozynie milczała. Nasz wykładowca powiedział tylko, że była ona cerkiewną obskurantką, a jej działalność była opium dla ludu. I tak mieliśmy szczęście, że usłyszeliśmy jej imię i mogliśmy sprawdzić, kim była w rzeczywistości. Notowaliśmy wszystko, co dyktował profesor, i potem szukaliśmy w innych książkach, by dokopać się choć do części prawdy. Kiedy mam zły nastrój, wyciągam te konspekty, czytam i pękam ze śmiechu, „dowiadując" się różnych rzeczy.&lt;br /&gt;– Jak bardzo niebezpieczny dla Białorusi jest mit jednej Rusi? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Wielu Białorusinów padło ofiarą tego mitu. Jest on naszym największym nieszczęściem, choć istnienia pradawnego narodu ruskiego nie mogą wykazać badania archeologiczne, antropologiczne. Ale stereotypy zakorzenione w głowach Białorusinów są wykorzystywane przez zwolenników przyłączenia naszego kraju do Rosji. Politycy rosyjscy, zarówno na prawicy, jak i na lewicy, twierdzą, że niezależna Ukraina i Białoruś są błędem historycznym. I należy ten błąd szybko naprawić. Zatem mit o jednej Rusi ma uzasadniać rosyjskie roszczenia do ziem Ukrainy i Białorusi. Tymczasem u zarania dziejów państw słowiańskich istniały trzy osobne centra: Połock, Kijów i Nowogród. Symboliczną wymowę nadawały im trzy Sobory Sofijskie wybudowane w tych miastach, wzorowane na świątyni w Konstantynopolu – nie tyle pod względem architektonicznym, co pewnych idei. Tragedią tych trzech ośrodków było powstanie czwartego: Moskwy. W Nowogrodzie rozwijał się samodzielny etnos, który Moskwa zawłaszczyła. Potem podobny los czekał inne centra. Przez wieki Białorusini nie mieli prawa nazywać się samodzielnym narodem. Zmieniano nam nawet imiona. Tomasz stawał się Fomą. Wielkomocarstwowe tendencje, jakie przejawiała najpierw Rosja carska, potem ZSRR, zostały wpisane w historię Białorusi. Rosjanie tworzyli nowe mity o Białorusinach. Jednak ten, że Białorusini jeszcze w czasach Rusi Kijowskiej byli częścią narodu rosyjskiego, jest najważniejszy i nadal się go eksploatuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Do tego stopnia, że część Białorusinów jest przekonana, że także ziemie białoruskie znalazły się w XIII w. pod jarzmem tatarskim? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Tak, dziś nawet jeszcze poważni ludzie potrafią powiedzieć, że bez pomocy Rosji Białorusini nie wyzwoliliby się od tatarskiego jarzma, choć go nigdy nie cierpieliśmy. To, że nasze ziemie nie były najechane przez Mongołów, jest jednym z ważniejszych faktów w naszej historii. Tatarskie jarzmo było tragedią dla rosyjskich ziem, które straciły przez to szansę na przynależność do kultury zachodniej. Przed XIII w. w ruskich księstwach istniały tradycje demokratyczne, ale przez 250 lat panowania Mongołów zaszły poważne zmiany w rosyjskiej świadomości i po tym doświadczeniu Moskwa sformułowała system władzy w oparciu o azjatyckie wzory. Społeczeństwo straciło szansę na rozwój, praktycznie przestało się liczyć. Białorusini formowali się w zupełnie innych warunkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Jakich jeszcze sztuczek używała rosyjska i radziecka historiografia, by uzasadniać teorię o jednym narodzie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Karmiono nas bajką, że Rosja nie miała swoich kolonii. A to przecież było kolonialne imperium, tylko kolonie leżały nie za morzem, jak w przypadku Anglii, ale przy granicy. Fakt, że zamieszkiwały je narody słowiańskie, ułatwiał niszczenie ich pamięci. Podkreślano więc, że Białorusini od wieków marzyli o tym, aby połączyć się ze starszym bratnim narodem w jednym państwie. Moje pokolenie wyrastało w takiej świadomości. Aby ten mit mógł funkcjonować, należało przemilczeć całe wieki historii, kiedy Białoruś znajdowała się pod wpływem zachodniej cywilizacji. Manipulowano nawet życiorysem Franciszka Skaryny. Jego Biblia została wydrukowana w latach 1517–1519 w języku białoruskim i była czwartą Biblią narodową wydaną na świecie. W szkole słyszeliśmy o Skarynie, ale mówiono o nim w taki sposób, żebyśmy nie rozumieli skali jego działalności. W naszym podręczniku pisano, że Skaryna kontynuował dzieło rosyjskiego drukarza Iwana Fiodorowa. Kłopot w tym, że pierwszy starobiałoruski druk Skaryny wyszedł w 1517 r.; natomiast Fiodorow wydał pierwszą rosyjską książkę w 1564 r., ale nasz drukarz nie mógł być pierwszym, do tego miał prawo tylko Rosjanin.&lt;br /&gt;– W jaki sposób prawosławie służyło za narzędzie rusyfikacji? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Stworzono mit mówiący, że Białorusini zawsze byli prawosławnym narodem. Tymczasem do upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów zdecydowana większość Białorusinów zaliczała się do grekokatolików, czyli unitów. Pieśni religijne śpiewano po białorusku. Grekokatolicy mieli świadomość, że nie są ani Polakami, ani Rosjanami. Z wyznaniem greckokatolickim walczyli Rosjanie i Polacy. Propaganda rosyjska mówiła, że język białoruski i religia greckokatolicka były Białorusinom narzucane i tak naprawdę są oni prawosławni, a prawosławnego Białorusina nauczano w cerkwi, że jest Rosjaninem. Przyjaźń i związki z Rosją miały uwolnić Białorusinów od religijnych i językowych prześladowań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Opozycyjnie i prozachodnio nastawieni Białorusini dużą wagę przywiązują do daty bitwy pod Orszą (1514) nie ukrywając, że przypominanie o rozbiciu wojsk moskiewskich ma służyć białoruskiej idei narodowej, w imię której wróg zawsze był na Wschodzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Świętowanie rocznicy tej bitwy pomaga w dekonstrukcji mitu mówiącego, że na rosyjskich ziemiach żyli nasi bracia, którzy nieśli nam pokój i nas wyzwalali. Po drugie potrzebujemy momentów narodotwórczych. Nasze społeczeństwo łatwiej przyswaja sobie mity, które wytwarzają w nas kompleks niższości. W Polsce bitwa pod Orszą funkcjonuje jako starcie z udziałem polskich wojsk, tymczasem nie było tam wojsk Korony, lecz jedynie Polacy, którzy służyli w wojskach najemnych. To wojska Wielkiego Księstwa Litewskiego pokonały Rosjan.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Czyli nie tylko rosyjscy historycy są odpowiedzialni za taki stan. Swój wkład mają także autorzy polscy oraz ojcowie litewskiego odrodzenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Jednym z mitów wspólnie kreowanym przez te trzy narody jest pozycja Białorusinów w Wielkim Księstwie Litewskim. Nam do głów wbijano w szkołach i na uniwersytetach, że Księstwo to powstało drogą podboju ziem słowiańskich przez Litwinów. Tymczasem Księstwo Litewskie powstawało na naszych ziemiach. Pierwszą stolicą tego państwa był Nowogródek – leżący w samym centrum dzisiejszej Białorusi. Tam koronował się książę Mendog. Oczywiście w powstaniu Wielkiego Księstwa mieli udział Bałtowie, ale nie na zasadzie podboju. Był to raczej pokojowy proces.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Białoruski historyk Hienadź Sahanowicz pisał, że w latach względnej niezależności 1991–1994 białoruscy historycy dopuścili się wielu uproszczeń odnośnie Wielkiego Księstwa Litewskiego, przeceniając znaczenie tego okresu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Jest to prawdopodobne, ale po latach milczenia i niemożności wypowiadania się na te tematy chyba też zrozumiałe. Nie jestem zwolennikiem tezy, że tylko Białorusini mają prawo do spuścizny Wielkiego Księstwa Litewskiego, ale podkreślam, że to nasi przodkowie byli najbardziej liczebną narodowością zamieszkującą te ziemie, która od X w. miała swoje miasta, piśmiennictwo i religię chrześcijańską. Bałtowie – czyli przodkowie dzisiejszych Litwinów – stanowili zaledwie 5 proc. społeczeństwa Księstwa. Nie mieli swoich miast, nie byli chrześcijanami, nie posiadali piśmiennictwa. We współczesnej historiografii jest taka tendencja, by pisać, że Litwa istniała już od X w., a Białorusini pojawiają się w XVI w. Jest to „zasługa" litewskiej historiografii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale litewski przykład dowodzi, że silny mit narodowy może sformułować naród. Kiedy po 1918 r. pojawiło się niezależne państwo, mity stworzone przez ideologów litewskiego odrodzenia trafiły do podręczników. Pokolenia wychowywały się na nich i dziś są nimi przesiąknięte. Publikuje się więc książki pt. „Litewskie zamki", a tam Kijów, Połock...&lt;br /&gt;– Można zarzucić Panu, że ahistorycznie rozciąga Pan hasła „Białoruś" i „Białorusini" w czasie i przestrzeni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Uważam to za uprawnione, bo Litwinami zwali się wtedy wszyscy mieszkańcy tych ziem. Nazwa Białoruś utrwaliła się na początku XX w. Oczywiście można prowadzić spory na temat Wielkiego Księstwa Litewskiego, ale Białorusini też mają prawo podkreślać swój wkład w to państwo. Musimy przebijać się z wiedzą, np. o tym, jaki język był wtedy językiem państwowym, w jakim języku były spisane statuty Wielkiego Księstwa. Gdy pytamy o to litewskich historyków, odpowiadają, że to któryś ze słowiańskich języków... Nie da się jednak zaprzeczyć, że kancelarie pracowały w starobiałoruskim języku, nie po litewsku. Prawo było pisane po białorusku i sejmiki obradowały w tym języku. Kiedy radziecka Rosja podpisała w 1920 r. umowę z niezależną Litwą, Litwini zażądali zwrotu Metryki Wielkiego Księstwa Litewskiego (archiwa kancelarii WKL). Białoruski historyk Mitrofan Downar-Zapolski zaproponował, aby Litwinom zwrócić wszystkie dokumenty w języku litewskim. Nie było takich. W archiwach były akta po białorusku, po łacinie, po polsku i po niemiecku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Białoruska kultura w czasach I Rzeczypospolitej, ale również po zaborach kształtowała się w cieniu polskiej. To chyba także wpływało na wizję przeszłości tych ziem – wszystko, co miało związek z wyższą kulturą, uważane było za polskie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– To kolejny mit, wedle którego Białorusini byli jedynie chłopskim narodem, pozbawionym arystokracji. Ale kim w takim razie była Magdalena Radziwiłł, która wspierała białoruskie odrodzenie narodowe? Także Roman Skirmunt czy Edward Wojniłłowicz, fundator czerwonego kościoła w Mińsku. Ich istnienie jest przez historię przemilczane. Do tego dochodzi mit o jakiejś przedziwnej senności tego narodu, który jakoby nie umiał nigdy zdobyć się na aktywny sprzeciw, a wszystkie antyrosyjskie powstania były polskimi czynami narodowymi. Ale przecież Białorusini razem z Polakami i Litwinami trzy razy zrywali się do powstań. W 1794 r. i w powstaniu listopadowym walka toczyła się jeszcze o odrodzenie Rzeczypospolitej w starym kształcie, ale w1863 r. w oddziałach powstańczych walczyli ludzie, którzy myśleli już o odrębności. Konstanty Kalinowski wydawał gazetę w języku białoruskim „Mużyckaja Prauda". Okres powstania był bardzo ważny dla białoruskiego odrodzenia narodowego, które rozpoczęło się z początkiem XX w.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Kalinowski traktowany jest dziś jako główny niepodległościowy bohater białoruski. W jakim stopniu jego nacjonalizm był świadomy? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Mnie uczono na uniwersytecie, że Kalinowski był Polakiem, który bawił się białoruskością dla swoich interesów. Teraz niektórzy twierdzą, że postać Kalinowskiego jest mitologizowana i na siłę robi się z niego białoruskiego nacjonalistę. Jednak Kalinowski wydawał gazetę po białorusku, a przed tym, jak go stracono, zostawił „List spod szubienicy" też po białorusku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Michaił Murawiow kazał go jednak powiesić jako Polaka i katolika, którym był. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Bo w interesie Rosjan było głoszenie, że Kalinowski to Polak. Józef Stalin cynicznie mawiał: „jest człowiek, jest problem; nie ma człowieka, nie ma problemu". Analogicznie można powiedzieć o narodzie. Nie jestem zwolennikiem marksizmu, ale to właśnie ci myśliciele powiedzieli o rosyjskim imperium, że jest więzieniem narodów. W carskiej Rosji język białoruski był nazywany językiem rosyjskim zepsutym przez polskie naleciałości. Nie pozwolono otworzyć ani jednej białoruskiej szkoły. Pierwsze szkoły białoruskie zostały otwarte dzięki niemieckim okupantom podczas I wojny światowej. To Niemcy przyznali, że Białorusini są samodzielnym narodem.&lt;br /&gt;– Kalinowski stał się wzorem dla młodzieży demonstrującej przeciw Łukaszence, ale chyba nie ma szans stać się bohaterem ogólnonarodowym? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Może miałby. Nigdy nie doczekał się pomnika w Mińsku, ale w czasach radzieckich była chociaż ulica Kalinowskiego. W latach 90. wprowadzono order Kastusia Kalinowskiego – była to jedna z największych nagród państwowych. Dziś już jej nie ma. Pod koniec lat 90. włączyłem radio i dowiedziałem się, że Kalinowski był terrorystą, a jego ręce są splamione krwią chłopów. Natychmiast rozdzwoniły się telefony, ewidentnie zorganizowane, i dzwoniący mówili, że Kalinowski wbija klin w przyjaźń z bratnim narodem rosyjskim, że trzeba go usunąć z podręczników. Pojawili się w eterze słuchacze mieszkający przy ul. Kalinowskiego i twierdzili, że właśnie dowiedzieli się o jego terrorystycznej przeszłości i chcą koniecznie zmienić nazwę ulicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Symbolem, do którego odwołuje się demokratyczna część Białorusinów, jest Białoruska Republika Ludowa. Koniec I wojny światowej to dla narodów Europy Środkowo-Wschodniej szczęśliwy moment odzyskania niepodległości. Białorusinom się nie udało. Jednak ta próba ustanowienia państwa, które przetrwało raptem kilka miesięcy, jest przez demokratycznie nastawionych Białorusinów gloryfikowana niczym 11 listopada przez Polaków. Czy nie mamy tu do czynienia z próbą mitologizacji BRL? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– 25 marca 1918 r. to najważniejsza data w historii Białorusi XX w. Nie można było nad nią przejść do porządku dziennego. Bez ogłoszenia niepodległości w 1918 r. bolszewicy nie daliby pozwolenia na stworzenie Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Oczywiście jej niezależność była fikcją, ale przynajmniej należeliśmy do ONZ, mieliśmy w swojej nazwie słowo „Białoruś". W 1991 r. bardzo to pomogło w uzyskaniu niepodległości. Być może gdyby nie BRL, nie byłoby nas dziś na politycznej mapie świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Polacy dziś nie bardzo chcą pamiętać o sytuacji, w jakiej żyła mniejszość białoruska w II Rzeczypospolitej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Polacy naszą historię uważali za fragment swojej i też przyczynili się do wymazania z głów Białorusinów ich historycznej pamięci. W XX w., gdy Polska odzyskała niepodległość, zaczęła walczyć z białoruskim odrodzeniem narodowym. Zamykano białoruskie szkoły, ostało się tylko jedno gimnazjum w Wilnie. Za narodowe przekonania trafiało się do więzienia. Polacy też wprowadzili brutalne rozwiązania, jak Bereza Kartuska. Tysiące Białorusinów przez to przeszło. Ale w Polsce było lepiej niż w BSRR, tam rozstrzeliwali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Okres sowiecki, mimo chwilowej białorutenizacji w latach 20., przyniósł kolejne uderzenia w białoruską kulturę. Zlikwidowano niemal całą białoruską inteligencję. Czy wpisywało się to w ogólną politykę terroru Stalina, czy kryło się za tym coś więcej? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Moskwa najpierw chciała pozyskać Białorusinów, ale kiedy zobaczyła, że w wyniku liberalnej polityki narodowej zachodzą tu procesy, które mogą doprowadzić do narodowego przebudzenia, podjęła drastyczne kroki. To było ludobójstwo. Był moment, w którym z kilkuset członków Związku Pisarzy Białoruskich zostało około dziesięciu ludzi. W Związku Pisarzy Rosyjskich represje dotknęły 20 proc. członków, tu ponad 90 proc. Po tym, jak odebrano nam język, historię i jej bohaterów, symbole narodowe, szansę na państwo, zniszczono niemal całą elitę. Niszczono ludzi, którzy walczyli o białoruską pisownię. Pojawiły się hasła, że znaki odróżniające naszą cyrylicę od rosyjskiej to znaki faszystowskie.&lt;br /&gt;– Skala tamtych zbrodni do dziś podlega manipulacjom. W jaki sposób? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– W 1995 r. w jednym z leksykonów znajdowała się notka o Kuropatach, która mówiła, że w latach 30. NKWD rozstrzeliwało niewinnych obywateli Białorusi. Liczba ofiar wg danych jeszcze radzieckiej komisji badającej zbrodnię miała wynosić od 30 do 100 tys. Zenon Paźniak mówił o 250 tys. Po dziesięciu latach wydano encyklopedię. Otwieram ją i czytam, że rozstrzeliwań dokonywali może faszyści, a może NKWD. Ani słowa o szacowanej liczbie ofiar. W tej samej encyklopedii z 1995 r. jest informacja o powstaniu słuckim w 1920 r. i cytat z odezwy powstańców, którzy opowiadali się w niej za niezależnością Białorusi i zapowiadali walkę zbrojną. W encyklopedii późniejszej o dekadę informacja brzmi, że tak, zjazd słucki miał miejsce, ale przyjął deklarację, w której mówi się o demokracji. Wszystko, co dotyczyło Białoruskiej Republiki Ludowej i walki, usunięto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Współczesna Białoruś też ma problem z bohaterami historycznymi. Na białoruskich banknotach nie ma postaci ważnych dla narodu. Na początku lat 90. były tam zające, rysie i inne zwierzęta, teraz są budynki. Nie można znaleźć kilku postaci, z którymi identyfikowałoby się społeczeństwo i władza? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Były przedstawiciel Banku Narodowego Stanisław Bogdankiewicz twierdzi, że waluta z naszymi narodowymi bohaterami była wydrukowana. Były na niej wizerunki Eufrozyny Połockiej i innych wielkich. Te pieniądze spoczywają gdzieś w magazynach i czekają lepszych czasów. Owszem, na dzisiejszych banknotach można zobaczyć wizerunek zamku w Nieświeżu, ale jest to jednak lepsze niż „zajczyki".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Próbuje Pan popularyzować wśród Białorusinów historię, wydaje Pan książki przypominające dawne czasy. Jaka jest reakcja władz? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Parę lat temu wyszedł podręcznik dla studentów kulturoznawstwa, potem gdzieś przepadł i znów się pojawił. Okazało się, że wymieniono w nim kilka stron. W pierwszym wariancie napisano, że w latach 90. nastąpił przełom w dziejach białoruskiej literatury historycznej, wielkie dzieła wydali m.in. Olga Ipatowa, Kastuś Tarasow, Uładzimir Arłou i inni utalentowani białoruscy pisarze. W nowej wersji tego podręcznika jest napisane, że w 90. latach nastąpił przełom w dziejach białoruskiej literatury historycznej, wielkie dzieła wydali m.in. Nikołaj Czerginiec itd. [Czerginiec to prołukaszenkowski pisarz i polityk – przyp. red.]. Hasła zostały te same, zmieniły się nazwiska. I położono akcent na to, że ten przełom miał szansę nastąpić dzięki Aleksandrowi Łukaszence.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś do jednej z księgarń, gdy moje książki jeszcze tam leżały, wpadli ludzie z administracji prezydenta i spytali o którąś z nich. Sprzedawcy wystraszyli się, że będą kłopoty. Oni jednak wzięli pięćdziesiąt sztuk bogato ilustrowanej historii Białorusi. Okazało się, że były potrzebne na jakieś nagrody, które prezydent wręczał uczniom. Mam nadzieję, że jeden egzemplarz sobie zostawił. I jeśli nie przeczytał, to chociaż przejrzał obrazki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;UŁADZIMIR ARŁOU (ur. 1953) jest prozaikiem i publicystą. Uważany za jednego z najważniejszych współczesnych prozaików białoruskich. W 1975 r. ukończył Wydział Historii Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego w Mińsku. Autor książek popularyzujących historię Białorusi, m.in. „Dziesięć wieków białoruskiej historii" (razem z H. Sahanowiczem), „Tajemnice połockiej historii". W Polsce ukazały się m.in.: „Requiem dla piły motorowej" (Białystok 2000) i zbiór opowiadań „Kochanek jej wysokości" (Wrocław 2006).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/16522002-8440694977458885309?l=yaeshchezhivu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/feeds/8440694977458885309/comments/default' title='Дописати коментарі'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=16522002&amp;postID=8440694977458885309' title='0 коментарі(в)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/8440694977458885309'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/16522002/posts/default/8440694977458885309'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://yaeshchezhivu.blogspot.com/2007/08/historia-bez-bohaterw.html' title='Historia bez bohaterów, Uładzimir Arłou'/><author><name>яжв</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09582153197602241634</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-16522002.post-4360204387909834307</id><published>2007-08-05T21:21:00.000-07:00</published><updated>2007-08-05T21:40:21.686-07:00</updated><title type='text'>Niepokorna Grodzieńszczyzna, Andrzej Poczobut</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/RramG0t8n0I/AAAAAAAAAAU/IoFcu6RPq7o/s1600-h/OlechTygodnikPowszechny.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VmUOJc4gLS4/RramG0t8n0I/AAAAAAAAAAU/IoFcu6RPq7o/s320/OlechTygodnikPowszechny.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5095442664577081154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Historia w Tygodniku (30/2007) - Białoruś&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niepokorna Grodzieńszczyzna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzieje obwodu 49/67 i dowodzącego nim „Olecha"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Była to największa i najmocniejsza antyradziecka organizacja zbrojna w historii Białorusi. Była postrachem komunistycznych funkcjonariuszy. W latach 1944–1949 faktycznie uniemożliwiała przeprowadzenie kolektywizacji wsi w północno-wschodniej części Grodzieńszczyzny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Andrzej Poczobut z Grodna / 2007-07-24&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;W dzień rządzili bolszewicy, a w nocy partyzanci – wspominają tę odległą już historię mieszkańcy terenów „skażonych bandytyzmem" – jak to określały władze. Nic dla siebie, wszystko dla Ojczyzny – takie było z kolei hasło tej partyzantki. Zbrojny opór przeciw Sowietom na terenie obecnej Grodzieńszczyzny trwał co najmniej do połowy lat 50. poprzedniego stulecia. Propaganda od początku robiła wszystko, by upodlić wizerunek antykomunistycznego podziemia. Sowiecka, a później białoruska historiografia nazywa działania na Grodzieńszczyźnie „walką z bandytyzmem". W zderzeniu z potężną machiną NKWD antykomunistyczne podziemie nie miało szans na przetrwanie, nie mówiąc już o zwycięstwie. Jednak nie zważając na to, tysiące ludzi z bronią w ręku przeciwstawiało się władzy, a dziesiątki tysięcy wspierało ich. Historia tej osamotnionej walki jeszcze nie została opisana. Wolny świat, oddzielony od ZSRR szczelną granicą, o tym desperackim oporze nic nie wiedział. Straceńcy nie mieli z nim żadnej łączności. Mieli za to poparcie ludności, która widziała nich obrońców przed prześladowaniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Archiwa KGB i MSW, zawierające informacje o powojennych walkach z antyradziecką partyzantką, do dziś pozostają zamknięte. Tylko historycy, którym te resorty na to pozwolą, mogą zajrzeć do małej części dokumentów dotyczących tego drażliwego tematu. Na Grodzieńszczyznie jest on podwójnie nieprzyjemny dla władz. Chodzi przecież o polskie oddziały partyzanckie z akowskim rodowodem, które nie dość, że walczyły przeciwko władzy radzieckiej, to jeszcze walczyły o polskość tych terenów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bić się czy wycofać&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lipiec 1944 r. Po klęsce operacji „Ostra Brama", która przewidywała samodzielne wyzwolenie Wilna przez oddziały Okręgów AK Wileńskiego i Nowogródzkiego, i podstępnym aresztowaniu dowództwa przez Sowietów, polscy oficerowie, którym udało się uniknąć rozbrojenia, odbyli naradę. Głównym jej tematem było dalsze zachowanie się ocalałych oddziałów. Zgłoszone były następujące propozycje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. złożyć broń i zaciągnąć się do armii Berlinga;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. odchodzić na Zachód z bronią w ręku i tam działać w zależności od sytuacji;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. rozpuścić oddziały i dać każdemu żołnierzowi możliwość podjęcia samodzielnej decyzji;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt
